Greń nie jest już prezesem Podkarpackiego ZPN. Prezes Boniek otworzył, czy na swoja zgubę, puszkę Pandory – futbolplus

1

Kazimierz Greń przestał być prezesem Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Obowiązki prezesa przejął jego zastępca Marek Hławko.

Rzecznik prasowy PZPN, niestety, niezbyt lotny Jakub Kwiatkowski (były sekretarz generalny PZPN, Zdzisław Kręcina zwolnił Kwiatkowskiego po trzech miesiącach próby jego pierwszej pracy w PZPN, kiedy zorientował się, iż oficer prasowy nie potrafi sprawnie napisać prostego komunikatu związkowego) oznajmił w rzeszowskich „Nowinach”, że gdyby nastąpiły jakieś problemy z ustąpieniem Grenia, do związku może wkroczyć kurator.

Znamienne jest to, że obecny rzecznik PZPN straszy kuratorem inny wojewódzki związek piłkarski, kiedy to do PZPN w ostatnich latach trzykrotnie wkraczał kurator. Cóż, znak czasu. A Kwiatkowskiemu warto przypomnieć przysłowie wywodzące się z Ewangelii – kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

Greń przestał być prezesem Podkarpackiego ZPN, ale wcale nie zaprzestał dochodzenia swoich racji i walki z człowiekiem, który czuje w Greniu największe zagrożenie dla swojej prezesury, czyli szefem PZPN, Zbigniewem Bońkiem.

- To dopiero początek – odgraża się Greń. – Zostałem wykluczony przez pachołków Bońka z NKO (Najwyższa Komisja Odwoławcza – przyp. red.), ale nie oznacza to wcale, że za chwilę nie wrócę. Walka dopiero się rozpoczęła. Boniek sprowokował mnie do otwarcia puszki Pandory. Chciał fajerwerków, to będzie je miał.

NKO zmniejszyła karę nałożoną na Grenia przez Komisję Dyscyplinarną PZPN z 10 do 4 lat, ale nie znaczy to, jak chcieliby klakierzy Bońka, iż kara jest ostateczna i Greniowi pozostaje jedynie odwołanie się do CAS – Trybunału Arbitrażowego przy MKOl. w Lozannie.

Statut PZPN nie jest w tym bowiem postanowieniu jednoznaczny. A skoro nie jest, to znaczy, iż członka zarządu PZPN, zgodnie ze statutem PZPN, może odwołać jedynie walne zgromadzenie delegatów, czyli zjazd PZPN. NKO, której członkowie, a więc i sama Najwyższa Komisja Odwoławcza powoływana przez walne zgromadzenie, podobnie jak regulamin dyscyplinarny PZPN, który zatwierdza jedynie walne zgromadzenie PZPN, nie może, gdyż jest to wbrew wszelkim zasadom prawa, być organem nadrzędnym wobec walnego zgromadzenia delegatów PZPN. Tylko i wyłącznie członka zarządu PZPN powołanego przez zjazd PZPN może zawiesić czy też wykluczyć ze struntur tenże zjazd PZPN.

NKO więc nie jest, jak zapewne chciałby bardzo prezes Boniek, najwyższą władzą PZPN, od której decyzji nie ma w ramach polskich struktur piłkarskich żadnego odwołania. Najwyższą władzą w polskiej piłce jest bowiem walne zgromadzenie PZPN i to ono zdecyduje, jak zdecydowało 9 czerwca w sprawie zawieszania, a w zasadzie odwieszenia Grenia w prawach członka zarządu PZPN, na swoim najbliższym zjeździe, czyli walnym zgromadzeniu sprawozdawczym, które może być zwołane, zgodnie ze statutem PZPN, gdzieś w maju lub czerwcu 2016 roku. Do tego czasu zgodnie ze statutem PZPN, póki zarząd PZPN tego nie zaneguje głosowaniem, Greń pozostaje pełnoprawnym członkiem zarządu PZPN, czy to się prezesowi Bońkowi podoba czy też nie podoba.

Gren, jako pełnoprawny członek zarządu PZPN, ma więc prawo zadawać protokółowane pytania podczas posiedzeń zarządu prezesowi PZPN na temat piętrzących się nieprawidłowości w działalności prezesa i samego związku oraz świadomego bądź nieświadomego, ale podlegającego wcześniej czy później karze zgodnie z Kodeksem Karnym i Cywilnym łamania prawa Rzeczypospolitej Polskiej.

A w tym wypadku, jak w przypadku reklamowania nielegalnej bukmacherki jako obywatel włoski, prezes PZPN raczej od odpowiedzialności nie zdoła się wywinąć.

Źródło: http://futbolplus.pl/pzpn/item/2688-gren-nie-jest-juz-prezesem-podkarpackiego-zpn-prezes-boniek-otworzyl-czy-na-swoja-zgube-puszke-pandory