Jest świetnie, będzie lepiej -Ryszard Niemiec,Sport

1

Bardziej optymistycznego „entre” w nowy sezon piłkarski trudno sobie wyobrazić! Nawet zwycięstwo Lecha w Sarajewie nie ma szans.

Przewodniczący Polskiego Kolegium Sędziów Zbigniew Przesmycki oświadczył otóż autorytatywnie, że od początku jego kadencji poziom sędziowania w Polsce znacznie się podniósł!
No, no… To, co przez dekady nie dali rady sprawić ojciec i syn Eksztajnowie, Stachura, Środecki, Kolator, Strejlau, Hańderek, Stempniewski, w trymiga dokonał Przesmycki. I nic to, że po pogromie, jaki sprawili środowisku wrocławscy prokuratorzy, po czystce etnicznej, która posłała w niebyt mendel arbitrów uznawanych za czołowych, geniusz łódzkiego działacza ruszył z posad bryłę światka. Jego wypowiedź legitymizował swym autorytetem sam prezes PZPN, a grono pochlebców podżyrowało szarżę argumentem międzynarodowego awansu Szymona Marciniaka, rozstrzygającego rywalizację młodzieżówek w Europie.

Niestety, na mnie ten argument działa słabo, albowiem już w 1978 roku zakwestionowałem wytypowanie Alojzego Jarguza na argentyński mundial, jako faktu niemającego nic wspólnego z jego wysokim poziomem etycznym. Zasłynął on udzielonym „Sztandarowi Młodych” wywiadem, w którym zapytany, czy miał okazję zetknąć się korupcją, odpowiedział brawurowo, że jej natychmiast łeb ukręcił. Wyprowadził na boisko drużyny z Łodzi i Gdyni i nagle wyczuł, że w drodze niewidzialna ręka włożyła mu do kieszeni spodenek paczkę banknotów. – W przerwie meczu oddałem łapówkę – wyznał Jarguz, a reporter-gamoń już nie był ciekaw, skąd arbiter wiedział, komu zwrócić kasę!

Pozwoliłem sobie wówczas na ironiczne skomentowanie tego zdarzenia, co było powodem rozlicznych udręk sądowych i czołgania w Wydziale Prasy KC PZPR („zachód czeka, aby utrącić sędziego z krajów socjalistycznych, a wy w tym pomagacie”).
Przy sceptycyzmie pozostałem także wtedy, gdy Michał Listkiewicz brylował na bocznej linii mundialu włoskiego, a Jacek Pocięgiel francuskiego. No a potem przyszła czarna pięciolatka 2005-2010, w której sekator ustawy z 2003 roku o zwalczaniu korupcji w sporcie wyczynowym skrócił o głowę całą czołówkę międzynarodowych arbitrów. Niejeden z nich miał czelność i tupet straszyć mnie – jako dziennikarza i redaktora dziennika sportowego – pozwem sądowym, ba, trzykrotnie zmuszony zostałem do zgniłej ugody i nieszczerej ekspiacji na łamach.

Jeden poleciał na skargę do prezesa Kolportera Kielce, skarżąc się, że „jedenastka” orzeczona przez niego na korzyść drużyny Dariusza Wdowczyka w sezonie 2003/04, przesądzająca o awansie do II ligi, stała się pretekstem do mej krytyki felietonowej. Ponieważ było tych karnych w sezonie tuzin, nie zostawiłem suchej nitki na kupujących na chama awans u sędziów. W ramach retorsji przysłano mi list prezesa Tkaczuka, w którym żądano przeprosin w trybie przewidzianym prawem prasowym. Ale ze mną nie te numery, Bruner! Nie kiwnąłem palcem, natomiast wrocławscy prokuratorzy zawieźli do aresztu kierownika, trenera i pół kieleckiej drużyny! Jakim cudem nie trafił tam rzeczony obrońca uciśnionych przeze mnie sprzedajnych arbitrów – pan Tkaczuk – do dziś dnia nie pojmuję.

Sprawiedliwość nie ma łatwego chleba, sprawiedliwość wymierzana na boiskach piłkarskich nie inaczej. Gdyby Przesmycki pochwalił się, że za czasów jego inwestytury umocniła się i okrzepła kondycja etyczno-moralna środowiska, byłbym skłonny podpisać się pod sugestią. Kiedy mówi z mocą aksjomatu poznawczego, że mamy do czynienia z radykalnym podniesieniem poziomu sędziowania, myślę, że uprawia propagandę sukcesu. Kiedy widzę krzywdę wyrządzoną Jagiellonii przez arbitrów, kiedy lituję się wraz z „całą Polską, która widziała” nad garbatym, pucharowym losem Błękitnych i patrzę, jak sędzia Niebudek idzie w zaparte, twierdząc, że egzekutor karnego nie ma prawa dobijać własnego strzału, dusza we mnie krzyczy i każe podać dalej: więcej skromności, panowie!

Autor: Ryszard Niemiec
Źródło: http://katowickisport.pl/ryszard-niemiec-o-euforycznym-stwierdzeniu-przesmyckiego,artykul,587497,1,12690.html