Debata

W minioną niedzielę miała być w telewizji Orange Sport przeprowadzona debata na temat udziału Laty w wyborach do Komitetu Wykonawczego UEFA. Udział w niej Jana Tomaszewskiego, Stefana Szczepłka czy Janusza Jesionka gwarantował szerokie spektrum opinii o tym wydarzeniu. Nieskromnie powiem, że również ja dostałem zaproszenie do udziału w tej dyskusji, a przyznam że mam wiele przemyśleń dotyczących blamażu Laty na forum UEFA. Chciałem wytłumaczyć telewidzom, dlaczego Lato zmierza „drogą papieską” do celu. Niestety debata nie doszła do skutku. Zawiedzeni poczuli się zaproszeni goście, ale przede wszystkim zawiedzeni są telewidzowie. Ponieważ nie dane mi to było w telewizji uczynię to teraz. Lato po prostu modli się o cud z tą tylko różnicą, że on błaga o cud dla siebie nie dla potrzebujących.

A tak drugiej strony, trzeba być niespełna rozumu, by podpisać się pod kretyńskim pomysłem takiego sformułowania credo dla swojej działalności z jakim mieliśmy do czynienia w uefoskim biuletynie. Odwoływanie się do najświętszych instancji, cytując swego wielkiego rodaka Jana Pawła II i przedstawiając się jako jego intelektualny kontynuator to już nie jest nietakt. To umysłowa gangrena.

Dlaczego zatem zdjęto tę audycję z anteny?

Wielokrotnie mówiłem już o tym że polski rząd rozłożył nad PZPN-em parasol ochronny, ale widocznie mamy również drugi – medialny.

Odwołanie tej debaty to wyraźny dowód, że szefowie stacji zakładają kaganiec tym dziennikarzom, którzy chcą rzetelnie wypełniać swoje obowiązki. Takie postępowanie dowodzi, że wolne media to tylko slogany, puste słowa. Za komuny politykę medialną kreowała „przewodnia siła narodu”, a dzisiaj co? Interes ekonomiczny? Kto w takim razie skorzystał na zdjęciu debaty z anteny. Z pewnością sam Lato. Jeżeli zatem nieudolny prezes PZPN Lato odnosi korzyści z polityki programowej telewizji Orange Sport to o co tutaj chodzi.

Szefowie programowi Orange nie są odosobnieni w takich postępowaniach. Można wymienić kilku dziennikarzy o znanych nazwiskach, którzy próbują wręcz kreować Latę na ofiarę niesłusznej nagonki. Szczęście, że taka postawa jest w zdecydowanej mniejszości, że to tylko margines.

Znakomita większość dziennikarzy wszystkich mediów zdaje sobie sprawę, że zawijanie gówna w papierek, mówiąc że to cukierek ma króciutkie nóżki.

Słowa podziękowania należą się tym którzy nie dają się zwariować, dla których misja dziennikarska to nazywanie rzeczy po imieniu. Tacy pracują także w stacji Orange Sport. Tak trzymać panowie. Jak to w życiu bywa prawda zawsze wydostanie się na światło dzienne. Ci panowie, specjaliści od zaciągania kurtyny prędzej czy później będą musieli wystawić z zza niej głowę. Do zobaczenia.

Dodaj komentarz