Przygotowania do Euro 2012

Rozpoczął się kolejny etap przygotowań naszej reprezentacji do EURO 2012. Niestety znowu dostaliśmy lanie i to od osłabionej brakiem kilku czołowych zawodników reprezentacji Litwy. Przegraliśmy 2:0 z drugą reprezentacją kraju sklasyfikowanego w szóstej dziesiątce w rankingu FIFA.

Jak to podsumować. Ktoś napisał – dostaliśmy brutalne lanie – i ciężko się z nim nie zgodzić, a wszytko to na rok z haczykiem przed finałami.

Trener i niektórzy zawodnicy tłumaczą się stanem murawy. Głupszego wytłumaczenia być nie może. Po pierwsze obie drużyny grały w jednakowych warunkach. Po drugie ktoś przecież kontraktował ten mecz. Uzgadniał warunki, finansowe i inne. O murawie zapomniał? To kto w takim razie się tym zajmuje w imieniu PZPN. A zresztą co mnie obchodzi kto. Macie panowie problem z murawą to zamiast narzekać do mikrofonu, przejdźcie się na Bitwy Warszawskiej i pożalcie się prezesowi z bożej łaski, że wam piłka podskakuje. Jeżeli wam nie umie poradzić to powiedzcie to głośno. Można też zadać pytanie po co grać na Litwie, jak tam nie ma ani jednego dobrego boiska. Można przecież grać w Polsce. Lubin, Kielce, Kraków. I w tym zakresie związek jest bezradny? A w jakim w takim razie nie jest. Może się Lato wypowie w tym temacie, bo to nie pierwszy przypadek, że gramy na dziwnym podłożu, albo przebieramy się w dziwnej szatni (np. w kontenerze).

Zadziwia komentarz Szpakowskiego w trakcie i po meczu. Byliśmy lepsi, nie mamy szczęścia. Cóż to za słowa. Według mnie szczęście jest potrzebne, ale w grze w toto lotka. Jeżeli czołowy komentator analizuje mecz w piłce nożnej pod kątem szczęścia czy pecha, to odnoszę wrażenie, że ma przykazane tak mówić, bo znam Darka osobiście i wiem, że się na piłce zna. Dzięki takim nakazom, którym musi się podporządkować komentator obniża się jakość transmisji znowu ze szkodą dla oglądających.

Trener Smuda. Nie dość, że nie ma pomysłu na tę drużynę, ani na samą grę to na dodatek usilnie pracuje na opinię człowieka bez własnego zdania i słowa.

Po pierwsze ciągle kogoś wyrzuca, obiecuje że to na zawsze, by potem zmienić zdanie. Patrząc na to, Irek Jeleń może być pewnym swojego „to be or not to be” w reprezentacji.

Ponadto odważam się stwierdzić, że mając w składzie Piszczka, Obraniaka, Głowackiego, Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Dudkę i jeszcze kilku innych, ogrywać można śmiało nie tylko drugi skład Litwy, ale i dużo silniejsze zespoły. Chłopcy tylko muszą wiedzieć co i jak mają grać. Obserwując ostatni mecz daleko im było do takiej wiedzy. Chaos w głowie trenera udziela się zawodnikom, co widać na boisku i inaczej być nie może. Szczególnie widać to w obronie, ale i w pozostałych formacjach bez konsekwentnie realizowanej strategii gry trudno o dobry wynik. Szczęściu trzeba pomóc, ale na to szczęście jak i wizję zespołu pomysłu zupełnie nie ma.

Niedługo mecz Grecją. Na jakie pytania odpowie nam to spotkanie przekonamy się niebawem.

PS.

Ostatnio oglądałem Franciszka Smudę w reklamie Biedronki. Niskie ceny, mogę zrozumieć, ale trener zapomniał dodać w tejże reklamie, że reprezentacja pod jego wodzą to delikatnie mówiąc bardzo mierna jakość.

Dodaj komentarz