Łamanie zapisów statutu

W ciąguostatnich kilkunastu miesięcy byłem świadkiem wielokrotnego łamania zapisów statutu przez osoby ze ścisłego kierownictwa PZPN.

W ten niechlubny scenariusz wpisywali się także ludzie współpracujący z tym kierownictwem. Nie mniej jest przykładów zachowań, będących w sprzeczności z ogólnie przyjętymi od wielu lat w samym PZPN-ie, a także w innych stowarzyszeniach dobrymi obyczajami i zasadami. Te tzw. dobre obyczaje również nie miały żadnego wpływu na kształtowanie etycznych zachowań przez Latę i spółę. Nie ukrywam, że oficjalną drogą informowałem o tych nieprawidłowościach administracyjną jednostkę nadzorującą stowarzyszenia sportowe jaką jest Ministerstwo Sportu i Turystyki. Na początku marca dostałem odpowiedź od ministra Adama G.. Ponad trzy miesiące zabrało ministrowi ustosunkowanie się do oficjalnego pisma w formie skargi z dnia 2 grudnia 2010 roku. Tempo godne rekordu urzędniczej opieszałości. Może Giersz się tak nie spieszył, bo pracuje ze szczególnym błogosławieństwem premiera Tuska. Nie wiem czy tak jest. Może tak, może nie. Jeżeli tak, to pozostaje się tylko dziwić, że ma miejsce takie traktowanie obywateli. Jeżeli nie, Tusk z pewnością ukarze swojego urzędnika za opieszałość niegodną jego rządu. Pożyjemy, zobaczymy.

Jak rozpatrywane są skargi? W sposób paranoiczny. Departament wysyła zapytanie do PZPN w jego własnej sprawie i na podstawie tej odpowiedzi wydaje opinię. Oto przykłady takich zachowań.

Na skargę w sprawie głosowania absolutorium prawnik ministerstwa odpowiada: – Zgodnie z art.. 26 pkt 9 statutu PZPN absolutorium winno być udzielane poszczególnym członkom Zarządu na wniosek Komisji Rewizyjnej. Z uwagi na użyte sformułowanie należy przyjąć, iż powinno zostać zarządzone odrębne głosowanie w sprawie każdego członka zarządu.

Powyższa interpretacja znajduje wyraz w powszechnej praktyce głosowania absolutorium przez organy organizacji społecznych. Koniec, kropka, wszystko jasne. Ale nie dla ministra Adama G., obrońcy poczynań Grzegorza L. Dalej bowiem o zgrozo czytamy iż: – PZPN (Lato? Wach? Kręcina?) podnosi, iż przepis statutu nie wymaga osobnych głosowań odnośnie każdego członka.

Konkluzja Ministerstwa jest taka, że pomimo iż interpretacja PZPN odbiega od powszechnie przyjętych zwyczajów nic jej nie można zarzucić. Paranoja. To po co w takim razie w statucie jest jednoznaczny zapis w art. 26 pkt 9, który prawnik Adama G. tak pięknie cytuje na początku. Ktoś tu z kogoś, albo ktoś sam z siebie robi idiotę.

Inny przykład dotyczy braku przyjęcia sprawozdania finansowego PZPN.

Dla Adama G. zapis w statucie w art. 26. pkt 6. JEDNOZNACZNIE mówiący, iż zatwierdzenie sprawozdania finansowego należy do kompetencji Walnego Zgromadzenia, to również nic nie znaczący zapis. Adamowi G. wystarczyła informacja z PZPN, że sprawozdanie przyjął Zarząd PZPN. Żaden prawnik którego poprosiłem o lekturę statutu nie doszukał się w statucie zapisu, że Zarząd ma prawo przyjmować sprawozdanie finansowe, a Giersz twierdzi, że może. Może Giersz od jakiegoś czasu stanowi prawo w Polsce, a my o tym nie wiemy. Jeżeli tak, to co na to powie marszałek Schetyna, któremu pod bokiem wyrósł taki samozwańczy sejm bis?

I jeszcze jeden przykład.

W ministerialnym piśmie pojawiło się zdanie: – Prezes Związku Pan Grzegorz Lato dokonał nieformalnego(sic!) zamknięcia Walnego Zgromadzenia Delegatów PZPN.

Pytam się po raz kolejny, kto był na Zjeździe osobą uprawnioną do zamykania Zjazdu. Przewodniczący Zajazdu Zdzisław Łazarczyk, czy Lato osoba w tym momencie dla Walnego Zgromadzenia całkowicie neutralna. Czyja inicjatywa kończąca w tym dniu obrady była osadzona w prawie. Przewodniczący Łazarczyk, ewentualnie wiceprzewodniczący Zjazdu, czy nieformalny Lato.

Dla Giersza nie ma znaczenia kto wejdzie na pzpn-owską trybunę i jakie herezje będą się z tego powodu działy pod warunkiem, że za całym tym zdarzeniem będzie realizowany interes Laty. Nie interes działaczy PZPN-u, nie interes dyscypliny sportowej, nie interes społeczny, tylko interes Laty. Giersz to taki niewolnik obecnego układu, na własne zresztą życzenie.

Proponuję panie Giersz, żeby pan w ramach oszczędności wycofał z ministerialnych ubikacji papier toaletowy, a dla higieny umieścił w każdej kabinie broszurę ze statutem PZPN. Będzie uczciwiej, bo jeżeli zapisy tego statutu według pana są do dupy, to niech chociaż w ten sposób spełnią swoją rolę.

Dodaj komentarz