Z piłką jestem związany od dziecka, więc śmiało mogę mówić, że futbol to całe moje życie. Kilkanaście lat temu w moim życiu nastąpił mały przełom, polegający na tym, że działalności w piłce poświęciłem się bez reszty. Zostało to docenione przez wiele osób nie tylko na Podkarpaciu, ale także w całej Polsce.

Kilka miesięcy temu z nieznanych mi powodów w bezpardonowy, wręcz chamski sposób zaczął atakować moją osobę niejaki Kmiecik, obsługujący jeden ze sportowych portali internetowych. Jestem człowiekiem racjonalnym i rzeczową krytykę pewnie przyjąłbym z pokorą, ale z pewnością nie ma osoby na tym świecie, która milczeniem pominęłaby oszczerstwa, wypisywane przez to grafomańskie indywiduum na swój temat.

Mając do wyboru samosąd słowny bądź czynny, zdecydowałem się na rozwiązanie tyleż rozsądne, co społecznie poprawne, czyli skierowanie sprawy na drogę sądową.

Spotkamy się w sądzie, gdzie Kmiecikowi udowodnię, że jego teksty zawierają oszczercze i kłamliwe teksty dotyczące mojego życia, mojej działalności i mojej rodziny, gdyż nigdy:

– nie miałem nic wspólnego z zakupem działki pod budowę siedziby PZPN,

– nigdy w PZPN nie byłem w żadnej komisji przetargowej,

– nie wziąłem 80 tys. złotych nagrody za aktywną działalność przy wyborze działki,

– nie ogołacałem magazynu PZPN na warszawskiej Pradze (ani żadnego innego) ze sprzętu piłkarskiego,

– nie błagałem Kmiecika o jakiekolwiek wywiady a wręcz odwrotnie,

– nie wcisnąłem swojego syna na sędziego I ligi,

– moja córka, ani inna pociotka nie była zatrudniona w futsalowej drużynie jako tłumaczka,

– nie organizowałem spotkań wyborczych Lacie za kilkutysięczne, ani żadne inne kwoty,

oraz, że

– posiadam wyższe wykształcenie,

– nie jestem właścicielem sex shopu,

– nie ma nic złego w publicznym śpiewaniu piosenek, nagrywaniu płyt, ani w przynależności do SLD

a także o kilku innych rzeczach o które mnie pomawia Kmiecik, a które są wytworem jego płytkiej, wyniszczonej przez alkohol wyobraźni.

Co do sex shopu, to się dziwię, co tak nagle Kmiecikowi przestała się podobać ta forma działalności gospodarczej czy handlu w moim, czy nie moim wydaniu. Być może niegdysiejszy super-amator lalek, wagin i innych męskich gadżetów się postarzał i pozostała mu tylko zazdrość pobudzana wspomnieniami o dawnych doznaniach. Tylko, co ja temu jestem winny, że miliony ludzi korzystają z sex shopów, a Jacusiowi stały się one zbędne.

Kmiecik być może należy do gatunku homo erectus, ale chyba już tylko z sylwetki, bo nawet wena twórcza znajduje się u niego na stosunkowo niskim i stale opadającym poziomie.

Dopóki do Kmiecika nie dotrze pierwsze wezwanie do sądu, oczekuję kolejnych rewelacji wypocin na internetowym forum, aby materiał skazujący był kompletny a kara adekwatna do chamstwa piszącego, czyli bolesna i ciężka do spełnienia. Jeżeli Kmiecik udowodni, że pisał te oszczerstwa, jako człek niespełna rozumu pewnie kary uniknie a poddając się kuracji da szansę sobie i innym, że już nigdy nie obrazi żadnego człowieka.