Zawiść

Zawiść w słownikowym tłumaczeniu to uczucie silnej niechęci do osoby(ób), której(rym) się czegoś zazdrości, silne uczucie niechęci do kogoś na widok jego sukcesów, powodzenia.

Zawiść to uczucie znacznie silniejsze niż zazdrość, to wręcz wrogość. To rodzaj nienawiści, która potrafi przyjmować bardzo wulgarne oblicza.

Czym jest zawiść? To uczucie dyskomfortu, które powstaje wtedy, gdy widzimy u innych, przedmioty lub wydarzenia, których sami chcielibyśmy doznawać, ale nas na nie, nie stać.

Uczony, filozof Gottfried Wilhelm Leibniz twierdził, że zawiść to „niepokój związany z tym, że ktoś inny jest bardziej uprzywilejowany od nas oraz smutek, że to nie my posiadamy jakieś dobro”.

Inny niemiecki filozof Max Scheler zwraca również uwagę na to, że zawiść to również bezsilność spowodowana tym, że mimo czynności, jakie zostały podjęte, aby osiągnąć konkretne dobro bądź wartości, nie udało się tego zdobyć.

Zawiść to uczucie przykrości czy żalu, spowodowane czyimś powodzeniem lub szczęściem oraz chęć pożądania, posiadania tego samego. Może nim być stanowisko, przynależność do grupy osób.

Zawiść łączy się z różnorodnymi ujemnymi skutkami w tym z: uczuciami wrogości, poczuciem winy oraz złością.

Jacek Kmiecik, który sam siebie nazywa dziennikarzem jest chory z zawiści.

Ponieważ wszyscy są zgodni, że kompleks niższości jest jedną z najczęstszych przyczyn zawiści, można postawić tezę, że Jacek Kmiecik ma taki kompleks.

Kmiecik pragnął ciałem i duszą zaistnieć w Polskim Związku Piłki Nożnej. Skąd o tym wiem. Bo mnie o to prosił. Bez powodzenia. Ponadto uzyskał także obietnice wstępne, kręcąc się koło sztabu wyborczego Romka Koseckiego, odnośnie objęcia funkcji rzecznika prasowego związku. Kmiecik już siebie widział oczami wyobraźni wśród wielkich polskiej piłki, ale ten sen po wyborach prysł jak bańka mydlana. Kmiecikowi pozostała zawiść ze wszystkimi konsekwencjami tego podłego uczucia. Kmiecik zatracił poczucie rzeczywistości, zatracił zdolność oceny wydarzeń i ludzi, zdolność wyciągania racjonalnych wniosków, zdolność analityczną.

Jego teksty o bieżących wydarzeniach w PZPN przepełnione są nienawiścią do ludzi i chaotyczną, bezsensowną oceną wydarzeń i faktów. Neguje wszystko i obraża wszystkich, tak jakby było to jedyne antidotum na jego kompleksy.

Nie myślę, pod wpływem słów biednego, chorego człowieka, biegać po Warszawie i machać dyplomem ukończenia uczelni. Nie myślę tłumaczyć, do jakich domów dziecka trafiały bilety na mecze reprezentacji (jeszcze za czasów Michała Listkiewicza) ani publikować list, ile i za jakie bilety na mecze reprezentacji działacze płacili swoje pieniądze.

Nie myślę przejmować się próbami skłócania mnie z prezesem Bońkiem, innymi działaczami i vice versa z prostego powodu. Zawistny głupiec nie może skłócić inteligentnych ludzi czynu.

Na dzień dzisiejszy mogę tylko podziękować Kmiecikowi za awans, jakim mnie obdarza w swych pseudo dziennikarskich popłuczynach a także zadedykować sparafrazowany cytat z komedii „Dzień Świra” pokazujący w krzywym zwierciadle polską mentalność. Zawiść po polsku, zawiść po kmiecikowemu: „…oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie tego s….syna. Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS i bzika, oto modlitwa Kmiecika”.

PS.
Na koniec dobra wiadomość – stwierdzono, że odczuwanie uczucia zawiści, może mieć też pozytywne konsekwencje. Niestety (dla Kmiecika, niestety) tylko wtedy, gdy to uczucie staje się mobilizującym środkiem dopingującym do zwiększania własnych wysiłków na drodze do swojej doskonałości.