Ta setka ludzi rządzi polskim futbolem

Źródło: http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/ta-setka-ludzi-rzadzi-polskim-futbolem,1,5403127,wiadomosc.html

Ta setka ludzi rządzi polskim futbolem

pn

Już od dziesięciu lat „Piłka Nożna” publikuje ranking najbardziej wpływowych postaci w polskim futbolu. Naturalnie bardzo subiektywny i z założenia o tyle kontrowersyjny, że każdy mógłby zupełnie inaczej ułożyć tę klasyfikację, ale z pewnością oddający stan powiązań i zależności w naszej piłce. A przede wszystkim układ sił na szczytach władzy. Po październikowych wyborach w PZPN hierarchia uległa totalnemu przewartościowaniu, więc tym bardziej warto rzucić okiem na zupełnie nowe rozdanie. Po 90 dniach urzędowania nowej ekipy świeżo wybrany prezes związku wyprzedził w rankingu zaufania nawet prezydenta RP, zaś poprzedni – zanotował niemal 60-procentowy wskaźnik nieufności. Różnica między Grzegorzem Latą i Zbigniewem Bońkiem wyniosła w tej skali ponad 130 punktów, nikt zatem nie powinien się dziwić, że byłego sternika federacji próżno szukać w niniejszym zestawieniu. Przez czteroletnią kadencję zużył się do tego stopnia, że trudno mu będzie wrócić w jakiejkolwiek eksponowanej roli. To smutne, cały czas mówimy przecież o jedynym polskim królu strzelców finałów mistrzostw świata.

100. Marcin Wasilewski. To rezerwowy kapitan reprezentacji Polski zarządził i poprowadził pogadankę w Podgoricy, przed pierwszym meczem kwalifikacji mundialu z Czarnogórą, podczas której nakazał młodszym kolegom zapomnieć o Euro 2012. A przypomnieć sobie, gdzie i po co mają męskie atrybuty. Poskutkowało!

99. Łukasz Piszczek. Bezdyskusyjnie najlepszy polski piłkarz, o którego nie zabiegają… reklamodawcy. Z powodu błędów młodości. I jedy¬ny z biało-czerwonych, któremu przygląda się Jose Mourinho.

98. Izabella Łukomska-Pyżalska. Od niedawna nie jest już inwestorem w Warcie Poznań, ale prezesem pozostała. Zdecydowanie ładniejsza twarz naszej piłki, niestety za urodę punktów nawet w pierwszej lidze nikt nie przyznaje.

97. Danuta Witkowska. Wraz z mężem uparli się, że zrobią wielki futbol w polu kukurydzy. Sponsorują najlepsze krakowskie teatry, ale doszli do wniosku, że najlepsze spektakle to te piłkarskie. Dlatego prą z maleńką Niecieczą do ekstraklasy.

96. Martyna Pieniążek. Moda na emancypację w futbolu dotarła do Legnicy. Prezes Miedzi, zarządzająca klubem za pieniądze Andrzeja Dadełły, jest również członkiem Komisji Rewizyjnej PZPN.

95. Kazimierz Węgrzyn. Kiedy jako stoper krzyczał do kolegów: wyjazd, z krakowskiego dworca miały odjeżdżać pociągi. Jako komentator nie krzyczy, ostatnio raczej śmieje się do rozpuku, ale i tak na antenie Canal+ pozostaje opiniotwórczy.

94. Wojciech Kowalczyk. Choć miał nietuzinkowy piłkarski talent, większą karierę robi jako telewizyjny ekspert. I to w sytuacji, gdy nie wydawał się szczególnie predestynowany do roli komentatora.

93. Janusz Filipiak. Największy filantrop w polskim futbolu. Szczerą miłością pokochał Cracovię, w którą zainwestował majątek, niestety Pasy dotąd nie odwzajemniły miłości profesora.

92. Tomasz Iwan. Jeden z dyżurnych piłkarskich celebrytów, którzy kształtują wizerunek futbolu w telewizjach śniadaniowych i informacyjnych. Były reprezentant Polski wypada przekonująco.

91. Andrzej Iwan. Najlepszy ekspert komentujący rozgrywki Pucharu Polski i pierwszej ligi. Na co dzień związany ze stacją Orange Sport.

90. Radosław Majdan. Były bramkarz i były mąż Dody pracuje w warszawskiej Polonii, ale jego sława, dzięki stałej obecności w telewizjach, jest znacznie bardziej rozległa. Jako jedyny piłkarz tańczył przecież z gwiazdami.

89. Jerzy Dudek. Ostatni Polak, który triumfował w Lidze Mistrzów. Niedoszły dyrektor sportowy PZPN, z którego zdaniem każdy jednak się liczy. Poważna funkcja dla Dudzia jest tylko kwestią czasu.

88. Andrzej Juskowiak. Nasz ostatni król strzelców wielkiego turnieju, konkretnie IO ’92. Podczas Euro 2012 pomagał jako komentator zrozumieć milionom Polaków, dlaczego biało-czerwoni tak bardzo zawodzą.

87. Jarosław Gowin. Minister sprawiedliwości. W największym stopniu to od niego zależy, czy afera korupcyjna przejdzie wreszcie do historii. Powinien już dawno zobligować prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta do zamknięcia tej sprawy.

86. Włodzimierz Lubański. Osobowość, charyzma, wielka kultura osobista i wielka piłkarska przeszłość. A jednak jest wykorzystywany tylko przez TVP w roli, świetnego zresztą, komentatora. Szkoda.

85. Dominik Nowak. Cudotwórca! Dokonał większego wyczynu niż wybudowanie klubu w polu kukurydzy w Niecieczy. Osiągnął jesienią w Świnoujściu rewelacyjny wynik zupełnie bez pieniędzy.

84. Marek Wleciałowski. Asystent selekcjonera. Znakomity. Cichy, niewidoczny, skoncentrowany na pracy. Taki, który na pewno nie będzie czyhał na posadę pierwszego.

83. Tomasz Miętkiewicz. Zarządca futbolu na Warmii i Mazurach. Na razie – mało aktywny jak na nowego barona.

82. Witold Dawidowski. PZPN-owski baron z Podlasia. Aktualnie w odwrocie.

81. Robert Skowron. Szef Lubuskiego ZPN. Tak zwana nowa twarz w piłce, ale już dobrze podczepiona.

80. Zbigniew Bartnik. Nowy prezes Lubelskiego ZPN. Nie najmłodszy, ale skoro ograł w regionie Adama Olkowicza, szefa polskiej spółki Euro 2012 UEFA, to musi być sprawny w kuluarach.

79. Marek Procyszyn. Dobrze okopany baron z Opola.

78. Ryszard Niemiec. Jako szef Małopolskiego ZPN chciał być głównym rozgrywającym na zjeździe związku. Został – największym przegranym.

77. Edward Potok. Łódzki baron, nieudany kandydat na prezesa PZPN. Pogrążył się w wyborach, wygłaszając katastrofalne przemówienie, podobno napisane przez Niemca.

76. Radosław Michalski. Jako jedyny z nowych baronów nie głosował na ostatnim zjeździe, ale wtajemniczeni twierdzą, że prezes Pomorskiego ZPN przybił pieczęć do wyborczego zwycięstwa Zbigniewa Bonka. W każdym razie były legionista i widzewiak na związkowym opłatku był nieustannym elementem świty prezesa. Powinien zatem rosnąć w silę.

75. Sylwester Cacek. Jeszcze niedawno chciał być największym reformatorem polskiego futbolu, a teraz może zostać likwidatorem Widzewa. Nie zrobił w Łodzi drugiej Szwajcarii. Nawet Kaszubskiej.

74. Grzegorz Mielcarski. Jako piłkarz, dyrektor sportowy i komentator Canal+ przyczyniał się do rozwoju polskiej piłki. Często krytyczny, ale zawsze merytoryczny.

73. Tomasz Wieszczycki. Podobne doświadczenie jak u Mielcara, z istotnym wyróżnikiem – Wieszczu zdobył w ekstraklasie 99 goli i występował na wszystkich możliwych pozycjach. Dziś takiego piłkarza nie ma w lidze. Pewne zadatki ma tylko Adam Frączczak z Pogoni.

72. Dariusz Dziekanowski. Wybitny reprezentant Polski, obecny szef Klubu Wybitnego Reprezentanta.

71. Tomasz Rząsa. Człowiek, który miał złagodzić wizerunek Franciszka Smudy. Największe odkrycie Euro 2012 w polskiej ekipie, niedziwne więc, że ostał się u Fornalika. A i Boniek ostatecznie się do Tomka przekonał, choć początkowy był niechętny.

70. Wojciech Szczęsny. Na razie lepszy showman niż bramkarz, czyli podobnie jak ojciec. Talent i możliwości ma jednak większe od Macieja.

69. Artur Czerwonogrodzki. Prezes spółki adidas Polska, która ubiera lidera ekstraklasy. I kilku innych uczestników rozgrywek.

68. Jakub Tabisz. Członek zarządu PZPN, człowiek, który pisał historii Cracovii w najlepszych latach. Szkoda, że historię spadkową.

67. Mirosław Mosór. Przedstawiciel Ruchu Chorzów w kierownictwie PZPN. Oddelegowany do pomocy departamentowi piłkarstwa profesjonalnego.

66. Artur Kapelko. Prezes Bogdanki Łęczna i członek zarządu związku, który ma budować struktury futbolu zawodowego.

65. Maciej Skorża. Przyczajony tygrys, ukryty smok wśród polskich trenerów. Obecnie rezyduje w ZEA, ale kiedyś zostanie selekcjonerem.

64. Marcin Dorna. Trener medalistów ME juniorów z 2012 roku. Po rezygnacji z Piotra Nowaka główny kandydat do przejęcia reprezentacji olimpijskiej, która powalczy o igrzyska w Rio de Janeiro.

63. Franciszek Smuda. W poprzednim notowaniu były selekcjoner plasował się w ścisłej czołówce. Finały Euro 2012 brutalnie zweryfikowały jednak pozycję Franza.

62. Czesław Michniewicz. Trener, wzięty ekspert, prasowy i telewizyjny, mistrz Polski z Zagłębiem Lubin z 2007 roku. Obecnie czeka na propozycje pracy.

61. Marcin Sasal. Trener Podbeskidzia, zdaniem wielu już po jesieni zdegradowanego z ekstraklasy.

60. Leszek Ojrzyński. Kat dla piłkarzy Korony, ale pracujący z głową. Mistrz wysokiego i totalnego pressingu.

59. Michał Probierz. Obieżyświat, który potrafił kiedyś uratować Jagiellonię mimo minus 10 punktów na starcie. Czy dokona podobnego wyczynu w Bełchatowie?

58. Orest Lenczyk. Ostatni mistrz Polski ma już swoje lata, ale niezmiennie cieszy się zaufaniem właścicieli klubów. Nikt nie powinien się zdziwić, gdyby bezrobotny aktualnie szkoleniowiec wrócił do Wisły Kraków.

57. Jacek Zieliński. Obecnie odbudowuje potęgę Ruchu Chorzów. Na koncie ma wcześniejsze mistrzostwo Polski z Lechem, a przede wszystkim dwie kadencje u boku Józefa Wojciechowskiego. Zatem teraz żaden pracodawca nie będzie Zielkowi straszny, jest przecież zahartowany.

56. Bogusław Kaczmarek. Bobo mimo 62 lat na karku jest w życiowej formie. Snuje plany zorganizowania Lechu na modłę holenderską i podboju ligi. Nadal chce też bić Goebbelsów, jak określa Niemców, do których żywi urazę ze względu na traumatyczne przeżycia przodków podczas drugiej wojny światowej.

55. Tomasz Hajto. Trener, który zadziera nosa. Na wszelkie przejawy dziennikarskiej krytyki ma jedną formułkę: to ja grałem w piłkę, nie wy. Jakby zapomniał, że z mediami jeszcze nikt nie wygrał. Poza tym – zaskakująco dojrzały szkoleniowiec, zważywszy na krótki staż w zawodzie.

54. Piotr Stokowiec. Największe objawienie jesieni na ławce. Spokojny, zdystansowany, nie obraża się nawet, gdy do jego atutów krytycy zaliczają kolor włosów identyczny, jak u… Bońka i premiera. Podczas opłatka zorganizowanego przez PZPN otwarcie przyznał, że w Polonii są piłkarze i członkowie sztabu, którym klub nie zalega z płatnościami.

53. Mariusz Rumak. Szkoleniowiec Lecha miał być rozwiązaniem chwilowym, okazał się opcją długodystansową. Trochę w myśl zasady, że prowizorki są w Polsce najtrwalsze, a trochę dlatego, że właściciel Kolejorza Jacek Rutkowski nauczył się już, iż trener powinien dostać co najmniej dwa sezony, aby pokazać, ile naprawdę jest wart.

52. Adam Nawałka. Największa gwiazda Górnika Zabrze. Szkoleniowiec, który umiał zbudować ceniony zespół z piłkarskich odpadków. Na dodatek przy niesprzyjających wiatrach, które wciąż wieją nad ulicą Roosevelta. Ciekawe, czy po tym, jak działacze wycięli mu numer, łamiąc obietnicę w sprawie blokady transferu Arkadiusza Milika, nie zechce poszukać innego pracodawcy. Chętnych przecież nie brakuje.

51. Piotr Cichecki. Szef polskiego oddziału firmy Puma, która dostarcza piłki T-Mobile Ekstraklasie, ubiera wicelidera rozgrywek i aktualnego mistrza Polski.

50. Henryk Kasperczak. Były znakomity piłkarz i szkoleniowiec, obecnie prezes Stowarzyszenia Polskich Trenerów. Niedawno zadeklarował, że przeszedł pa emeryturę w tym sensie, że już nigdy nie usiądzie na ławce żadnego klubu. Chce się skoncentrować na szkoleniu trenerów. To dobrze, bo to obecnie najbardziej palący problem.

49. Adam Gilarski. Stary-nowy szef Wydziału Dyscypliny. Odpowiedzialny facet na odpowiedzialnym stanowisku, bo to jemu przyjdzie zamykać w PZPN aferę korupcyjną, co wbrew pozorom wcale nie jest łatwym zadaniem.

48. Krzysztof Odliwański. Szef Nike Polska, technicznego sponsora reprezentacji Polski. Ubiera także Pogoń Szczecin, Zagłębie Lubin i kilka innych rozpoznawalnych klubów w kraju.

47. Leszek Miklas. Od niedawna prezes spółki Live Park, w której wszystkie udziały wykupiła Ekstraklasa SA. To jeden z przekonujących dowodów, że wkrótce powstanie kanał telewizyjny Ekstraklasa TV. Pozycja Miklasa, który zarządzał już spółką zrzeszającą ligowców i Legią Warszawa, powinna więc wkrótce znacząco wzrosnąć.

46. Jarosław Kołodziejczyk. Dotąd wiceprezes Piasta, ale gdy tekst ukaże się w druku, prawdopodobnie będzie już szefem gliwickiego klubu. Na szczytach władzy nie brakuje zamieszania, za to pod każdym innym względem to wzór nie tylko dla śląskich rywali. Nowy stadion wyróżnia Piastunki w regionie, a garnitur piłkarzy skrojony na miarę przez trenera Marcina Brosza w całej Polsce!

45. Rudolf Bugdoł. Śląski baron, członek zarządu PZPN, z pozoru, więc bardzo mocny człowiek polskiego futbolu, ale trudno nie dostrzec, że znajduje się w totalnym odwrocie. Był pierwszym wiceprezesem związku przy Grzegorzu Łacie, którego osierocił, bo chciał wraz z Niemcem wypromować Potoka. Cała trójca wyszła na tym niczym Zabłocki na mydle, ale Bugdoł ostał się we władzach federacji, mimo wyraźnej niechęci, a nawet wbrew woli Bońka. Resztki wpływów na pewno więc zachował.

44. Zdzisław Łazarczyk. Mazowiecki baron PZPN. W wyborach do związku lansował kandydaturę Romana Koseckiego, a więc swego podwładnego. I niewiele brakowało, by słono zapłacił za taką politykę. Po wejściu Kosy do prezydium związku pozycja Łazarczyka, dodatkowo jako członka zarządu związku, wzrosła.

43. Stefan Antkowiak. Mógł być wiceprezesem PZPN do spraw finansowych, czyli de facto najważniejszym, ale chciał wygrać najważniejszą funkcję. Przegrał z kretesem, choć jako wielkopolski baron i członek zarządu związku zachował pewne wpływy.

42. Mirosław Malinowski. Świętokrzyski baron PZPN zyskał na znaczeniu po ostatnim zjeździe, w którym brawurowo przeprowadził decydujące o losach prezesury głosowanie.

41. Krzysztof Malinowski. Mecenas, który w przeszłości był już szefem Wydziału Dyscypliny, teraz także będzie znaczącą postacią w PZPN. Nie tylko w zarządzie. Wiele wskazuje, że oprócz funkcji rzecznika prawa związkowego zostanie głównym doradcą Bońka w kwestiach prawnych. Tajemnicą poliszynela jest, że to popularny Malina, jako pierwszy dokonał wolty w noc wyborczą, po której elektorzy przepłynęli z obozu Koseckiego do Bońka. Zatem – nagroda go nie minie.

40. Grzegorz Smolny. Współudziałowiec Pogoni Szczecin, którego samozaparcia trudno nie docenić. Portowcy odbudowywali klub od podstaw, bardzo długo ciężar finansowania klubu dźwigali kibice i byli piłkarze, ale gdy zaczęła się poważna gra, potrzebne były również poważne pieniądze. Okazało się, że te zgromadzone w Szczecinie są wystarczające na walkę w środku stawki.

39. Kuba Błaszczykowski. Kapitan reprezentacji Polski rundę jesienną, kończył jako boczny obrońca Borussii Dortmund, ale nawet jako defensor zdobywał gole. W kadrze Fornalika raczej nie będzie cofany, choć z Łukaszem Piszczkiem mogliby utworzyć także w drużynie narodowej najbardziej ofensywną parę na świecie. Przed Euro 2012 reklamowy lider w zespole, po turnieju stracił pozycję przez nieprzemyślaną wypowiedź o biletach.

38. Joanna Mucha. Minister sportu może mieć ogromny i pozytywny wpływ na rozwój futbolu. Jeśli do tego dojrzeje.

37. Marek Bestrzyński. Prezes Zagłębia Lubin, a zatem klubu z drugim budżetem w ekstraklasie. Zyskał poklask jesienią, gdy wytrzymał ciśnienie i mimo słabych wyników nie zwolnił trenera Pavla Hapala. Wiosną może dzięki temu świętować awans do pucharów.

36. Artur Jankowski. Szef Górnika Zabrze ma niełatwe zadanie, bo widmo wielomilionowego długu na każdego musi działać deprymująco. Klub z ulicy Roosevelta nie wywiesił jednak białej flagi, a po sprzedaży Milika nawet poprawił kondycję. Finansową. Sportową może znacząco osłabić.

35. Stanisław Bobkiewicz. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej. Zmieniają się ekipy, prezesi, a działacz z Ostrowca Świętokrzyskiego wciąż jest wpływowy. W ogóle mówią o nim, że to mocny człowiek.

34. Jerzy Engel. Były dyrektor sportowy PZPN, natomiast wciąż czynny działacz komisji technicznych UEFA i FIFA. Po rozstaniu ze związkiem zrobił krok w tył, ale – znając Władysława Jerzego – za chwilę ponownie wykona dwa do przodu i odnajdzie się w klubie pokroju Wisły. Ceniony analityk piłkarski TVP.

33. Michał Listkiewicz. Członek sędziowskich komisji UEFA i FIFA, były prezes PZPN, już w dniu wyborów został mianowany przez Bońka ambasadorem związku przy europejskiej i światowej federacji.

32. Kamila Wiktor. Dyrektor gabinetu prezesa i zarządu. PZPN, była pracowniczka spółki Euro 2012. Podobno z miejsca zyskała w związku uznanie – za pracowitość.

31. Włodzimierz Szaranowicz. Szef redakcji sportowej TVP, która ma prawa do transmitowania meczów reprezentacji Polski i Ligi Mistrzów. Pokazuje też bramki z T-Mobile Ekstraklasy.

30. Tomasz Smokowski. Szef redakcji sportowej Canal+, od lat głównego telewizyjnego partnera ekstraklasy. Współprowadzący magazynu „Liga Plus Ekstra”.

29. Nikolaus von Doetinchem. Główny strateg agencji UFA Sports, która jest pośrednikiem Ekstraklasy SA w obrocie prawami telewizyjnymi i marketingowymi.

28. Marcin Animucki. Były p.o. szefa Ekstraklasy SA, były prezes Widzewa. Obecnie członek zarządu zarówno ligowej spółki, jak i PZPN.

27. Marcin Stefański. Dyrektor logistyki w Ekstraklasie SA i szef komisji do spraw rozgrywek krajowych w PZPN – zatem konkretna persona. Był jednak również drugim w kolejności kandydatem na sekretarza generalnego związku, odstrzelonym przez baronów.

26. Jan Bednarek. Wiceprezes PZPN ds. piłkarstwa amatorskiego. Baron zachodniopomorski jest o sobie dobrego zdania, bo słabego nie wybraliby po raz drugi na fotel wiceprezesa, ale rzeczywisty wpływ w polskim futbolu ogranicza się do oddziaływania na innych… prezesów regionalnych.,

25. Dariusz Smagorowicz. Właściciel Ruchu Chorzów jesienią musiał przełykać gorzkie pigułki. Wiosna powinna jednak należeć do Niebieskich, bo piętno na wzmocnionym zespole wicemistrzów Polski odciśnie już trener Zieliński.

24. Andrzej Kuchar. Właściciel Lechii Gdańsk wprowadził politykę oszczędności, ale biało-zieloni nie utracili płynności finansowej. Co nie zmienia faktu, że z Wybrzeża nieustannie dobiegają informacje, że Kuchar poszukuje chętnego na akcje klubu rozgrywającego spotkania na PGE Arenie.

23. Bogusław Cupiał. Właściciel Wisty Kraków jest największym przegranym obecnego roku. Tak słabej Białej Gwiazdy jeszcze w erze Tele-Foniki nie było.

22. Jan Urban. Szkoleniowiec Legii Warszawa wrócił do Legii, co prawda tylko – na razie – na roczny okres próbny, ale jeśli równie dobrze zaliczy wiosnę, jak poradził sobie jesienią, będzie miał szansę zakotwiczyć w stolicy na dłużej. Zespół z Łazienkowskiej gra wreszcie nie tylko skutecznie, ale i widowiskowo, a tego oczekują kibice.

21. Donald Tusk. Premier rządu RP jest nie tylko kibicem (głównie Lechii), ale i czynnym piłkarzem. To jednak jego gabinet wprowadził niekorzystną dla piłkarstwa ustawę hazardową i rozpoczął wojnę z kibicami, w której trudno dopatrzyć się sensu. Jeszcze jednak nie za późno, żeby przewodniczący PO wrócił na profutbolową drogę.

20. Ireneusz Król. Piłkarze Polonii mawiają, że Król jest nagi, to znaczy nie wywiązuje się z płacowych zobowiązań w terminie. I z grubsza na tym polega prawda, ale prawdą jest też, iż wszystkie meczowe premie, a to ewenement na skalę ekstraklasy, właściciel Czarnych Koszul przekazał od ręki. A wcale nie musiał, bo wszystkie obietnice były ustne, nic nie zostało zapisane. Poza wszystkim – prezesowi należy się szacunek za jesienny wynik.

19. Janusz Basałaj. Obecnie jest aż ośmiu dyrektorów departamentów w PZPN, ale żaden nie jest tak aktywny i obecny w przestrzeni publicznej jak szef departamentu komunikacji i mediów. W sumie nic dziwnego, znają się z Bońkiem najdłużej, a przy tym to właśnie Basso jest odpowiedzialny za wizerunek. I przyćmiewa dyrektora marketingu Piotra Gołosa, który ma kiepskie notowania w mediach.

18. Cezary Kulesza. Były piłkarz, a obecnie właściciel Jagiellonii Białystok, na dodatek członek zarządu, który ma za sobą także kadencję członka zarządu w Ekstraklasie SA. Były król disco polo, obecnie część aktywów posiada w USA.

17. Maciej Witucki. Prezes TP SA, która pod brandem Orange jest głównym sponsorem reprezentacji Polski, wcześniej była głównym partnerem ekstraklasy, przez trzy lata pokazywała rozgrywki, obecnie transmituje Puchar Polski i pierwszą ligę – oczywiście w kanale Orange Sport. Na dobrą sprawę trudno sobie wyobrazić polski futbol bez pieniędzy głównego polskiego operatora telefonicznego.

16. Jacek Rutkowski. Właściciel Lecha Poznań, który na futbolu zjadł zęby i chyba najszybciej spośród wszystkich biznesmenów, którzy nie byli wcześniej piłkarzami, przyswoił reguły rządzące piłką. Był mistrzem Polski, ale to nie oznacza, że znów nie zechce wygrać ligi. Przeciwnie, ma wielki apetyt i trochę kasy na transfery, więc powinien zaatakować.

15. Mariusz Walter. Mimo wszystko – jeden z największych graczy na rynku piłkarskim, choć TVN od dawna nie transmituje polskiej ligi, a koncern ITI przeżywa kłopoty. Legia jest nadal największym oczkiem w głowie sędziwego prezesa i największą… nieodwzajemnioną miłością. Może w 2013 roku to ulegnie zmianie? W tym celu tuż przed świętami zatrudnił nowego prezesa klubu Bogusława Leśnodorskiego. I jedno można powiedzieć – takiego szefa Legia nie miała jeszcze nigdy!

14. Zygmunt Solorz. Współwłaściciel Śląska Wrocław nie jest podobno wymarzonym inwestorem i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz szuka pomysłu, a przede wszystkim środków, na odkupienie akcji klubu od posiadacza Polsatu. Co nie zmienia faktu, że jako dysponent praw do reprezentacji Polski i T-Mobile Ekstraklasy, a także z udziałami w zespole mistrza Polski, jest głównym telewizyjnym graczem na naszym rynku.

13. Stefan Majewski. Dyrektor sportowy PZPN. Miał być nawet wiceprezesem do spraw szkolenia, ale ostatecznie dostał chyba funkcję, którą wypełni najlepiej. Nawet niechętni Doktorowi trenerzy twierdzą, iż trudno wyobrazić sobie osobę bardziej skrupulatną i kompetentną, która z większą starannością obrobiłaby tę działkę. Zwłaszcza, że w roli dyrektora Majewski nie będzie musiał współpracować z piłkarzami.

12. Roman Kosecki. Poseł, wybitny reprezentant Polski, ojciec Kuby, właściciel Kosy Konstancin, a teraz jeszcze wiceprezes PZPN do spraw szkolenia. Pracownicy PZPN twierdzą jednak, że na razie stosunki niedawnego konkurenta do prezesury z Bońkiem są chłodnawe…

11. Robert Lewandowski. Najwyżej wyceniany polski piłkarz w historii, z najwyższą wartością marketingową, co przekłada się na wartość wizerunku w reklamach, nasz najlepszy napastnik od dawien dawna, największa nadzieja biało-czerwonych. Dotąd, zwłaszcza podczas Euro 2012, niespełniona, ale to… może nawet lepiej! Lewy umie grać w piłkę, więc w kadrze też wreszcie się przełamie. A przynajmniej powinien.

10. Waldemar Fornalik. Selekcjoner reprezentacji Polski poprzedni sezon zakończył w glorii wicemistrza Polski, a obecny rozpoczął -już jako selekcjoner – tak sobie. Szybko jednak opanował sytuację, a mecz z Anglią tylko potwierdził, iż jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. To od Fornalika i jego drużyny w największym stopniu zależy postrzeganie społeczne PZPN. W związku wszyscy mają tę świadomość

9. Bogusław Biszof. Szef Ekstraklasy SA, wiceprezes PZPN do spraw piłkarstwa profesjonalnego, współpracownik Bonka z dawnych lat – w branży żużlowej – uznawany za mistrza marketingu. Dlatego przyjęty przez środowisko, jako zwiastun lepszego jutra. Pytanie, czy spełni nadzieje.

8. Eugeniusz Nowak. Stary znajomy nowego prezesa z Bydgoszczy, teoretycznie pierwszy wiceprezes, bo od spraw finansowych, ale nie został rzucony na temat działki na Wilanowie i nowej siedziby PZPN, co odebrał, a przynajmniej mógł, jako osobisty policzek. A może Boniek po prostu nie chciał palić zaufanego człowieka? Czas pokaże.

7. Marek Koźmiński. Wiceprezes PZPN do spraw zagranicznych, ale na razie wykazywał się przede wszystkim znajomością problematyki deweloperskiej. Jego nominacja to wyraźny ukłon Bonka w kierunku pokolenia srebrnych medalistów z Barcelony, z którymi jako wiceprezes PZPN przed dziesięcioma laty toczył spory. Również finansowe. Zaufanie, którym obdarzył młodego Kozę Zibi, jest tym bardziej zaskakujące, że do dziś nie przepada za jego ojcem Zbigniewem. I to mówiąc oględnie.

6. Maciej Sawicki. Sekretarz generalny PZPN. Młody działacz, ale wciąż, czynny piłkarz, jesienią strzelił 15 goli dla A-klasowego Anprelu Nowa Wieś. W tym żadnego, po wyborach, co wyklucza ewentualne fory dawane przez przeciwników. Posiadacz tytułu MBA potwierdzonego przez Uniwersytet w Illinois, ukończył także 8-miesięczny kurs na Harvardzie. Ekslegionista, w ekstraklasie dla stołecznego klubu strzelił siedem goli.

5. Andrzej Placzyński. Szara eminencja z agencji Sportfive w odwrocie. Boniek dyskretnie dał do zrozumienia, że nie podobają mu się umowy PZPN z pośrednikiem, więc zamierza je renegocjować. Kiedy jednak spotkali się na nieformalnej wigilii w przedświąteczny czwartek, nie doszło nawet do wstępu rozmów, bo Placek nie był w nastroju.

4. Władysław Puchalski. Wielki audytor PZPN, człowiek, który wziął pod lupę wszystkie umowy zawarte wcześniej przez związek. Najbardziej zaufany współpracownik Bońka. Od wielu lat.

3. Andrzej Padewski. Wrocławski baron związku, który od kilku lat nie i ukrywał sympatii do Bonka, a przed obecnymi wyborami stworzył matecznik Zibiego na swoim terenie i oprócz szabel z własnego terenu załatwił kilka kresek z innych regionów na zjeździe. Dlatego dziś urzęduje w gabinecie wiceprezesów PZPN częściej od samych wiceprezesów.

2. Kazimierz Greń. Padewski musi się jednak dzielić pokojem w siedzibie związku z baronem podkarpackim, a nawet ustępować Greniowi miejsca, bo to był główny spin doktor zwycięskiej kampanii. To on załatwił najwięcej głosów Bońkowi, to on doprowadził do rozłamu w partii Koseckiego, to wreszcie on zorganizował bankiet w hotelu Mercure w nocy poprzedzającej wybór, na który przyciągnął wystarczającą liczbę delegatów. Dlatego złośliwi znów przypomnieli epitet, że obecny PZPN znajduje się, w sporej części, na Greńlandii. I słusznie, bo działacz z Rzeszowa rozdaje karty i obsadza komisje.

1. Zbigniew Boniek. Wymarzony, przez społeczeństwo, prezes PZPN, której już 75 dni po wyborze okazało zaufanie Zibiemu na poziomie 74 procent. Jeśli zatem nadal słupki poparcia będą rosły w takim tempie, nie-długo zabraknie skali. A zupełnie poważnie – Boniek jest najlepszym spece od PR, jakiego można sobie wyobrazić. W relacjach z mediami zachowuje się jak ryba w wodzie, już jako piłkarz Widzewa – zatem przed wielu, wielu laty- wymyślił własne WGWD (warszawska grupa wsparcia dziennikarskiego).Teraz tylko udoskonalił metody działania. Poprawnie stara się żyć ze wszystkimi, ale szczególnie dopieszcza najbardziej zaufanych piłkarskich komentatorów. Dlatego z wystawianiem końcowych ocen trzeba poczekać do konkretnych działań nowego prezesa. Jeśli wkrótce Polska zorganizuje finał Ligi Europy i finały mistrzostw świata lub Europy kobiet – a takie są plany – prezesurę trzeba będzie ocenić równie wysoko jak wizerunek Bonka. Dotąd zarobił dla PZPN milion euro. Dzięki koneksjom w UEFA udało się Zibiemu podnieść grant za organizację finałów Euro 2012 z 5,5 miliona, które miał obiecane Lato, do maksymalnego poziomu 6,5 miliona euro.

Opracował Adam Godlewski