Zaczynamy od fundamentów

Budowanie każdego domu zaczyna się od wykopania dołu, pod fundamenty. W budownictwie to najczęściej najważniejsza część pracy i stosunkowo niewdzięczna, bo wymaga ogromnego nakładu pracy i finansów a efektów przez dłuższy czas nie widać.

Nie inaczej ma się sytuacja w tworzeniu podwalin pod nowy prężny związek piłkarski, który będzie funkcjonował na zdrowych zasadach i stanie się profesjonalnie zarządzaną korporacją.

Teoretycznie, po kadencji Laty pozostał lej jak po bombie atomowej, ale w praktyce, co jest chyba oczywiste, nie ułatwia to, lecz utrudnia zadanie jego następcom.

Przeprowadzenie dogłębnym zmian strukturalnych czy personalnych wymaga czasu. Zmiana sposobu myślenia, zasad postępowania, podział kompetencji i obowiązków to również zadania, które dadzą wymierne efekty już w najbliższej przyszłości.

Z trudnościami, na kilku odcinkach tej budowy jedocześnie, zmaga się od stu dni prezes Zbigniew Boniek. Ma potężne wsparcie w osobach, których sobie dobrał do współpracy, ale w tak skomplikowanej materii, jakim jest „zdołowany” PZPN nie da się wszystkiego przewidzieć a tym bardziej przyśpieszyć pewnych rozwiązań.

Jak do tej pory Zbigniew Boniek wykazuje się wielką intuicją, ciekawymi pomysłami i nietuzinkowym podejściem do zastanych problemów. W licznych wywiadach w racjonalny sposób tłumaczy swoje decyzje. Swoją logiką argumentacji trafia do członków Zarządu, przez co posiedzenia kończą się konstruktywnymi decyzjami.

Ten sposób postępowania gwarantuje skonstruowanie prężnego związku sportowego pod względem organizacyjnym, ale nie gwarantuje czegoś, co jest solą naszych działań – wyniku sportowego.

Nie martwię się tym jednak. Piękno sportu polega na tym, że zwycięzcę zmagań poznajemy na mecie a nie w prognozach poprzedzających zawody. „Wiara” zawsze pozostanie „wiarą”, bo gdyby przekroczyła pewną granicę stała by się nauką. Nie inaczej jest w sporcie. Niepewność końcowego wyniku elektryzuje, bo piękna zwycięstwa outsidera nad faworytem niczym nie można zastąpić.

Ciekawi mnie przyszłość i miejsce naszego futbolu w świecie za trzy, cztery lata, ale jedno mogę zagwarantować – od strony organizacyjnej zrobimy wszystko, by w każdych zawodach walczyć o wygraną.

Dylemat, czy lepiej byłoby wygrywać, jako outsider czy zmagać się ze słabszymi, jako faworyt pozostawiam filozofom nie tylko od sportu.