Od Kmiecika do śmietnika

W jaki sposób można podzielić odpady? Podstawowa kwalifikacja sugeruje sort pod względem dalszej przydatności, bądź nie, do użycia. Tak więc śmieć zawsze pozostanie bezużytecznym śmieciem a przykładowa makulatura, makulaturą.

Ten oczywisty fakt nasunął mi się po zapoznaniu z kolejną porcją „pomyj” wylanych na łamach jednego z portali sportowych przez autora o nazwisku Kmiecik.

Twórczość Kmiecika z ostatnich kilku miesięcy a szczególnie po wygranej prezesa Z. Bońka jest niezwykle monotematyczna. Wziął sobie na celownik i systematycznie opluwa grupkę ludzi, których połączyła idea zaprowadzenia ładu i porządku w PZPN.

Ponieważ i ja mam zaszczyt do niej aktywnie przynależeć w niektórych fragmentach jego brukowych wypocin, kłamliwych informacji, pojawia się i moje nazwisko.

Co Kmiecika zraziło do ludzi, którzy słowo reformy potraktowali poważnie? Brak akceptacji jego osoby w tym gremium. Kmiecik miał ambicję zaistnieć w PZPN, chociażby jako rzecznik prasowy i przez jednego z kandydatów na prezesa PZPN miał tę funkcję obiecywaną. Życie sprawiło, że wygrana Bońka okazała się jego zawodową porażką.

Co zatem robi Kmiecik? Zamiast pogodzić się z rzeczywistością i jak rasowy dziennikarz obiektywnie oceniać przeszłość, teraźniejszość i zapowiedzi działań w przyszłości, przekwalifikował się na producenta gnojówki, przynajmniej w kontekście mojej osoby. Produkuje sukcesywnie dziennikarskie „śmieci” posługując się domysłami, nielogiczną interpretacją faktów i co najgorsze kłamstwem.

Zarzucanie mojej osobie współudziału w wyborze działki w Wilanowie pod budowę związkowej siedziby, świadczy o całkowitej indolencji dziennikarskiej, braku rzetelności a może nawet o głupocie piszącego.

Człowiek o elementarnej etyce i moralności, nigdy nie posunie się przypisywania komuś czynów niedokonanych. Kmiecik to czyni i nie zamierzam dociekać czy na zlecenie, czy z głupoty. Jedno bądź drugie dyskredytuje go nie tylko jako „człowieka pióra”.

Na tym blogu kilkakrotnie napiętnowałem pomysł budowania siedziby od podstaw. Uzasadniałem, dlaczego. Jako członek zarządu (do jesieni 2009) byłem po stronie zwolenników kupienia, nabycia gotowego budynku i adaptowania go pod potrzeby związku piłkarskiego. Nikomu wtedy o Wilanowie się nawet nie śniło. Po rezygnacji z członkostwa w zarządzie, dziesiątki razy przestrzegałem przed korupcjogennym pomysłem zakupu działki i budową. Korupcjogennym w wydaniu poprzedniej ekipy a jak pokazało życie (i taśmy Kulikowskiego) moje przestrogi miały merytoryczne uzasadnienie. Bada je dziś prokuratura.

Futbolnews miał jeszcze niedawno wydanie papierowe, którego resztki zalegają dzisiaj składowiska makulatury. Kmiecik zamieszczając „informacyjne śmiecie” na portalu,w którym pracuje, dołączył do licznej grupy internetowych śmieciarzy.