List otwarty do prezesa PZPN w sprawie skandalicznego zorganizowania finału Pucharu Polski – Futbolplus

List otwarty do prezesa PZPN w sprawie skandalicznego zorganizowania finału Pucharu Polski

Finał Pucharu Polski 2016 Lech Poznań – Legia Warszawa (0:1) na Stadionie Narodowym zakończył się skandalem organizacyjnym. Prezes PZPN, Zbigniew Boniek nie poczuwa się jednak do winy katastrofalnego przeprowadzenia zawodów, choćby biorąc pod uwagę aspekt bezpieczeństwa uczestników finału.

Prezes Boniek uważa, że płacąc milion złotych za organizację finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, PZPN nie ponosi już żadnej winy za zachowanie kibiców Lecha (odpalanie rac i materiałów pirotechnicznych na trybunach i wrzucanie fajerwerków na murawę).

Dla szefa polskiej piłki nie ma żadnego problemu, że wcześniej uzgodnił z fanami „Kolejorza” wniesienie przez nich materiałów pirotechnicznych na stadion i odpalenie rac na trybunach, mimo iż przepisy bezpieczeństwa UEFA, czyli nadrzędne dla PZPN, mówią wyraźnie o całkowitym zakazie używania pirotechniki przez kibiców na trybunach obiektów piłkarskich.

Komentator „Dziennika Gazeta Prawna”, Marcin Hadaj wystosował na łamach swojej gazety list otwarty do prezesa PZPN, w którym zadał sternikowi polskiej skopanej kilka niewygodnych pytań. Trudno spodziewać się po Bońku odpowiedzi, gdyż prezes PZPN stosuje w trudnych dla niego sytuacjach sprawdzoną metodę strusia, czyli chowa głowę w piasek, udając że nic złego w jego organizacji się nie dzieje.

A wbrew temu, co chciałby Boniek, organizacja finału Pucharu Polski obnażyła doszczętnie niekompetencje prezesa PZPN, co znakomicie w swoim liście w „Dzienniku Gazeta Prawna” wypunktował redaktor Hadaj:

„Po pierwsze, dlaczego ochrona finału PP wybiórczo dokonywała kontroli osobistej przy wejściach na stadion? Dlaczego kontrolowano dzieci, które przyszły na mecz z rodzicami, a nie kontrolowano wielu innych osób, np. pijanych? Dlaczego ochrona wpuszczała na stadion osoby z podrobionymi, kserowanymi w kolorze „biletami”, nie weryfikując ich oryginalności? Kwestia biletów na ten mecz, które dla zwykłych ludzi były dostępne jak szynka w 1983 r. (ale przecież pan grał wtedy w piłkę w Juventusie), to zresztą osobna kwestia, którą wcześniej czy później zajmie się UOKiK, a może nawet prokuratura.

Dlaczego kontrolom na bramkach nie poddano kibiców Lecha Poznań, którzy skompromitowali to ważne wydarzenie i pana osobiście, bo to właśnie pan ponosi odpowiedzialność za to, że bramkarza Legii kilkakrotnie trafiono zapalonymi racami? Dlaczego kontroli osobistych nie prowadzono już wewnątrz stadionu, za wejściowymi kołowrotkami, które weryfikują ważność biletów, aby uniknąć gigantycznego tłumu, który powstał sztucznie przez indolencję ochrony, bezradnej w obliczu napierających kibiców? Jej główną aktywnością stało się w pewnym momencie zgniatanie czekających na wejście elementami prowizorycznego ogrodzenia. Cud, że nie doszło do wypadku. Pan tego nie widział, bo panu było bardzo wygodnie w loży honorowej.

Dlaczego ochrona tolerowała wnoszenie na stadion wysokoprocentowego alkoholu, którego na imprezach masowych pić nie wolno? Butelki po nim można było znaleźć w wielu miejscach stadionu przez cały czas trwania imprezy. Czy ktoś w ogóle pomyślał o tym, jak nie dopuścić do takiej sytuacji? Czy ważniejsze było odegranie hymnu? Liczę na szybkie odpowiedzi na powyższe pytania, podobnie jak tysiące Polaków, którym nie zapewnił pan bezpieczeństwa na Stadionie Narodowym. I miliony sprzed telewizorów, zniesmaczone tym, co widziały (z przerwami, kiedy dym zasłaniał wszystko). I nie chodzi tu o jakiekolwiek kary dla klubów czy piłkarzy. Chodzi o to, jak PZPN planuje wyeliminować patologie, które tym razem pana przerosły?”.

źródło: http://futbolplus.pl/plus/prasowka/item/7039-list-otwarty-do-prezesa-pzpn-w-sprawie-skandalicznego-zorganizowania-finalu-pucharu-polski