To już plaga? Ulatowski o kontrowersyjnym karnym, po którym Bełchatów przegrał w Siedlcach – Futbolfejs

Byłem kiedyś w takiej samej sytuacji jak Marcin Sasal, też musiałem zapłacić 3 tysiące złotych kary. Teraz człowiek już gryzie się w język, próbuje powstrzymać emocje i nie strzelać na konferencji jak z karabinu – mówi Rafał Ulatowski. Trener Bełchatowa to kolejna „ofiara” sędziowskiej pomyłki na zapleczu ekstraklasy.

Oby to nie była plaga, choć gdyby tak się stało, wcale nie bylibyśmy tym zdziwieni. Przy okazji słów Marcina Sasala „o telefonie z góry” pisaliśmy, że poziom sędziowania na zapleczu ekstraklasy jest bardzo słaby i za chwilę odezwą się głosy kolejnych pokrzywdzonych. Tym bardziej że walka o utrzymanie wkracza w decydującą fazę, a zamieszanych w nią jest pół ligi. Tym razem padło na trenera Rafała Ulatowskiego i jego Bełchatów, który przegrał w… Siedlcach po kontrowersyjnym rzucie karnym.
– To w tej sali padły słowa, za które trener Sasal zapłacił 3 tysiące złotych kary. W tej, czy nie w tej? W tej. Po reakcji sędziego głównego, który puścił grę, piłka spoza pola karnego poszła w chorągiewkę boczną, upłynęło 5-6 sekund. Nie było reakcji sędziego głównego, tylko jego asystenta po pięciu sekundach. Była gra jeden na jednego w polu karnym i z tego, co widziałem, mój bramkarz trafił w piłkę. Zresztą po jego reakcji w szatni, a widziałem wielu bramkarzy po takich momentach, głowę kładę i serce oddaję, że nie było rzutu karnego – mówił rozgorączkowany Ulatowski na konferencji pomeczowej.

Ulatowski podczas konferencji (od 3.25):

Emocje już opadły? – pytamy trenera Bełchatowa dwa dni po meczu.
RAFAŁ ULATOWSKI: Opadły. Ochłonąłem już po konferencji, od razu w autobusie. I żeby było jasne, my nie wygraliśmy nie dlatego, że sędzia podyktował rzut karny. Nie wygraliśmy dlatego, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, które sobie stworzyliśmy.

Konferencję zaczął pan od pytania, czy to ta słynna sala, na której padły słowa Marcina Sasala o „telefonie z góry” i miałem wrażenie, że natychmiast zaczął się pan gryźć w język, by za dużo nie powiedzieć.
Chichot losu. Do tego ogromne emocje i jeszcze świadomość, że przychodzisz do sali, w której tydzień wcześniej padły tak ostre słowa. No i po meczu, w którym przegrywasz po kontrowersyjnym karnym, który – twoim zdaniem – nie powinien zostać podyktowany. Zresztą byłem kiedyś w takiej sytuacji jak Marcin. Pracując w Cracovii sędziego Daniela Stefańskiego chciałem powiesić na Wieży Mariackiej. Po takich słowach co prawda klepią człowieka po plecach, śmieją się, ale kary nikt za ciebie nie zapłaci. Ja też wtedy dostałem 3 tys. zł. A umówmy się, to jest w dzisiejszych czasach kwota znaczna. Ja za nią mam opłacone trzy miesiące ZUS. Dlatego człowiek gryzie się w język, próbuje panować nad emocjami i nie strzelać na konferencjach jak z karabinu.

Rozumiem jednak, że podtrzymuje pan zdanie, że karnego dla Pogoni być nie powinno?
Wszyscy musimy sobie zdać sprawę z jednego – po końcowym gwizdku trener nie idzie od razu na konferencję. On najpierw przychodzi do szatni, gdzie na gorąco widzi reakcje swoich piłkarzy. Jeżeli przypomnę sobie, że w przerwie meczu Patryk Rachwał miał podejrzenie wstrząśnienia mózgu i tylko na własną odpowiedzialność zagrał w drugiej połowie, kiedy widzę Pawła Lenarcika, który dostaje delirium ze względu na to, że przysięgał, iż najpierw trafił w piłkę, a dopiero potem w rywala i cały jest w szlochu z powodu tego, co się stało, kiedy widzę Gierszewskiego i Zapalača z obandażowanymi kolanami, którzy ledwo chodzą – to jest to 10 minut, które decyduje o wpływie tego, jak trener postrzega swoich piłkarzy po meczu. I ten czas ma bardzo duży wpływ na to, jak szkoleniowiec ocenia spotkanie. Również pod względem emocji.

A co z tym karnym? Powinien być, czy nie?
Patrzyłem w tej akcji na sędziego Złotka i pierwszą jego decyzją było to, że pozwolił grać dalej. Był blisko tego zdarzenia i nie gwizdnął „jedenastki”. Nawet nie miał gwizdka w ustach, pozwolił piłce wyjść. Dopiero po pięciu sekundach i kontakcie z sędzią asystentem wskazał na jedenasty metr. Do tego właśnie miałem uwagi. Jestem zwolennikiem szkoły, która uczy, że jeśli sędzia nie jest pewny swojej decyzji, to nie powinien jej podejmować. To zawsze powtarzano mi na kursach.

Widzieliście tę sytuację na wideo? Być może to rozwiązałoby wszelkie wątpliwości.
Nie mamy nagrania. Pewnie skrót z meczu niebawem udostępni gospodarz, czyli Pogoń Siedlce. Ale patrząc na to wszystko, powiem tak – sędzia mógł podyktować tego karnego, ale nie musiał. To takie moje łagodne określenie. Zresztą byłem później u arbitra po meczu, bo taki jest zwyczaj, że niezależnie od tego, czy podobało ci się, jak prowadził zawody, trzeba sobie podziękować. Dyskutowaliśmy o jednym – czy najpierw mój bramkarz trafił w piłkę, czy w zawodnika. To jest klucz, by odpowiednio ocenić całą sytuację. Zakończmy to w ten sposób – ja nie mam pretensji o przegraną do sędziego.

Nie jest pan pierwszym szkoleniowcem, ani nawet nie drugim, który głośno zwraca uwagę na pracę sędziów. Mamy w pierwszej lidze problem z poziomem sędziowania?
Nie nazwałbym tego problemem. Śledzę wszystkie mecze ekstraklasy i nagle widzę na środku boiska faceta, którego znam z twarzy. To arbiter, który jeszcze w tym sezonie sędziował mi w pierwszej lidze. Jest w ekstraklasie kilku takich. To znaczy, że można prowadzić mecze na dobrym poziomie i wskoczyć na wyższy poziom. Ja nie miałem takiego meczu, po którym mógłbym powiedzieć, że sędzia skrzywdził mój zespół na tyle, że przez niego przegraliśmy spotkanie. Nawet po meczu z Pogonią Siedlce powiem, że sędzie podjął kontrowersyjną decyzję, z którą się jako trener Ulatowski nie zgadzam. Nie zgadzam się, bo ufam swojemu bramkarzowi. Paweł Lenarcik dostał po raz pierwszy szansę tej wiosny i wiedział, że ta decyzja o karnym może wpływać na ocenę jego występu i myślę, że dlatego zareagował tak, jak zareagował. Dawno nie widziałem bramkarza w takich emocjach. Ale nie powiem też głośno, że sędzia Złotek nie pozwolił wygrać mojej drużynie. To my sami nie pozwoliliśmy sobie wygrać.

Autor wpisu:

 

źródło: http://futbolfejs.pl/i-liga/to-juz-plaga-ulatowski-o-kontrowersyjnym-karnym-po-ktorym-belchatow-przegral-w-siedlcach/