Mój Przyjaciel Marek Procyszyn nie żyje.

Polska piłka poniosła kolejna stratę. Polska piłka, bo Marek był człowiekiem wielkiego formatu.

Po co szukać słów, by mówić o jego pracy, poświęceniu, oddaniu dla ludzi i dla piłki.

Kto miał szczęście Marka znać, pracować z Nim ten wie najlepiej jak niepowetowaną stratę odniósł nie tylko polski futbol, ale cały polski sport.

Ten skromny człowiek pozostanie w naszej pamięci na zawsze. Pozostanie pamięć po Jego życzliwości, pamięć po dobrych radach, pamięć po okazywanym sercu i empatii w trudnych chwilach dla innych osób.

Mareczku, Bogu dziękuję za to, że miałem szczęście i przyjemność poznać Cię i mieć za Przyjaciela. Mareczku nie ma Cię, ale jesteś w moim sercu.

W zadumie oddaję należny Ci hołd!

Spoczywaj w spokoju!