Podokręg Piłki Nożnej Dębica – spotkanie organizacyjne

15 lipca 2015 r. Podokręg Piłki Nożnej w Dębicy zorganizował spotkanie z przedstawicielami klubów biorących udział w rozgrywkach. Omówiono Regulaminy Rozgrywek Podkarpackiego ZPN, zasady awansów i spadków w sezonie 2005/2016. Przedstawiono propozycje utworzenia w dębickim podokręgu rozgrywek futsalowych. Wręczono również przyznane licencje dla klubów na nowy sezon. Na pytania dotyczące rozgrywek odpowiadali Prezes Podokręgu w Dębicy Wiesław Lada. Przewodniczący Komisji Gier Sławomir Bezara oraz przedstawiciel Komisji Sędziowskiej Jan Gawle.

III-ligowcy przeciwni powiększaniu ligi

g

20 lipca w hotelu Nowy Dwór w Świlczy odbyło się robocze spotkanie klubów III ligi zrzeszonych w Podkarpackim Związku Piłki Nożnej. Wzięli w nim udział prezesi Kazimierz Greń i Marek Hławko.
Zebrani ligowcy wyrazili oburzenie działaniami Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, który łamiąc regulamin rozgrywek dąży do poszerzenia III ligi lubelsko-podkarpackiej do 18. zespołów, tylko po to, by utrzymać tej klasie rozgrywkowej zdegradowane wcześniej drużyny Lublinianki i Tomasovii.
– Jesteśmy zbulwersowani takim postępowaniem Lubelskiego ZPN, który nie tylko łamie regulamin rozgrywek, ale także lekceważy nasze głosy, jako ich uczestników. Nie damy się bezkarnie naciągać na koszty, po to, by sztucznie utrzymywać zespoły z Lubelskiego ZPN w III lidze – zadeklarowali zebrani działacze.
Przedstawiciele zarządu Podkarpackiego ZPN zadeklarowali pełne poparcie dla wszelkich działań podejmowanych przez nasze kluby, mające na celu respektowanie regulaminu rozgrywek. – Na pewno nie zostawimy naszych klubów samym sobie. Stoimy po ich stronie, by w sezonie 2015/16 w III lidze lubelsko-podkarpackiej grało 16 drużyn, tak jak zostało to zapisane w regulaminie rozgrywek – obiecał prezes Greń.
Podczas zebrania, przedstawiciele klubów opracowali pismo skierowane do Zbigniewa Bartnika, prezesa Lubelskiego ZPN.

Rzeszów, dn. 20.07.2015

Sz. P. Zbigniew Bartnik
Prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej

Kluby III ligi zrzeszone w Podkarpackim Związku Piłki Nożnej na spotkaniu 20 lipca 2015 roku w Świlczy, jednogłośnie sprzeciwiły się działaniom Lubelskiego Związku Piłki Nożnej zmierzającym do złamania regulaminu rozgrywek III ligi podkarpacko-lubelskiej poprzez poszerzenie składu tej klasy rozgrywkowej w sezonie 2015/16 do 18 zespołów. Wszystkie kluby obecne na wspomnianym spotkaniu zadeklarowały, że interesuje ich wyłącznie gra w III lidze lubelsko-podkarpackiej liczącej 16 zespołów, zgodnie z tym co zostało zapisane w Regulaminie Rozgrywek III ligi podkarpacko-lubelskiej na sezon 2014/15 § 19 pkt. 1. Wspomniany regulamin został zaakceptowanym przez Zarząd Podkarpackiego ZPN, po uwzględnieniu uwag Lubelskiego ZPN dotyczących zasad spadków i liczby zespołów biorących udział w rozgrywkach III ligi lubelsko-podkarpackiej w sezonie 2015/16, który to związek opowiedział się za liczbą 16 drużyn.
Kluby III ligi zrzeszone w Podkarpackim ZPN są zbulwersowane postępowaniem zarządu Lubelskiego ZPN, który uzurpuje swoje prawo
do samodzielnego decydowania o składzie i liczbie zespołów mających prawo do udziału w rozgrywkach III ligi lubelsko-podkarpackiej, mając za nic regulamin rozgrywek
i stanowisko Podkarpackiego ZPN.
Sygnatariusze tego pisma żądają niezwłocznej odpowiedzi na niżej postawione pytania:
- na jakiej podstawie Zarząd Lubelskiego ZPN złamał regulamin rozgrywek III ligi podkarpacko-lubelskiej zwiększając liczbę zespołów z 16 do 18 drużyn?
- w oparciu o jaki regulamin Zarząd Lubelskiego ZPN dołączył do grona III ligi lubelsko-podkarpackiej zespoły Lublinianki Lublin i Tomasovii Tomaszów Lubelski, które zgodnie z Regulaminem Rozgrywek na sezon 2014/15 zostały z niej zdegradowane?
- kto dał prawo Zarządowi Lubelskiego ZPN do narażania klubów biorących udział
w rozgrywkach III ligi lubelsko-podkarpackiej na dodatkowe koszty organizacji spotkań, ponoszenia opłat za sędziów, delegatów?
- kto dał prawo Zarządowi Lubelskiego ZPN do narażania klubów biorących udział
w rozgrywkach III ligi lubelsko-podkarpackiej na dodatkowe koszty wyjazdy
na mecze wyjazdowe?
- dlaczego Zarząd Lubelskiego ZPN całkowicie ignoruje stanowisko Podkarpackiego ZPN, który zdecydowanie sprzeciwił się możliwości powiększenia III ligi lubelsko-podkarpackiej do 18 zespołów, mając do tego mandat wystawiony przez kluby III ligi zrzeszone w Podkarpackim ZPN?

001 (3)

W IV-ligowym gronie o nowym sezonie

W poniedziałek 20 lipca, w hotelu Nowy Dwór w Świlczy odbyło się tradycyjne spotkanie przed rozpoczęciem IV ligi Podkarpackiej. Wziął w nim udział Kazimierz Greń prezes Podkarpackiego ZPN, Marek Hławko wiceprezes Podkarpackiego ZPN i przedstawiciele klubów biorących udział w rozgrywkach.

Podczas briefingu zostały omówione sprawy związane z organizacją i bezpieczeństwem rozgrywek oraz terminarzem. Przedstawiciele klubów mieli okazję porozmawiać z przedstawicielem Komendy Wojewódzkiej Policji podinspektorem Maciejem Gawrysiem, przewodniczącym Wydziału Gier Piotrem Pezdanem i reprezentującym Kolegium Sędziów – Witoldem Kwaśnym.
– Takie spotkania są bardzo potrzebne i owocne. Jako reprezentanci zarządu mamy okazję przedstawić naszym gościom regulaminowe nowości, ale także posłuchać ich uwag i propozycji. To bardzo ważne i przydatne przy prowadzeniu naszej sztandarowej ligi wojewódzkiej – powiedział prezes Greń.

Śląsk – Legia 1:4. Wielbłąd sędziego Jakubika! Kibice lżyli PZPN. Co na to prezes Boniek? -futbolplus

1

Prezes Zbigniew Boniek szczycił się, że za jego kadencji kibice już przestali intonować swój ulubiony przebój o PZPN. Tymczasem we Wrocławiu, na początek rozgrywek Ekstraklapy, szalikowcy pod koniec pierwszej połowy i niemal przez całą drugą śpiewali znamienne: „PZPN, PZPN, j..bać, j..bać PZPN!”.
Po niezwykle kontrowersyjnej sytuacji w 70. minucie, kiedy sędzia Krzysztof Jakubik z Siedlec puścił grę po wyraźnym faulu Nemanji Nikolicia na Robercie Pichu przy polu karnym Legii i kontrataku gości zakończonym golem Nikolicia na 3:1, wrocławscy fani skandowali znaną od czasów najsłynniejszego Fryzjera w Polsce przyśpiewkę: „Każdy to powie, polscy sędziowie to k..wy, sprzedawczykowie!”.

Decyzja arbitra miała decydujący wpływ na wynik spotkania. Śląsk, tracąc gola na 1:3, nie był już w stanie podnieść się z kolan i doprowadzić do wyrównania, a w 90. minucie wrocławian dobił Serbo-Węgier Nikolić swoim drugim trafieniem na polskich stadionach.

Prezes Boniek od momentu objęcia sterów w polskiej skopanej wcielił się w adwokata naszych sędziów, uważając, iż pretensje kierowane pod ich adresem są całkowicie nieuzasadnione. Szef polskich arbitrów Zbigniew Przesmycki, syn Józefa – głównego księgowego Widzewa w czasach gry „Zibiego” w łódzkim klubie, cieszy się u Bońka specjalnymi względami i chyba zdaje sobie doskonale sprawę, iż nawet największe „wielbłądy” jego podopiecznych zostaną mu przez sternika polskiej piłki wybaczone, a on będzie piastował swoje stanowisko przewodniczacego Kolegium Sędziów do zakończenia kadencji prezesa, bez względu na wtopy arbitrów i coraz chętniej powtarzany na ligowych stadionach przebój o PZPN.

2

3

Podokręg Rzeszów pozyskał sponsora technicznego

_DSC0780

Firma MAAW Sport została sponsorem technicznym Podokręgu Rzeszów. Stosowną umowę podpisali prezesi Podkarpackiego ZPN Kazimierz Greń i Marek Hławko pełniący także obowiązki prezesa Podokręgu Rzeszów. Firmę sponsorską reprezentował właściciel Wojciech Kiszka. Umowa przewiduje przekazanie pełnych kompletów strojów meczowych dla mistrzów wszystkich grup seniorskich, które biorą udział w rozgrywkach prowadzonych przez rzeszowski podokręg. Umowa został podpisana na rok z możliwością jej kontynuacji w latach następnych. Właściciel firmy złożył także deklaracje udzielania rabatów dla klubów zrzeszonych w Podokręgu Rzeszów.

Jaki dyrektor, taka szkoła, czyli kursokonferencja trenerów PZPN w Białej Podlaskiej -futolplus

1

Zgodnie ze świecką tradycją odbyła się kursokonferencja trenerska zorganizowana przez Szkołę Trenerów PZPN przeniesioną ponad półtora temu z Warszawy do Białej Podlaskiej. Na 500 zaproszonych trenerów aż 108 nie dojechało pod białoruską granicę, widocznie uznając, ze nie warta skórka wyprawki. Bądź co bądź PZPN nie pokrywał ani kosztów przejazdu ani noclegu, a jedynie fundował wykłady i kiełbaski oraz piwo na grillu.
Kursokonferencję otworzył obecny dyrektor Szkoły Trenerów PZPN, Stefan Majewski, który na drugi dzień wykładów już nie raczył zostać, gdyż miał inną fuchę do obskoczenia. Jako wciągnięty przez swojego pryncypała – prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, na listę delegatów UEFA, musiał pojechać na obserwację mistrzostw Europy juniorów U-19 do Grecji.
Ciekawa jest w ogóle sprawa z dyrektorem Majewskim. Mimo że nosi dźwięczny pseudonim „Doktor”, nadany mu w całkiem prozaicznych okolicznościach, gdyż nosił się niegdyś z sakwojażem niczym wiejski doktor Antoni Kosiba, Majewski nie ma absolutnie żadnego wykształcenia trenerskiego, nie mówiąc już o wyższym wykształceniu. Ukończył zaledwie kurs trenerski przy Deutsche Sporthochschule Köln, gdzie nabył jedynie licencję Fussball Lehrerl (nauczyciela piłkarskiego), uprawniającą do prowadzenia drużyn co najwyżej w IV lidze.
Władze dawnej Szkoły Trenerskiej PZPN na warszawskich Bielanach, czyli słynnej „Kuleszówki”, przyznały Majewskiemu licencję UEFA Pro za zasługi piłkarskie – zdobycie z reprezentacją Polski trzeciego miejsca na mistrzostwach świata 1982 w Hiszpanii. Nie zmienia to jednak faktu, iż obecny dyrektor nie ma ani wykształcenia, ani kompetencji ani stosownych uprawnień do kierowania Szkołą Trenerską PZPN, podobnie zresztą jak jego zastępca Dariusz Pasieka, również bez wyższego wykształcenia, a jedynie z ukończonym kursem Deutsche Sporthochschule w Kolonii.
Może dlatego zamiast kolońskich „speców”, bezceremonialnie wspieranych podczas kursokonferencji przez członków rodziny, swoje wykłady o taktyce przeprowadzili trener rewelacji poprzedniego sezonu Ekstraklasy – Jagiellonii Białystok, Michał Probierz (podczas panelu dyskusyjnego nie omieszkał oczywiście ponarzekać na sędziów) oraz selekcjoner młodzieżowej reprezentacji U-21, Marcin Dorna, a także gość specjalny – instruktor UEFA, edukator trenerów bramkarzy Irlandczyk Pat Bonner, który opowiedział zgromadzonym o roli golkipera we współczesnym futbolu.
Słuchacze czuli lekki absmak po wystąpieniu prelegenta selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałki, który praktycznie ograniczył się do przedstawienia jesiennego terminarza gier drużyny narodowej, a nie zająknął się nawet nad jakąkolwiek analizą meczów „Biało-Czerwonych” z ostatniego półrocza.
Kursokonferencję w Białej Podlaskiej zaszczycił swoją obecnością wiceprezes PZPN do spraw szkolenia, Roman Kosecki, a także grupa „archeo”, czyli starych szkoleniowych wyjadaczy z Jerzym Engelem, Franciszkiem Smudą, Orestem Lenczykiem, Mieczysławem Broniszewskim i Romualdem Szukiełowiczem. Nie dojechali tym razem Antoni Piechniczek, Jacek Gmoch, Andrzej Strejlau, Wojciech Łazarek, Janusz Wójcik i Henryk Kasperczak. Nieobecność tego ostatniego była jednak w pełni usprawiedliwiona – w poniedziałek bowiem jako przedstawiciel starej, sprawdzonej polskiej myśli szkoleniowej podpisał w Tunisie kontrakt z tamtejszą federacją piłkarską na prowadzenie reprezentacji Tunezji w roli selekcjonera. Obecnie Kasperczak to jedyny rozpoznawalny nie tylko na kontynencie afrykańskim polski szkoleniowiec.
Swoje pierwsze żniwo zbierali w Białej Podlaskiej wydawcy nowego czasopisma pod egidą PZPN „Asystent Trenera”, który docelowo ma zastąpić nadzorowanego przez byłego wieloletniego dyrektora bielańskiej „Kuleszówki” Dariusza Śledziewskiego wysłużonego „Trenera”. Dla uczestników kursu spryciarze red-nacza Marcina Papierza udzielali 5 procent rabatu za roczną prenumeratę periodyku, pobierając jedynie 163 zł 73 gr od każdego zainteresowanego.
Podczas tradycyjnego wieczornego grilla, mającego służyć integracji środowiska nie zaobserwowano jakiegoś ściślejszego zaciskania więzi między starymi a młodymi trenerami. Cóż, środowisko trenerskie od nastania prezesa Bońka nie mówi jakoś teraz jednym głosem.

Kwiat polskiego piłkarstwa w UEFA – futbolplus

fc50ce82f09f85f3c2e508b03860412c_L

PZPN zaprezentował niedawno na swojej stronie internetowej listę przedstawicieli polskiej piłki, którzy znaleźli się w organach Europejskiej Unii Piłkarskiej UEFA. Kandydatury polskiego związku do władz UEFA na czteroletnią kadencję 2015-19 zaakceptował podczas swojego ostatniego posiedzenia w Pradze, 29 czerwca, Komitet Wykonawczy UEFA.

Wśród znanych w piłce nazwisk jak Zbigniew Boniek, Jerzy Engel, Maciej Sawicki, Janusz Basałaj czy Piotr Maranda natychmiast rzucają się w oczy tak zwane prawdziwki, czyli Andrzej Zaręba, Krzysztof Malinowski, Mirosław Malinowski, Łukasz Wachowski czy Magdalena Urbańska. To osoby z głębokiego cienia PZPN, które za obecnej kadencji prezesa Bońka udzielają się w piłkarskiej centrali w rozmaitych komisjach i departamentach.

Andrzej Zaręba z Panelu (Zespołu) Ekspertów Administracyjnych UEFA jest dyrektorem Departamentu Logistyki i Administracji PZPN, zajmującym się głównie bukowaniem biletów i rozliczaniem delegacji. Mirosław Malinowski z Komitetu Hat-Trick UEFA, zajmującego się rozwojem i poprawą infrastruktury piłkarskiej jest członkiem zarządu PZPN i prezesem Świętokrzyskiego ZPN, członkiem komisji finansowej PZPN, prywatnie prezesem przedsiębiorstwa Chemar Rurociągi w Kielcach. Krzysztof Malinowski z Komitetu Prawnego UEFA jest członkiem zarządu PZPN, arbitrem Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, rzecznikiem ochrony prawa związkowego PZPN i Pomorskiego ZPN, członkiem komisji statutowej PZPN, prywatnie współwaścicielem kancelarii adwokacko-radcowskiej w Gdańsku. Łukasz Wachowski z Komitetu Statusu Piłkarzy, Transferów i Agentów Meczowych UEFA jest dyrektorem Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN i wiceprzewodniczącym komisji ds. rozgrywek i piłkarstwa profesjonalnego PZPN. Magdalena Urbańska z Piłkarskiego Panelu Grassroots UEFA, zajmującego się rozwojem piłki dziecięcej jest dyrektorem departamentu Grassroots PZPN, odpowiedzialną między innymi z ramienia PZPN za turnieje dziecięce z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku.

Na osobną uwagę zasługuje nominacja Eugeniusza Nowaka do Panelu Budowy Stadionów i Zarządzania UEFA, który jest wiceprezesem PZPN do spraw organizacyjno-finansowych i prezesem Kujawsko-Pomorskiego ZPN, prywatnie właścicielem przedsiębiorstwa zajmującego się hodowlą kwiatów. Znajomi Nowaka żartują, że Gienek na europejskich salonach zapewne będzie się porozumiewał językiem… kwiatowo-doniczowym, gdyż żadnym narzeczem obowiązującym w komunikowaniu się w UEFA, niestety, nie włada.

Wszyscy wymienieni przedstawiciele PZPN w UEFA (może poza byłym selekcjonerem reprezentacji Polski, Jerzym Engelem wyznaczonym do Komitetu Rozwoju i Pomocy Technicznej UEFA oraz Piotrem Marandą z Panelu Jira UEFA, zajmującego się edukacją trenerów) to wierni „żołnierze” prezesa Bońka, którzy znaleźli się we władzach UEFA przede wszystkim dzięki lojalności i sumiennym wspieraniu sternika polskiej piłki, a dopiero w dalszej kolejności dzięki swoim kompetencjom.

Nepotyzm i kolesiostwo w piłkarskiej centrali rozkwita więc pełnią pąków kwiatowych z farmy wiceprezesa Gienka Nowaka, wbrew przedwyborczym zapowiedziom obecnego szefa PZPN odcięcia się od kumoterstwa i protekcji żarliwie praktykowanej za prezesury poprzednika Bońka.

Wypada też zwrócić uwagę na pracę Departamentu Mediów i Komunikacji oraz Marketingu PZPN i wszechogarniające tamtejszych pracowników lenistwo, o którym świadczy choćby fakt przekopiowania „na żywca” nazw komitetów i paneli UEFA na związkową stronę internetową PZPN, bez zadania sobie choćby odrobiny trudu przetłumaczenia owych nazw z angielskiego na polski.

Oto lista polskich przedstawicieli we władzach UEFA na kadencję 2015-19:

Zbigniew Boniek – Komitet Piłkarski
Maciej Sawicki – Komitet Rozgrywek Drużyn Narodowych
Mirosław Malinowski – Komitet HatTrick
Jerzy Engel – Komitet Rozwoju i Pomocy Technicznej
Łukasz Wachowski – Komitet Statusu Piłkarzy, Transferów i Agentów Meczowych
Krzysztof Malinowski – Komitet Prawny
Janusz Basałaj – Komitet Środków Przekazu
Andrzej Zaręba – Panel Ekspertów Administracyjnych
Eugeniusz Nowak – Panel Budowy Stadionów i Zarządzania
Magdalena Urbańska – Piłkarski Panel Grassoots
Piotr Maranda – Panel Jira (Kształcenia Trenerów)

PZPN_lista_komisja_UEFA

Pocałunek śmierci – futbolplus

Prezes PZPN, Zbigniew „Śmieszy mnie to” Boniek strasznie zaczął się ostatnio przymilać do mistrzów Polski. Najpierw zadecydował o przeniesieniu meczu o Superpucharu Polski z Warszawy do Poznania (jakby nie można było jak w przypadku finału Pucharu Polski rozgrywać co roku Superpucharu na Stadionie Narodowym), a następnie po piątkowym spotkaniu zamieścił na Twitterze wymowny wpis z wszystko mówiącym zdjęciem.

Czyżby wraz z przegranym mistrzostwem Polski wygasła miłość prezesa śmieszka do klubu z Łazienkowskiej? Czy aby nie wróciła przypadkiem dawna więź do „Kolejorza” sprzed piętnastu lat, kiedy to „Zibi” mocno angażował się jako wiceprezes PZPN do spraw marketingu w umorzenie długów dawnego KKS? A może to tylko chwilowe zauroczenie?

Co bardziej wnikliwi obserwatorzy sceny piłkarskiej dopatrują się jednak w ożywionej sympatii prezesa „Śmieszy mnie to” do Lecha pierwszych oznak szukania poparcia na Wielkopolsce przed przyszłorocznymi wyborami PZPN. Stąd te gorące podziękowania za zorganizowanie kolejnego wspaniałego widowiska?

Boniek_Superpuchar_TT

 

Czy więc wobec tych przymiarek największego śmieszka naszej skopanej jego wpis na Twitterze dotyczący oszczędzenia Henninga Berga w Legii i porównania sytuacji Norwega do Luisa Enrique w zaszłym sezonie w Barcelonie, nie jest przypadkiem „pocałunkiem śmierci” dla dawnej bońkowej miłości?

Boniek_Berg_Enrique_TT

Prijatna delegacja – futbolplus

1

Prezes PZPN, Zbigniew „Śmieszy mnie to” Boniek ogłosił na swoim ulubionym komunikatorze, kto będzie reprezentował polską piłkę podczas losowania grup kwalifikacji mistrzostw świata 2018 w Sankt Petersburgu, 25 lipca.

Największy śmieszek polskiej skopanej wysyła na losowanie eliminacji Mundialu 2018 w Rosji śmieszną delegację – wiceprezesa PZPN do spraw zagranicznych, Marka Koźmińskiego jako szefa misji naszej turlanej w Sankt Petersburgu, związkowego genseka Macieja Sawickiego i… uwaga, uwaga, całkowitego „nołnejma” Andrzeja Zarębę.

Na zasadne pytanie twitterowicza, a kto to jest Zaręba, śmieszny prezesik uspokoił:

2

Widać, gość jest niezwykle ważny, skoro to sam „Dyrektor Departamentu”, niemniej warto byłoby zaznaczyć, że gdyby nie znajomość z poprzedniej pracy z gensekiem Sawickim przy sprzedaży sprzętu Artykułów Gospodarstwa Domowego, Zaręby w PZPN dzisiaj by w ogóle nie było, nie zajmowałby się w piłkarskiej centrali „logistyką, administracją” (czytaj: głównie zatwierdzaniem faktur na bilety lotniczych i delegacje samochodowe śmieszka oraz jego pobratymców), nie byłby „naszym człowiekiem”, to znaczy człowiekiem prezesa „Śmieszy mnie to” i Sawickiego, a przede wszystkim nie znalazłby się w delegacji na losowanie najważniejszego piłkarskiego turnieju na świecie.

Śmieszny prezesik zamiast do Sankt Petersburga wyjedzie na urlop na Sardynię, co zresztą zapowiedział już niemal półtora miesiąca temu, gdy ogłaszał publicznie bojkot Mundialu 2018 w Rosji.

Nie zdecydował się śmieszek posłać na losowanie mistrzostw świata selekcjonera reprezentacji Adama Nawałki, dając wycofanemu trenerowi odetchnąć pełną piersią. Takie imprezy, gale czy eventy strasznie bowiem peszą niezwykle skrytego w sobie opiekuna polskiej kadry. W Sankt Petersburgu Adaś czułby się osamotniony i bardzo nieswojo, gdyby nie miał u boku swego „rzecznika” i przewodnika – śmiesznego prezesika, koncentrującego uwagę kamer i mediów wyłącznie na swojej osobie.

Pytanie też, czy Nawałce uczestnictwo w losowaniu grup eliminacyjnych Mundialu 2018 byłoby w ogóle potrzebne, skoro nie wiadomo, czy w kolejnych kwalifikacjach nadal będzie prowadził reprezentację Polski. A nuż swą skromną osobą zapeszyłby wyciągniecie łatwych przeciwników?

W każdym razie polska ekipa na losowanie będzie wyjątkowa – zgodnie z powiedzeniem „Jak cię widzą, tak cię piszą” nie trzeba być znawcą, aby orientować się, iż w dyplomacji piłkarskiej za prezesa „Śmieszy mnie to”, PZPN jest w tak zwanej ciornej żopie.

3

źródło: http://futbolplus.pl/plus/rudy-102/item/2330-prijatna-delegacja

PZPN, PZPN, tak się bawi, czyli wywczasy w Gniewinie – futbolplus

1

LAMO to podobno Letnia Akademia Młodych Orłów. Trzy 10-dniowe turnusy w Gniewinie, ośrodku na Kaszubach rozsławionym dzięki Euro 2012, wobec którego obecny prezes PZPN, Zbigniew Boniek był tak sceptycznie nastawiony, że na organizatora finałów mistrzostw Europy w 2012 typował oczywiście Włochy. Gniewino rozsławiło Euro i mająca tam swoją bazę podczas czempionatu reprezentacja mistrzów świata 2010 i Europy 2008 i 2012, „La Furia Roja”, czyli Hiszpania.

Obecnie jest to wielofunkcyjny ośrodek piłkarski ze znakomitą bazą hotelową i sportową, z którego usług chętnie korzystają kluby polskie i zagraniczne oraz PZPN, organizujący podczas wakacji doraźną akcję propagandową, czyli osławione LAMO, które ma wyszkolić, wyłowić, a przede wszystkim dać świetną rozrywkę i aktywny wypoczynek dzieciakom bliższych i dalszych znajomych pracowników PZPN i Wojewódzkich ZPN.

Ale czy tylko ma zapewnić relaks dzieciakom? LAMO to świetna wymówka/przykrywka (niepotrzebne skreślić) do familijnego wyjazdu oficjeli PZPN, ich rodzin i zaprzyjaźnionego z piłkarską centralą Polsatu na tak zwane wywczasy. Niemal cały piłkarski związek przenosi się na przełomie czerwca i lipca do Gniewina pod pretekstem Letniej Akademii Młodych Orłów i dopilnowania organizacji obozu, szkolenia, jedzenia, spania i Bóg wie, czego jeszcze, 160 chłopców w wieku 11 i 12 lat.

Do Gniewina więc zajechali prezes Boniek, sekretarz generalny PZPN, Maciej Sawicki, dyrektor sportowy PZPN, Stefan Majewski, asystentka prezesa Kamila Wiktor, choć ona akurat wyjazd na Wybrzeże traktuje jako powrót do domu, gdyż pochodzi z Trójmiasta, a także szereg etatowych pracowników PZPN z ekipą medialną związkowego portalu laczynaspilka.pl, która z pewnością przygotuje z pobytu na wywczasach niemal nad samym Bałtykiem pyszny widoreportaż. Nie mogło też zabraknąć kamery i reprezentacyjnych komentatorów ze sprzymierzonego z obecnym sternikiem polskiej skopanej Polsatu. Nad całością strategicznego przedsięwzięcia szkoleniowego PZPN czuwa przez trzy turnusy „pedagog” z wykształceniem zawodowym operatora wózka widłowego, prawa ręka prezesa Bońka, szef Dolnośląskiego ZPN i piłki kobiecej Andrzej Padewski. Cżyżby także z towarzyszącą mu rodziną?.

A tymczasem w siedzibie PZPN przy Bitwy Warszawskiej 1920 na stołecznej Ochocie hula wiatr – na 115 zatrudnionych aktualnie osób krząta się jedynie z 20. Cóż, okres urlopowy. I Gniewino wzywa!

Nie będzie więc chyba zbyt dużym nadużyciem stwierdzenie, iż LAMO znakomicie spełnia obecnie swoją rolę w PZPN w nawiązaniu do zapomnianego już, ale jakże w czasach PRL praktywcznego FWP.

2

3

Źródło: http://futbolplus.pl/pzpn/item/2318-pzpn-pzpn-tak-sie-bawi-pzpn-czyli-wywczasy-w-gniewinie