PZPN pokonał Przyjaciół

Turniej Euro Beach Soccer Leaque zorganizowany w Sopocie był okazją do rozegrania towarzyskiego meczu, w którym naprzeciw siebie stanęły drużyny Przyjaciół Sopotu i Reprezentacji PZPN. Ekipa reprezentantów, której menedżerem był Kazimierz Greń to mieszanka wybuchowa gwiazd piłki, w większości obecnych działaczy PZPN, a tworzyli ją: Iwan, Michalski, Kryszałowicz, Majewski, Juskowiak, Koźmiński, Sawicki wspieranych przez P. Gołosa z wydziału promocji PZPN i bramkarza, rzecznika Kubę Kwiatkowskiego.

Team Przyjaciół pod wodzą Bobo Kaczmarka to byli piłkarze – Kłos i Sokołowski, pięściarze D. Michalczewski i Diablo Włodarczyk, twarz TV – Conrado Moreno, prezes zarządu Totalizatora W. Szpil oraz J. Karnowski – prezydent Sopotu.

Na piaszczystym boisku lepsi okazali się Reprezentanci wygrywając 4:2.

pzpn-vs-przyjaciele

Sześć goli nie wystarczyło. Polska przegrała z Portugalią.

WIDEO: Sześć goli nie wystarczyło. Polska przegrała z Portugalią

Reprezentacja Polski w piłce nożnej plażowej przegrała z Portugalią 6:8 w trzecim meczu turnieju Euro Beach Soccer League rozgrywanego w Sopocie. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli Witold Ziober (trzy), Bogusław Saganowski, Tomasz Wydmuszek i Konrad Kubiak. MVP sopockiego turnieju został wybrany reprezentant Polski, Witold Ziober.


Polska – Portugalia 6:8

Bramki dla Polski: Witold Ziober (trzy), Bogusław Saganowski, Tomasz Wydmuszek, Konrad Kubiak

Przypomnijmy, że w piątek Polacy przegrali z Grecją 3:4, a w sobotę pokonali Holandię 5:3.


WSZYSTKIE WYNIKI TRZECIEGO DNIA TURNIEJU

GRUPA 1:

Polska – Portugalia 6:8

Holandia – Grecja 1:5

GRUPA 1 Mecze Punkty Bramki
1. Portugalia 3 9 19:7
2. Grecja 3 5 9:12
3. Polska 3 3 14:15
4. Holandia 3 0 5:13

GRUPA 2:

Ukraina – Francja 4:1

Szwajcaria – Hiszpania 8:3

GRUPA 2 Mecze Punkty Bramki
1. Hiszpania 3 6 11:12
2. Ukraina 3 5 11:9
3. Francja 3 3 11:13
4. Szwajcaria 3 3 17:16

Beach Soccer: Zwycięstwo z Holandią 5:3!

W przerwie meczu:

Europejska Liga Beach Soccera

Po raz pierwszy w historii Polska jest organizatorem tego typu turnieju. Za nami pierwszy dzień meczowy.

Polska Grecja 3:4 po dogrywce (2:2, 2:2, 3:3)

Reprezentacja Polski w piłce nożnej plażowej przegrała z Grecją 3:4 w pierwszym meczu

turnieju Euro Beach Soccer League rozgrywanego w Sopocie. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli Tomasz Wydmuszek, Bogusław Saganowski i Paweł Friszkemut.

W sobotę o godzinie 17:00 Polacy zmierzą się z Holandią, zaś w niedzielę o tej samej godzinie z Portugalią.

WSZYSTKIE WYNIKI PIERWSZEGO DNIA TURNIEJU

GRUPA 1:

Grecja – Polska 4:3 (po dogrywce)

Portugalia – Holandia 3:1

GRUPA 2:

Szwajcaria – Francja 3:7

Hiszpania – Ukraina 2:1

Fragmenty spotkania Polska – Grecja

Polska -Grecja Polska-Grecja 2

POlska-Grecja 3

W sali odpraw

W sali odpraw

Z Natalią Siwiec

Z Natalią Siwiec

Wrażenia z Brazylii kibica i turysty, czyli futbol i samba

- Ostatni urlop spędził Pan w Brazylii?

- Tak to już u mnie jest. Od lat jestem i kibicem, i turystą. Urlopy i oszczędności przeznaczam na wojaże, uczestniczenie i oglądanie największych imprez piłkarskich i przez 20 lat trochę się tego uzbierało. Nie inaczej było w tym roku. Wziąłem urlop, zarezerwowałem hotele, kupiłem bilety i poleciałem przeżyć atmosferę Mistrzostw. Z powodu braku naszej reprezentacji były to, co prawda przeżycia emocjonalnie ograniczone, jednak każda tej rangi impreza – to święto piłki nożnej.

- A pierwszy wyjazd?

- To było w 1994 roku. Wyprawa do USA, pozwoliła mi zobaczyć po raz pierwszy Mundial na żywo. Potem kolejno byłem we Francji, w Korei i Japonii oraz w Niemczech. Mistrzostwa w RPA w 2010 oglądałem w telewizji, gdyż rok wcześniej byłem z reprezentacją Polski na turnieju przygotowawczym w tym kraju. Szczątkowo poznałem kraj, klimat piłki w tym rejonie świata, tak, że i pokusa wyjazdu była mniejsza.

Przyznam, że imprezy tej rangi, od tylu już lat, działają na mnie jak magnes. Nie śniło mi się jeszcze o działaniu w PZPN, a wyjeżdżałem na mistrzostwa gdzie tylko mogłem.

-Podejrzewam, że od Mistrzostw Europy też Pan nie stronił?

- Oczywiście, że nie. Byłem na trzech ostatnich, czyli w Portugalii, Austrii i Szwajcarii oraz oczywiście w Polsce i na Ukrainie. Miałem tam okazję podziwiać – jak pamiętamy – Greków oraz dwukrotnie wielkich przegranych obecnego Mundialu – Hiszpanów.

- A piłka klubowa?

- Jakżeby inaczej, ale niestety w tym przypadku dość wyrywkowo. Pamiętam jednak jak dziś, wyjazd w 2005 roku na Atatürk Olimpiyat w Stambule, gdzie Liverpool, przegrywając do przerwy 0:3 z AC Milan, doprowadził do remisu i dzięki Jurkowi Dudkowi w rzutach karnych sięgnął po puchar. Potem udało mi się jeszcze pojechać w 2008 do Moskwy, gdzie na Łużnikach, Manchester United ograł, także w karnych, Chelsea oraz rok temu – przyglądać się starciu Bayernu Monachium – Borussii Dortmund rozegranym na Wembley. Jak pamiętamy, wygrali Bawarczycy 2:1. Ten mecz wybrałem z powodu występu w niemieckiej drużynie polskich zawodników.

- Przewodniczący Komisji Futsalu oglądał mecze mistrzowskie w hali?

- Trzy razy. Na Węgrzech i w Chorwacji oklaskiwałem Hiszpanów, a w tym roku w Antwerpii, zwycięską drużynę Włoch. Na mistrzostwach klubowych, czyli UEFA Futsal Cup Final Four w Tbilisi byłem raz, w ubiegłym roku. Kairat Almaty pokonało po wspaniałym, zaciętym meczu Dinamo Moskwa 4:3.

na-lotnisku-po-przylocie-ogladmy-rozpoczecie-mundialu

-Podróż do Brazylii, to wycieczka czy wyzwanie?

- Nawet jak na XXI wiek, zdecydowanie wyzwanie. Byłem w wielu zakątkach świata, na każdym kontynencie, ale tak uciążliwej podróży jeszcze nie przeżyłem. Trwająca blisko 30 godzin podróż: Rzeszów-Warszawa- Paryż-Rio de Janeiro- Salvador mówi sama za siebie. Siedemnaście godzin w powietrzu, cztery przesiadki do samolotów i nużące oczekiwania na kolejne połączenia, były więcej niż wyczerpujące, ale nie narzekam. Choć droga powrotna była nie mniej uciążliwa, wrażenia z mistrzostw wynagradzają wszystkie niewygody po stokroć.

- Koszty tej sportowej eskapady też chyba były wyższe niż tradycyjne ceny turystyczne?

- Impreza tej rangi, co Mundial sprawiła, tak zresztą jest zawsze, że marże podniesiono od dwustu do pięciuset procent. Także w hotelach. Szaleństwo cenowe miało także swój oddźwięk w ilości przybyłych do Brazylii kibiców. Sześćset tysięcy przybyłych z całego świata, (bo takie były dane)- to raczej niewielka liczba. Pamiętać także trzeba, że dodatkowe koszty generowały olbrzymie odległości pomiędzy miastami, rzędu półtora tysiąca kilometrów oraz fakt, że poszczególne drużyny rozgrywały swoje spotkania na trzech różnych stadionach. Sportowo było to ok., ale logistycznie – dla kibiców – niezmiernie kosztowne i uciążliwe. Przypomnę, że pod względem skoku cen podobnie było w Polsce. Ceny hoteli w dniu meczów i tuż po, wzrastały z dwustu pięćdziesięciu do tysiąca pięćset i więcej złotych.

slumsy-przy-stadionie-na-tle-wiezowcow

- Atmosfera mistrzostw była równa tej karnawałowej czy też Mundial z racji kosztów społecznych był przyjęty chłodno? Media donosiły nawet o licznych strajkach.

- Brazylia faktycznie jest krajem kontrastów, ale pamiętać trzeba, że nie jest w tym odosobniona. To cecha setek państw tego świata. Na fotografiach, które udało mi się zrobić, doskonale widać piękne, pełne przepychu wieżowce, a nie opodal – slumsy. Proszę wczuć się w emocje mieszkańców kartonowych osiedli, poprzykrywanych blacho-dachówkami, które wręcz sąsiadują ze stadionem wybudowanym za setki tysięcy milionów dolarów, a ma to miejsce w kilkunastu miastach. Są grupy społeczne, których dochody kształtują się na poziomie kilkudziesięciu dolarów miesięcznie. Nie masię zatem co dziwić ich frustracji. Zaludnienie miast podobno także jest poza kontrolą. Nie pomaga to w monitorowaniu nastrojów społecznych. O ile Rio de Janeiro ma 14 milionów mieszkańców a Salvador ma ich 2 mln 700 tys. – to nieoficjalne dane mówią o podwojeniu tych liczb. Brazylijczycy jednak bardzo kochają sambę i futbol. To ich odskocznia i nadzieja na lepsze życie. Atmosferę piłkarską najbardziej odczuwa się na drogach dojazdowych do stadionów i w centrach miast. Ozdoby, reklamy, telebimy. Pięknie oświetlone stadiony też robiły wrażenie. Zaskoczony również byłem sprawnością w poruszaniu się po mieście miejscowych kierowców. Sporą odległość ze stadionu do hotelu, przebywaliśmy błyskawicznie. Inna sprawa, że nieznaczny ruch spowodowany ograniczoną ilością samochodów, nie utrudniał tego zadania.

policja-zmotoryzowana

-Turyści-kibice mogą czuć się bezpiecznie w Brazylii?

- Z pewnością tak. Służby mundurowe wszelkiego autoramentu można było zobaczyć w wielu miejscach. My, mieliśmy swoją ochronę. W busie jeździły z nami dwie osoby po cywilnemu i kierowca. Zaznaczam, nie kusiliśmy losu. W nocy nie opuszczaliśmy hotelu, a poranny spacer po plaży był całkowicie bezpieczny. Po śniadaniu – zwiedzanie miasta i po lekkim obiedzie – wyjazd na mecz. Z powodu znacznej odległości, wyjeżdżaliśmynawet z trzygodzinnym wyprzedzeniem. Podczas pobytu nie spotkaliśmy się z żadną oznaką wrogości, czy napastliwości. Będąc pewnego wieczoru na kolacji, słyszeliśmy odgłosy wystrzałów z broni palnej, ale jestem przekonany, że z piłką nie miały one nic wspólnego. No cóż, „interesy” robi się wszędzie i czasami „dialog” wykracza poza ogólnie przyjęte normy.

znad-oceanu

- Klimat dla Europejczyków znośny czy dokuczliwy?

- Większość czasu spędziliśmy we wschodniej strefie czasowej. Jest tam teraz brazylijska zima, więc dziwnie może brzmią słowa o porannym spacerze po plaży. Temperatura nie spadała w nocy poniżej 25 stopni, więc spacer brzegiem oceanu był zdecydowanie relaksujący. Problemy mogli mieć tylko piłkarze z racji dużej wilgotności powietrza w niektórych rejonach, ale to zupełnie inny temat.

kuchnia-polowa-kalmary

- Kuchnia brazylijska to strawny temat?

- Trudno mi się na ten temat ogólnie wypowiadać, bo są to bardzo subiektywne oceny. Ja już dawno temu przyjąłem taką zasadę, że jadam w krajach, w których przebywam (a byłem już w ponad dziewięćdziesięciu) to, co jest dla nich najbardziej charakterystyczne. Ponieważ byliśmy nad oceanem, gustowałem w kalmarach, małżach, krabach i tym podobnych owocach morza. Przyznam jednak szczerze, że po powrocie do domu na obiad zjadłem … schabowego. Kilka wspomnień z restauracji o smaczkach tej ziemi jednak przywiozłem.

kosciolek-w-poblizu-plazy

w-rytmie-samby

-Znaleźliście czas na zapoznanie się z obyczajami, kulturą?

- Bezwzględnie tak. Byliśmy w oceanarium, oglądaliśmy zabytki, zapoznaliśmy się z wnętrzami kilku kościółków. To wszystko na pieszych wycieczkach. Dla tak w sumie pobieżnych turystów jak my, rzucają się w oczy jednak dwie rzeczy. W pubach, lokalach, restauracjach, na ulicach pełno zespołów instrumentalnych, grających w rytmach wszechobecnej samby i … dziesiątki boisk i mini boisk. Przy plażach, ciągną się one kilometrami i wszędzie widać grających w piłkę. Grają wszyscy: od maluchów po osoby w podeszłym wieku. Grają chłopcy i dziewczyny, kobiety i mężczyźni. Pomimo Orlików, pod tym względem – nie jesteśmy jeszcze nawet w powijakach.

ostatnie

- Mówi Pan o swoim pobycie w liczbie mnogiej?

- Tak, bo wprawdzie poleciałem sam, ale na miejscu spotkałem delegatów PZPN na kongres FIFA wiceprezesa Eugeniusza Nowaka, sekretarza Macieja Sawickiego oraz trenera Adama Nawałkę, oglądającego mistrzostwa z racji swojej profesji i rzecznika prawa związkowego – Krzysztofa Malinowskiego. W tym odległym od naszej ojczyzny kraju, trzymaliśmy się razem

kibice-niemiec-i-portugalii-w-jedej-grupie

-Jak układy się relacje pomiędzy kibicami rywalizujących państw?

- Już kilkanaście lat temu, przebywając w Cardiff zaobserwowałem miły obrazek. Po wygranym meczu naszej reprezentacji z Walijczykami, spotkaliśmy się na ulicy z niesamowicie miłym przyjęciem. Pomimo tego, że piwa polało się dużo, wiodącym słowem było congratulations. Nie inaczej wyglądają relacje tutaj. Poza jednym incydentem z Chilijczykami, kibice razem świętują, razem się bawią, chodzą pomieszanymi grupkami, wymieniają się pamiątkami i adresami, robią sobie wspólne zdjęcia. Nie zapominają przy tym dopingować na meczach swoich drużyn. I to nic, że jednym po meczu stoją łzy w oczach, gdy innych rozpiera duma. Wszystko po krótkim czasie wraca do normy, czyli wspólnej międzynarodowej fety. To przemiłe.

-Z Pana obserwacji zmienia się futbol wielkich turniejów na przestrzeni lat?

- Przeogromnie. Wzrosła oglądalność nie tylko wskutek zwiększenia ilości drużyn. Zmienia się sposób gry, sposób poruszania po boisku, tempo gry i wszystko inne związane z widowiskowością zawodów. Wyrównuje się poziom. Pada ogromna ilość bramek, a o to w futbolu przecież chodzi. Dziś nie możemy już o nikim powiedzieć, że należy do groma zdecydowanych faworytów. Dziesiątki piłkarzy grających w zespołach afrykańskich, południowoamerykańskich czy azjatyckich gra w Europie. Znają się z boisk, trenują podobne rozwiązania taktyczne, znają swoje mocne i słabe strony. Do finezyjnej techniki południowców, wrodzonej motoryki Afrykanów, precyzji Azjatów doszedł element niespotykanej do tej pory dyscypliny taktycznej i gry podporządkowanej przedmeczowym założeniom. To wyrównało poziom przyczyniając się do podniesienia poziomu emocji u oglądających mistrzostwa.

- Gdzie Pan spędzi następny urlop?

- Ten w 2015 jeszcze nie wiem, ale wiem gdzie będę w 2016. We Francji na mistrzostwach Europy, gdzie będę kibicował biało-czerwonym w walce o tytuł mistrzowski.

- I tego życzę Panu oraz wszystkim sympatykom „kopanej” w naszym kraju.

Mundial wkracza w drugą fazę

W 1/8 finałów zobaczymy sześć drużyn Starego Kontynentu: Holandię, Grecję, Francję, Belgię, Szwajcarię i Niemcy. Los sprawił, że żadna z nich nie zagra przeciw sobie.

Oto wykaz par kolejnych gier:

Brazylia – Chile
Holandia – Meksyk
Kolumbia – Urugwaj
Kostaryka – Grecja
Francja – Nigeria
Argentyna – Szwajcaria
Belgia – USA
Niemcy – Algieria

1

2

Mundial – dzisiaj zakończenie rozgrywek grupowych

Grupa E: Francja i Szwajcaria uratowały honor futbolu europejskiego, awansując w sposób bezdyskusyjny do dalszych gier.

Grupa F: Bośnia i Hercegowina musiała uznać wyższość teoretycznie mocniejszej Argentyny i Nigerii pomimo wygranej z Iranem w ostatnim meczu.

Dzisiejsze spotkania wyłonią ćwierćfinalistów z dwóch ostatnich czwórek.

Grupa G: Niemcy mogą wspomóc Portugalczyków w awansie wygrywając na dodatek wysoko z USA, bowiem stosunek bramek 2: 6 nie stawia ich w korzystnej sytuacji. Jeżeli ten mecz ułoży się po ich myśli, ale Niemcy wygrają tylko jedną bramką, by wyjść z grupy będą musieli strzelić Ghańczykom Az cztery. Szanse ma też Ghana, której przy przegranej USA wystarczy jedno bramkowe zwycięstwo.

USA – Niemcy – Recife

Portugalia – Ghana – Brasilia

Początek spotkań o 17.00.

Grupa H: Spokojna o awans Belgia zagra o prestiż i statystyki z Koreą Południową, która przy remisie Algierczyków z Rosjanami strzelając od tych pierwszych dwie bramki więcej przejdzie do dalszych gier.

Awansować mogą też Algierczycy i to nawet z pierwszego miejsce, a także Rosjanie pokonując odpowiednio wysoko swojego przeciwnika.

Przeciekawy układ. Mecze o godz. 22:00

Korea Połudn. – Belgia – Sao Paulo

Algieria – Rosja – Curitiba

pewni-siebie-kibice-Niemiec
Pewni siebie kibice Niemiec

pelni-nadziei-kibice-portugalscy

Pełni nadziei kibice portugalscy

Kto sie nie dostał na stadion ogląda w pubie

Kto się nie dostał na stadion ogląda w pubie

Pamiątka z Mundialu

Pamiątka z Mundialu

FINAŁ PUCHARU POLSKI NA SZCZEBLU WOJEWÓDZKIM

Rezerwiści wzięli Puchar

Piłkarze rezerw Stali Rzeszów w imponującym stylu sięgnęli po Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim. W meczu rewanżowym po pasjonującym pojedynku pokonali JKS Jarosław 5-3. W pierwszym meczu finałowym górą również byli podopieczni Adama Domaradzkiego, wygrywając 2-1.

Przed rewanżem fachowcy więcej szans mimo wszystko dawali JKS-owi. W końcu oba zespoły dzieli różnica dwóch klas rozgrywkowych. Na boisku nie było jednak widać, że to gospodarze nacodzień grają w III lidze, a ich rywale w rzeszowskiej okręgówce. Przyjezdni zaimponowali kombinacyjną grą, którą znakomicie kierował Jakub Więcek. Bohaterem meczu został Sebastian Brocki. Napastnik Stali niemal w pojedynkę rozstrzygnął o jego losach. Cztery bramki jakie zdobył to nie lada wyczyn. JKS mimo, że musiał cały czas gonić wynik, ambitnie walczył do końca. Gospodarze mogli strzelić jednego bramkę więcej, ale rzutu karnego nie wykorzystał Maciej Saramak. Jego uderzenie obronił Dawid Kaszuba.

Po meczu obydwa zespoły nagrodził Marek Hławko wiceprezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Piłkarze i trenerzy JKS-u otrzymali srebrne medale i piłki meczowe. Stalowcy dostali złote krążki, efektowny puchar i komplet strojów meczowych. A największą nagrodą do zwycięzców jest awans do rozgrywek centralnych. – Życzę Stali i trenerowi Domaradzkiemu by ich przygoda z Pucharem Polski trwała jak najdłużej – powiedział do zwycięzców wiceprezes Hławko.

II MECZ FINAŁOWY

JKS JAROSŁAW 3

STAL II RZESZÓW 5

(1-3)

0-1 Brocki (9.)
0-2 Brocki (27.)
0-3 Brocki (33.)
1-3 Gliniak (45.)
1-4 Brocki (50.)
2-4 Gliniak (57.)
3-4 Saramak (77. -rzut karny)
3-5 Maca (85.)

JKS:Cisek – Barszczak (64. Jurczak), B.Kłak, Saramak, Klucznik, Soczek, Fedor (69. Cienki), Gliniak, Raba, Tyrawski, Kania (75. Babis)

STAL II:Beszczyński (75. Kaszuba) – Daszyk, Drożdzal,Szybka, Lorenowicz, Łagowski, Jakubowski, Brocki (67. Żebrakowski), Więcek (88. Sitek), Szymański, (70. Rusin) Maca.

Pierwszy mecz finałowy: Stal II – JKS 2-1.

1

Piłkarze Stali w efektownym stylu wygrali Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim

2

Konrad Maca, kapitan Stali pamiątkowy puchar odebrał z rąk Marka Hławki wiceprezesa Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

3

Drużyna JKS Jarosław otrzymała pamiątkowe medale i piłki meczowe

4

Drugi mecz finałowy obfitował w niesamowite emocje i bramki