Greń: Zaprezentowaliśmy się z dobrej strony

Razem z reprezentacją Polski w futsalu w Serbii przebywa Kazimierz Greń, Przewodniczący Komisji ds. Futsalu i Piłki Plażowej PZPN, oraz Dariusz Dziekanowski, ambasador biało-czerwonych.

– Mimo porażki, zaprezentowaliśmy się z dobrej strony. Nigdy nie widziałem tak dobrze grającej reprezentacji Polski – powiedział Kazimierz Greń.

– Mieliśmy wiele sytuacji, ale szczęście nam nie dopisywało. Trafialiśmy w słupki albo bronił bramkarz. Przy stanie 0:0 sędzia powinien podyktować dla nas rzut karny i wtedy mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. Cały czas atakowaliśmy, lecz niestety pierwsi straciliśmy bramkę. Na 3 minuty i 30 sekund przed końcem trener Klaudiusz Hirsch zdecydował się zdjąć bramkarza. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. I słusznie zresztą. W takich sytuacjach zwykle doprowadza się do remisu albo traci drugą bramkę. Niestety, w naszym przypadku miała miejsce ta druga sytuacja i przegraliśmy. Szkoda, bo zawodnicy zostawili na boisku dużo zdrowia i serca zrelacjonował Kazimierz Greń po zakończeniu meczu.

Jutro gramy kolejne spotkanie, tym razem z Portugalią. Czeka nas więc jeszcze trudniejsze zadanie, bo nasi rywale to czwarta drużyna na świecie. Wierzę jednak w biało-czerwonych, ponieważ ta drużyna ma duży potencjałdodał przewodniczący Komisji ds. Futsalu PZPN.

Źródło: http://pzpn.pl/

Mentalność zwycięzców

Za nami kolejny etap eliminacji Mistrzostw Świata. Wiązaliśmy z tymi ostatnimi spotkaniami spore nadzieje. Pozostał, nie ukrywajmy, spory niedosyt. O ile w meczu z Ukrainą liczyliśmy na jakąkolwiek zdobycz punktową, to już z San Marino nasze oczekiwania były ukierunkowane na styl, w jakim odniesiemy zwycięstwo. Nie ma sensu w krótkiej wypowiedzi brać się za głębsze analizy występu Polaków. Znawców futbolu w nas w kraju nie brakuje, choć dobrze wiemy, że łaska kibiców na pstrym koniu jeździ.
Pamiętam czasy, odżegnywanego od czci i wiary utytułowanego Małysza. Pamiętam ironizujące wypowiedzi na początku sezonu pod kierowane w stronę Justyny Kowalczyk.
Pragnę zwrócić uwagę, jak skończył się obecny sezon w sportach zimowych. Pierwsze miejsca w zawodach zaliczanych do Pucharu Świata, Kryształowa Kula dla Justyny, medale i tytuły w mistrzostwach świata w konkurencjach, w których o sukcesach nie śniło się największym optymistom. Zawodnicy uprawiający łyżwiarstwo szybkie, biathlon a nawet ski-cross i snowcross, o skoczkach nie wspominając, to nasze medalowe nadzieje na igrzyska w Soczi.
W sporcie jest tak, że zawodnicy potrafią wspiąć się na niebywałe szczyty, albo zagrać poniżej swoich możliwości i tego stwierdzenia nie uważam broń Boże za odkrywcze.
A piłka? Przed nami kolejne spotkania. Nie tylko moim zdaniem kluczowymi będą spotkania w Anglii i na Ukrainie oraz konfrontacja z Czarnogórą w Warszawie, choć z powagą godną szacunku dla każdego rywala, trzeba także podejść do meczu z Mołdawią.
Przed sztabem szkoleniowym i zawodnikami stoi duże wyzwanie, także, a może przede wszystkim dotyczące sfery mentalnej drużyny, w podejściu do meczu, w zaangażowaniu w grę.
Bez woli walki, bez woli zwycięstwa nie będzie sukcesu.
Uważam, że nie należy już dzisiaj przekreślać tej drużyny, choć warto zwrócić uwagę, by koszulkę z orzełkiem założyli ci, którzy mają mentalność zwycięzców, ochotę i charakter pójść w ślady naszych bohaterów ze sportów zimowych.

Nekrolog

Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia,
a całą resztą świata polega na tym,
że jedni przez całe życie oglądają mecze w telewizji,
a kibice wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich ukochanych drużyn.

Kibice Lechii Gdańsk

złożyli w hołdzie swojemu klubowi wartość największą.
Swoje życie.

Rodzinom i wszystkim Bliskim, klubowi Lechii Gdańsk oraz kibicom, składamy wyrazy najszczerszego współczucia.

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej,
Zarząd i pracownicy PZPN

Koniecznie wygrać

Zbliżają się kolejne mecze eliminacyjne do MŚ z udziałem Polaków. Co ciekawe najbliższe dwa spotkania należą do grupy tych, które my, jako Polacy najbardziej lubimy, czyli będą meczami o wszystko. Kiedy tabele są jeszcze, że tak określę „otwarte”, kiedy kolejnymi spotkaniami można jeszcze coś nadrobić, kiedy nie ma przysłowiowego „noża na gardle” to bardzo dziwnie podchodzimy do gry. Skąd ta forma „My”? Bo dużo we mnie empatii do naszej Narodowej, bo bardzo się z Nią utożsamiam.

Dlatego wiele sobie obiecuję po spotkaniach z Ukrainą i San Marino. Jeżeli trzeba będzie wybić z linii, to wierzę, że znajdzie się w tym zespole drugi Kłos (jak kiedyś) i wybije. Jeżeli trzeba będzie strzelić z 35 metrów, to wierzę, że znajdzie się drugi Tarasiewicz (jak kiedyś) i strzeli.

Ponieważ trzeba wygrać – WYGRAMY.

Nie wiem jak tym razem moja opinia wpłynie na zakłady bukmacherskie, ale stawiam na dwa zwycięstwa. Z Ukrainą – 1:0 a z San Marino – 4:0.

Obstawiając takie wyniki, przyznam, że oprócz patriotyzmu tego przez duże „P”, kieruję się także patriotyzmem lokalnym. Powód. Piłkarskie Podkarpacie ma obiecaną wizytę selekcjonera wraz z prezesem PZPN w przypadku zdobycia 6 punktów w tych dwóch meczach.

Już dziś zamawiamy kwiaty.

Dziekanowski ambasadorem reprezentacji futsalu

63-krotny reprezentant Polski, Dariusz Dziekanowski, został ambasadorem pierwszej reprezentacji futsalu. Były zawodnik m.in. Widzewa Łódź i Legii Warszawa będzie uczestniczył wraz z Kazimierzem Greniem, przewodniczącym Komisji Futsalu i Piłki Plażowej, w serbskich eliminacjach.

Kazimierz Greń w więzieniu

Dzisiaj prezes Kazimierz Greń znajdzie się w „gościnnych” murach rzeszowskiego więzienia. To niecodzienne wydarzenie poprzedzone jest zaproszeniem kierownictwa penitencjarnej placówki do odbycia spotkania-prelekcji z osadzonymi w Załężu.

Prezes K. Greń opowie o sukcesach i bolączkach podkarpackiego i polskiego sportu. Nie zabraknie zapewne analizy stanu naszego piłkarstwa, szczególnie po mocno kontrowersyjnej prawnie minionej kadencji w PZPN.

Tego typu spotkania są stałym elementem wychowawczym w wielu tego typu placówkach na terenie całego kraju.

Odszedł Władysław Stachurski.

Odszedł Władysław Stachurski.

Na zawsze z tej ziemi, nigdy z naszej pamięci.

Godzinami myślałem, jakimi słowami Go pożegnać, jakimi przypomnieć Jego zasługi dla piłki nożnej. Każda myśl wydała mi się zbyt błaha, by oddać to, co jest Mu należne.

Zawodnik, trener, wychowawca, działacz, pedagog – zawsze godny szacunku i podziwu za swój profesjonalizm i oddanie dla piłki. Niekoronowany król „drugiego planu”, choć Jego dokonania są nie do osiągnięcia dla setek, tysięcy innych.

Władziu to postać szlachetna i godna naśladowania.

Odszedł nagle, co boli podwójnie, ale ten żal łagodzi świadomość, że Jego sukcesy zostały na stałe wyryte w historii polskiej piłki.

Cześć Jego Pamięci!

Świat ma nowego Papieża

Świat ma nowego Papieża. Został nim wybrany Jorge Mario Bergoglio, który urodził się 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires.

Papież to człowiek numer Jeden w chrześcijańskim świecie i cyfra ta pojawia się jeszcze wielokrotnie przy tym wyborze.

Kardynał Bergolio jest pierwszym papieżem z kontynentu amerykańskiego, a także pierwszym spoza Europy od czasu papieża Grzegorza III, który pełnił funkcję w latach 731-741. Jest też pierwszym Jezuitą wybranym na papieża, a także pierwszym zakonnikiem od czasu papieża Grzegorza XVI.

Naturalnym wydaje się fakt, że jako jezuita przyjął imię Franciszka (siłą rzeczy Pierwszego).
Dla ludzi sportu wybór tego kardynała ma także swoją wymowę. Franciszek I jest kibicem argentyńskiego klubu piłkarskiego Club Atlético San Lorenzo de Almagro założonego w 1908 roku przez katolickiego księdza Lorenza Massę, salezjanina.

Zdaję sobie sprawę, że zwycięstwo sportowe powinno zostać wywalczone na boisku, ale w związku z zaistniałymi okolicznościami zmówię modlitwę przed meczem Polska –Ukraina. Na pewno nie zaszkodzi.

Stare układy powinny być połamane

Czy kiper może być publicznym recenzentem wina własnej produkcji?

Kto dopuszcza w świecie gastronomii sytuację, by jakość dań w restauracji, oceniali kucharze, którzy przefarbowali się na pochlebców własnego gotowania?

Kto dopuszcza do siebie myśl, by w świecie filmu, aktorzy z ambicjami reżyserów dawali sygnał do wyróżnień reżyserów z ambicjami aktorów na światowych festiwalach?

Czy w tych porównaniach można znaleźć analogie do PZPN.

Oczywiście, ale myślę, że tylko do czerwca, do czasu tworzenia nowych list i myślę tu o nominacjach na delegatów PZPN.

Jak wygląda sytuacja kilka miesięcy po ostatnich wyborach?

Kilka lat temu, za aprobatą ówczesnego kierownictwa związku byli obserwatorzy, sędziowie przefarbowali się na delegatów. Do dziś są aktywni. Ile krzywd wyrządzili w tym czasie Naszemu Związkowi Sportowemu panowie z esbeckim rodowodem, byli milicjanci, aparatczycy. Niejednokrotnie polityczni konfidenci sprzed 1989. Wśród władz PZPN byli nawet wręcz polonofobi, a takie przypadki ujawniały wielokrotnie także publiczne media.

Powaga nowych władz PZPN zapewne zweryfikuje tę sytuację. Już w czerwcu. Dlaczego nie od ręki? Bo w przeciwieństwie do poprzedniej ekipy obecne władze obowiązują oprócz przestrzegania zapisów prawa, także niepisane formy etycznych zachowań, nawet w stosunku do oczywistych w końcu szkodników.

W podkarpackim związku „wymianę powietrza” mamy w dużym stopniu za sobą. Czas na krajowe podwórko.