Ten wywiad ukazał się w podkarpackim dzienniku Super Nowości

Kluby upadają, a Lato bawi się milionami

- Dałem mu zapałki, a on podpalił las – tak o Kazimierzu Greniu powiedział w sobotę Grzegorz Kulikowski, który jest autorem nagrań kompromitujących Grzegorza Latę i Zdzisława Kręcinę. Prezes Podkarpackiego ZPN inaczej widzi całą sytuację.
– Dostałem raczej granat i to z wyciągniętą zawleczką, a nie zapałki – twierdzi Ka­zimierz Greń.
– Wiedzia­łem, że albo rozerwie on mnie, albo będzie przyczy­ną poważnych kłopotów dla władz PZPN.

– Co pan czuł, gdy po raz pierwszy zobaczył pan nagrania?
– Zdębiałem. Dosłownie. Nie wiedziałem co zrobić, co mam powiedzieć.

– Nie skakał pan z rado­ści? Przecież te nagrania mogą się przyczynić do końca pana największego wroga w PZPN i to znacz­nie wcześniej, niż on się tego spodziewa?
– Radości nie było, nie wiedziałem, co z tym robić. Do Warszawy pojechałem spotkać się z dziennikarza­mi i za pośrednictwem de­legatów z Podkarpackiego ZPN złożyć wniosek o od­wołanie Laty, który kompromituje PZPN. Sam jako prezes Podkarpackiego ZPN nie mam wstępu na zjazd, do czego doprowa­dził oczywiście mój adwer­sarz. O nagraniach nic nie wiedziałem, dostałem je w czwartek wieczorem. Po ich obejrzeniu nie spałem całą noc. Nie wiedziałem czy mam je ujawniać na spotka­niu z dziennikarzami.

– Ostatecznie jednak je pan pokazał.
– Zdecydowałem, że trze­ba pokazać nie tylko działa­czom, ale całemu społeczeń­stwu jak działa Lato i Kręcina, bo na pewno nie cały PZPN. W związku pracują też ludzie uczciwi. Dzienni­karze, gdy zobaczyli film, byli zszokowani. Po chwili prosili, bym im go odtwo­rzył kolejny raz. W sumie było kilka powtórek, a póź­niej cała Polska dowiedziała się o nagraniach i ich treści.

– O mechanizmach dzia­łania ścisłych władz PZPN, widocznych na nagraniu, mówił pan od kilkunastu miesięcy. Tyle że mało kto dawał im wiarę.
– Nie miałem twardych dowodów. Teraz wszyscy je zobaczyli.Czuję satysfakcję, bo gdy rok po wybo­rach rezygnowałem z funk­cji członka zarządu związ­ku, zrobiłem to nie dlatego, że Lato nie chciał mi dać jakiejś funkcji. Zrobiłem to, bo widziałem co się w związku dzieje i nie chciałem być za to odpowie­dzialny. Dlatego jestem wdzięczny wszystkim me­diom, które nie bały się pi­sać i mówić o tym, jak fa­talnym prezesem jest Grze­gorz Lato i jak wiele złego dzieje się w PZPN. W tej grupie są także Super No­wości.

– Jaki będzie ciąg dal­szy? Do związku wejdzie kurator, będą wcześniej­sze wybory?
– Nie wiem, ale cieszę się z reakcji minister sportu i turystyki pani Joanny Mu­chy. Dobrze się stało, że od razu skierowała sprawę do prokuratury i CBA. Teraz te instytucje zajmą się władza­mi związku i mam nadzieję, że niebawem nastąpi dalszy ciąg zdarzeń.

– Myśli pan, że prezes Lato może ulec presji i zrezygnować?
– Gdyby on i Kręcina mieli honor, tak powinni zrobić, ale wątpię, że do tego dojdzie. Raczej twar­do będą trzymać się stołków, dopóki nie zostaną zmuszeni do odejścia. To już jest bliskie, na piątko­wym zjeździe prezesa PZPN poparło zaledwie 28 delegatów, 23 było przeciw niemu, a sześciu wstrzymało się od głosu. To pokazuje, jak topnieją szeregi jego zwolenników. Ludzie nie są głupi i widzą, co się dzieje. Kluby upadają, bo nie ma dla nich kilku zło­tych, a Lato bawi się milio­nami w PZPN. Na szczę­ście, już niedługo.

Rozmawiał Piotr Pezdan

Kropka nad ,,i”

Blisko dwa lata temu uruchomiłem ten blog. Nie był to jedyny nośnik ukazujący moje niezadowolenie z systematycznego wyniszczania wszystkiego, co tylko możliwe w polskim futbolu. Pisałem oficjalne pisma do kierownictwa PZPN, Ministerstwa Sportu i Turystyki w osobie Adama Giersza, do innych instytucji rządowych, premiera, kierownictw partii politycznych, Prezydenta RP. Zwracam uwagę, że pisałem oficjalne pisma. Rozmawiałem z wieloma kompetentnymi osobami, w tym także z Michałem Listkiewiczem, czy Zbigniewem Bońkiem, telefonicznie i osobiście. Nie kryłem swego oburzenia narastającymi nieprawidłowościami przed mediami, tymi lokalnymi i tymi ogólnopolskimi. Informowałem o tym, że Lato i Kręcina niszczą dyscyplinę pod względem sportowym, niszczą ludzi którzy mają odwagę mówić o tym głośno, niszczą Polski Związek Piłki Nożnej jako organizację.
Podjąłem walkę z tym ZŁEM świadomie. Po kilku miesiącach pracy w Zarządzie PZPN, zdałem sobie doskonale sprawę w jakim kierunku zmierza działanie Laty, Kręciny i kilku panów, o których na razie jest jeszcze cicho. Widząc swoją bezsilność i brak jakiejkolwiek reakcji, pomimo mówieniu o pewnych rzeczach wprost, podjąłem jedynie słuszną decyzję o rezygnacji z członka Zarządu PZPN. Moja godność nie pozwalała mi firmować swoim nazwiskiem poczynań Laty i Kręciny. Chociaż byłem pewny swoich racji i słuszności swoich zarzutów w stosunku do tych panów, mało kto mnie brał w obronę, gdy Lato rozpoczął krucjatę zemsty na mojej osobie i Podkarpackim Związku PN. Izolowanie działaczy, wnioski na Wydział Dyscypliny i karanie finansowo, próby ośmieszania – to tylko nieliczne przykłady zemsty Sprawiedliwych nad Niepokornym.
Jaki był efekt tych blisko dwuletnich monitów? Z początku mizerny. Adam Giersz legalizował wszystko. Pomimo otrzymywanych mocnych dokumentów, Giersz zamiatał wszystko pod przysłowiowy dywan. Organy nadzorujące Giersza, bez wgłębiania się w temat zrzucały wszelkie kompetencje na ministerstwo sportu. Nie bronił publicznie moich racji Michał Listkiewicz, milczeli członkowie zarządu, milczał Tomasz Jagodziński, milczał nestor Piechniczek (osiągnął tyle, że nie dostał absolutorium). Z przymrużeniem oka podchodzili do tych informacji dziennikarze, nawet formatu Romana Kołtonia. Lato był wtedy o dziwo wiarygodny, ja nie.
Walczyłem dalej, bo w prywatnych rozmowach czułem poparcie większości prezesów związków wojewódzkich, sporej grupy delegatów na zjazd, większości członków zarządu, ogromnej rzeszy prezesów i właścicieli klubów najwyższych lig rozgrywkowych. Lato mnie izolował, ale nie dał rady odciąć od środowiska. Cały czas spotykałem się z ludźmi z całej Polski. Byłem zapraszany na jubileusze, mecze, dziesiątki prywatnych spotkań. Stwierdzam z pełną stanowczością, że działacze piłkarscy w Polsce, to w 99% procentach pasjonaci i wielcy ideowcy na rzecz piłki nożnej i chwała za taki stan rzeczy.
Nie przesądzam o winie Laty i Kręciny odnośnie korupcji. Od tego są prokuratury i sądy.
Od trzech lat informuję jednak, o działaniach tych panów, które dyskredytują ich od strony moralnej. Materiały zebrane przez pana Kulikowskiego postawiły tylko przysłowiową kropkę nad „i”.

Z nagrań dowiadujemy się o swoistym cenniku za podpisanie umów o współpracy z PZPN. Pięć do dziesięciu procent od milionowych sum to znaczne kwoty. Od mniejszych też. Dowiadujemy się o sposobie traktowania członków Zarządu przez Latę: „krótka informacja co i jak” – miała być według Laty wystarczająca do podejmowania właściwych decyzji przez to gremium. Znajdujemy pokrycie dla epitetu Kręciny w stosunku do Laty, gdy nazwał go burakiem: „Damy mu pięćdziesiąt, co go będziemy rozpieszczać” – to bardzo wymowne słowa. Nie przesądzając o winie w aspekcie karnym, tych kilka zdań przekreśla obu panów z kretesem i nieodwołalnie jako działaczy, nie tylko sportowych.
Dziwię się przeto Michałowi Listkiewiczowi, który w ostatnim wydaniu Cafe Futbol zamiast bronić Polskiego Związku Piłki Nożnej, zamiast bronić dyscypliny, piał pochwalne hymny na cześć skompromitowanego od kilku lat Zdzisława. Dziwił się oburzeniu delegatów, którzy pokazali „nogami”, jaki mają stosunek do chwalonego przez niego Kręciny, Laty i ich sposobu zarządzania. Michał już kiedyś przepraszał za „czarną owcę” w polskiej piłce. Dziś powinien przeprosić za swoje wystąpienie w audycji. Zademonstrował postawę nie do przyjęcia. Nie kontroluje sensu kolejnych swoich wypowiedzi. Jest to groźne w ustach człowieka, który ponoć przymierza się do powrotu w szeregi władz związku.

ZAPROSZENIE NA KONFERENCJĘ PRASOWĄ

Prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej Kazimierz Greń serdecznie zaprasza Państwa na konferencję prasową, która odbędzie się w hotelu „Ibis” Warszawa Centrum przy al. Solidarności 165, dnia 25 listopada 2011r. (piątek) o godz. 9:00 w sali konferencyjnej Tuchola.
Tematem konferencji będzie podsumowanie trzyletniej szkodliwej działalności Grzegorza Laty, odwołanie go, skrócenie jego kadencji, jak również przedstawione zostaną stosowne ku temu dokumenty. Dodatkowo przewidziane są wystąpienia delegatów i wiele innych spraw, które dotyczą polskiej piłki.
Serdecznie zapraszam w imieniu delegatów na Zjazd Polskiego Związku Piłki Nożnej i własnym.
Delegaci na Zjazd
Polskiego Związku Piłki Nożnej

Lawinę wywołują pojedyncze kamienie

Każda walka o szlachetne cele wymaga poświęceń i ofiar. Sam złożyłem ofiarę, rezygnując z członka zarządu PZPN z wiarą, że moja postawa będzie natchnieniem do uzdrowienia związku wspólnymi siłami. Dla setek tysięcy osób rozwój sportu jest celem nadrzędnym, celem samym w sobie, niestety, do tego grona nie sposób zaliczyć ludzi, którzy mają powyższe zapisane w swoich obowiązkach pracowniczych pobierając za to wynagrodzenie. Piszę o Lacie i Kręcinie.
Setki tysiące osób łożą na sport środki finansowe, w tym i na piłkę nożną. Środki zarówno prywatne jak i te samorządowe. Dzisiaj zaczynają głośno mówić, że ich darowizny trafiają w błoto, a przyczyną tego jest tragiczny wizerunek PZPN.
Do grona osób, które publicznie protestują przeciwko degradacji piłki w Polsce dołączył burmistrz Gryfina pan Henryk Piłat.

Poinformował on, że rozważa zaprzestanie finansowania wszystkich drużyn piłkarskich działających w Gminie. Powodem miałoby być „sprzeniewierzenie się Polskiego Związku Piłki Nożnej idei czystego sportu i wychowania młodzieży w duchu patriotycznym”. Jest to też jego reakcja na słowa Zdzisława Kręciny, sekretarza generalnego PZPN, że logotyp na „Narodowych” koszulkach polskich piłkarzy zamiast tradycyjnego Godła z Orłem, ma przynosić dochody związkowi. Przypomnijmy, że Z. Kręcina powiedział w programie TVN , że PZPN „musi zarabiać , a nie ma żadnego wsparcia od państwa”. Traktuje więc logotyp jako źródło dochodów dla związku. Henryk Piłat dla którego szkolnictwo i sport w Gminie zawsze był oczkiem w głowie, decyzje w sprawie PZPN podsumowuje słowami : – Jestem zszokowany decyzjami PZPN-u i wypowiedziami Kręciny. To, co usłyszałem z jego ust było większym bełkotem niż to, co mówił wysiadając pijany z samolotu – powiedział H. Piłat nawiązując do głośnej sprawy wyprowadzenia sekretarza generalnego PZPN pijanego z samolotu przed kilkoma tygodniami . Najgorsze jest jednak to, że PZPN zaprzecza szlachetnej idei sporu i wychowania. To jest dla nas bardzo ważne. Skoro PZPN, przedkłada pieniądze nad to, co jest najważniejsze w tym sporcie , to my rozważymy, czy nadal będziemy finansować drużyny piłkarskie w gminie. Część pieniędzy, które płacimy, wpływa bowiem na konta PZPN-u . Będę także namawiał inne Gminy by poszły naszym śladem- dodał Henryk Piłat.
Myślę, że delegaci na najbliższy zjazd sprawozdawczy PZPN nie powinni zlekceważyć tego sygnału. Jeżeli, ten kamyczek miałby wywołać lawinę ograniczeń dotacji na piłkę przez samorządy, skutki w skali kraju, mogłyby się okazać tragiczne. A potrzeba tak niewiele. Wystarczy wskazać winnego, po czym przegłosować uchwałę o jego odwołaniu. Trudne? Niemożliwe? Tej jesieni, to możliwe, bo lato już się skończyło. Warunki, są dwa: mądrość i odwaga, które wygrają u większości z tchórzostwem i głupotą.

Lato to tchórz

Pełniący obowiązki prezesa PZPN, pseudo prezes Lato, od trzech lat jest zapraszany do popularnego programu w TV Polsat Sport Cafe Futbol. Jak do tej pory panom Borkowi i Kołtoniowi, w czym wtóruje im Wojtek Kowalczyk nie udało się celu osiągnąć. „Przemęczony” Lato nigdy nie znalazł czasu, by publicznie zająć stanowisko dotyczące problemów nurtujących polską piłkę. Już się wydawało, że w minioną niedzielę (20 listopada) autorom programu uda się porozmawiać z Grzesiem, który od dwóch tygodni obiecywał przybycie do programu. Przypomnę bez fałszywej skromności, że mówiłem iż Lato nigdy do studia nie dotrze, tylko będzie grał na zwłokę. Wyszło na moje. Lato oszukał redaktorów i telewidzów. W piątek podał informację o odmowie udziału w programie, z powodu braku połączenia lotniczego ze Szwajcarią. Dla wszystkich zdrowo myślących jest to wykręt przedszkolaka.
Jakie są prawdziwe przyczyny tych ciągłych odmów. Lato to tchórz.

Jeżeli przez trzy lata nie znalazł pół godziny, na udział w telewizyjnym programie, emitowanym z hotelu w Warszawie, przyczyną może być tylko strach przed kompromitacją na antenie.
Po pierwsze, Lato nie może wymienić ani jednej godnej pochwały rzeczy, którą przeprowadził w celu rozwoju polskiej piłki. Po drugie, nie ma argumentów, by w racjonalny, przekonywujący sposób dokonać analizy porażek, jakie są udziałem polskiego piłkarstwa od 2008 roku. Po trzecie, Lato nie jest w stanie podać jakiejkolwiek recepty na uzdrowienie obecnego stanu rzeczy, nie jest w stanie sformułować wręcz ani jednego konstruktywnego pomysłu. Po czwarte, Lato nie jest w stanie wytłumaczyć się z porażek finansowych, organizacyjny i sportowych związku, którym „kieruje”. Po piąte, Lato nie umie się wysławiać, a używane przez niego stwierdzenie typu „powiem panu szczerze, szczerze panu powiem” okraszone rubasznym śmiechem, z pewnością okazałoby się nie wystarczające do przekonania dziennikarzy i telewidzów odnośnie swoich racji, których i tak zresztą nie ma. Po szóste, po siódme ….. . Jak Lato ma przyjść do studia, skoro nie znajduje ani jednego powodu, dla którego miałby to uczynić. A powód jest i to w programie wyborczym Laty z 2008 roku, ale ponieważ nie zrealizował on z niego ani jednego punktu, trudno wymagać, by obnażył to publicznie w Cafe Futbol.
Nadzieja Kołtonia, że Lato się przełamie i w końcu przyjmie zaproszenie do Cafe jest godna podziwu. Kluczowym pytaniem w audycji było: – Kto podjął decyzję o zastąpieniu na reprezentacyjnych trykotach Godła – piłkoptakiem i niestety nie udało się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Red. Kołtoń twierdził, że za tym faktem głosowało ośmiu członków zarządu. Członek zarządu PZPN Witold Dawidowski, stwierdził kategorycznie, że zarząd nie podjął takiej decyzji, gdyż nikt nie wiedział, iż głosuje nad nowym wizerunkiem reprezentacyjnych trykotów, bo nikt im tego jednoznacznie nie przedstawił. Stwierdził też wyraźnie, co znamienne, że żaden z wiceprezesów nie wiedział o planach zamiany Orła na pzpnowskie wywijasy. Borek był dociekliwy, czy to decyzja Laty, ale Dawidowski politycznie uciekł z jednoznacznej odpowiedzi, stwierdzając – uwaga, że OGROM SPRAW NA PRZESTRZENI LAT BYŁ ZAŁATWIANY BEZ WIEDZY ZARZĄDU, a zarząd dowiadywał się o nich z mediów. Tylko to jedno zdanie przekreśla definitywnie obecny układ w PZPN w całości.
Obecny w studiu dyrektor PR Gołos powiedział jedno: – Przy panu Dawidowskim niezręcznie mi mówić jak było naprawdę, po czym milczał w tej części audycji, mocno zaciskając szczęki ze zdenerwowania.
Ot i mamy cały obecny układ w PZPN jak na talerzu.
Lato codziennie się kompromituje na forum Polski, czasami Europy i świata.
Ratunkiem dla polskiej piłki jest zjazd sprawozdawczy w piątek. Mają podczas głosowań projektów uchwał być użyte maszynki do głosowania. W rękach delegatów leży, by złożony wniosek o odwołanie skompromitowanego pseudo prezesa był głosowany i by odwołanie Laty stało się faktem. Niestety, tak jak przepowiedziałem, że Lato do studia nie przyjdzie, tak przepowiadam, że system maszynek do głosowania ulegnie awarii i głosowania będą jawne. Obym się mylił, ale jak znam życie Lato, Kręcina i Wach ani myślą, by demokratyczne zasady wprowadzić na salę obrad. Przynajmniej do tej pory zawsze byli dalecy od tego, bo nawet w regulaminie tego zjazdy w punkcie 14 jest zapis, że wszystkie głosowania odbędą się elektronicznie z wyjątkiem wyboru przewodniczącego Zjazdu, sekretarzy do liczenia głosów i udzielenia absolutorium dla poszczególnych członków Zarządu. Wyłączenia tych głosowań z formy tajnej, dokonano w myśl zasady – nie ważne jak głosują, ważne kto liczy.
Czy obecny zjazd okaże się przełomowym, czy okaże się kolejnym spektaklem kabaretowym, przekonamy się już w piątek

List otwarty

22-11-2011 r.

APEL

Szanowny Pan
Grzegorz Lato

Apeluję do Pana o natychmiastowe zaprzestanie kompromitowania Polskiego Związku Piłki Nożnej i polskich środowisk piłkarskich! Już w wystarczający sposób ośmieszył Pan nas swymi licznymi, nietrafnymi decyzjami. Apeluję, aby podał się Pan do dymisji na najbliższym Zjeździe Sprawozdawczym Polskiego Związku Piłki Nożnej – 25 listopada 2011 r. Pana kadencja, jako prezesa PZPN jest pasmem porażek, które nie tylko szokują całe środowisko piłkarskie, ale także całe polskie społeczeństwo. Już 20 października 2008 r. w dniu wyboru Pana na prezesa, o mało nie wywołał Pan skandalu, wręcz wojny polsko – ukraińsko – niemieckiej, mówiąc dziennikarce pani Monice Olejnik, że w przypadku, gdy Ukraina nie zdąży z przygotowaniami do Euro 2012, to Polska mogłaby zorganizować Mistrzostwa Europy 2012 z Niemcami. Cała Pańska kadencja, to pasmo kolejnych skandalicznych decyzji, skończywszy na tej ostatniej nakazującej usunięcie godła z koszulek reprezentacji Polski. Nie mogąc firmować takiego stylu zarządzania, w ramach protestu, 30 października 2009 r., jako były szef sztabu wyborczego Grzegorza Laty, widząc nieudolność i brak pomysłów władz Polskiego Związku Piłki Nożnej, jak również zaniechanie realizacji programu wyborczego (którego byłem autorem) przez prezesa, złożyłem rezygnację z funkcji członka zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Mnie było na to stać.To Pan deklarował publicznie, że będzie zmieniał wizerunek polskiej piłki i przetnie wszystkie nieformalne układy, po czym oszukał Pan miliony Polaków i moją osobę sprzeniewierzając się przedwyborczym obietnicom. Publicznie zadeklarował Pan, że jeżeli przez rok nie zmieni Pan wizerunku Polskiego Związku Piłki Nożnej, to poda się do dymisji. Zmienił Pan, owszem, ale tylko swoją pensję. Polska piłka od dnia wyboru Pana na prezesa PZPN, stoczyła się po równi pochyłej, by ostatecznie osiągnąć przysłowiowe dno. Ostatecznie apeluję do Pana o przyjęcie honorowej postawy i ustąpienie z zajmowanego stanowiska, czym dałby Pan działaczom możliwości przeprowadzenia natychmiastowych, niezbędnych reform w Polskim Związku Piłki Nożnej, a wszystkim Polakom nadzieję na lepsze dni polskiej piłki nożnej.

Prezes
Podkarpackiego związku Piłki Nożnej

Kazimierz Greń

Kolejny skandal Grzegorza Laty

Rzeszów 21-11-2011 r.

Kolejny Skandal Laty

Wszyscy, którzy łudzili się, że na najbliższym zjeździe Polskiego Związku Piłki Nożnej, które odbędzie się
25 listopada 2011 r. wszelkie głosowania odbędą się drogą
elektroniczną przez co miał nastąpić przełom w jawności
i przejrzystości oddawanych głosów niestety muszą się rozczarować. Informuję Państwa, że w zakładanym projekcie na najbliższy Zjazd Sprawozdawczy PZPN głosowanie elektroniczne będzie się odbywać tylko podczas dokonywania zmian statutowych, a co do absolutorium dla poszczególnych członków Zarządu przewidziane jest ręczne liczenie głosów. W tym celu powołani zostaną sekretarze, którzy będą przeprowadzać takież głosowanie. Jak to się odbywa mieliśmy już przykład na ostatnim Zjeździe podczas wyboru na przewodniczącego zebrania. Jest takie powiedzenie, w myśl starej zasady: „Nieważne kto głosuje, ważne kto liczy”.
Dodatkowo w projekcie do zmian statutowych zlikwidowany został wiek do którego można kandydować do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wcześniej obowiązywał do 70 roku życia, teraz jest bez ograniczeń wiekowych.

Prezes
Podkarpackiego ZPN
Kazimierz Greń

Mecz Polska-Węgry

Pojechałem w poniedziałek do Poznania, nie tylko kierując się chęcią oglądnięcia meczu reprezentacji PZPN z reprezentacją Węgier.
Byłem na meczu, aby spotkać się z wieloma osobami, myślącymi podobnie jak ja, szczerze pragnącymi przeprowadzenia w PZPN gruntownych reform. Dziękuję za te spotkania i za ciepłe słowa.
Nie wiem komu był potrzebny mecz na stadionie posiadającym 42 tys. miejsc, kiedy chętnych do jego oglądnięcia było dziesięciokrotnie mniej. I faktycznie na stadionie zameldowało się niespełna 6 500 widzów, z czego 1500 stanowiła młodzież szkolna rozdana, którą praktycznie na siłę zgoniono na stadion. Niektóre dzieci nawet nie wiedziały na jaką to imprezę idą. Kolejną pulę 1000 wejściówek otrzymali przyjaciele i rodziny organizatorów spotkania. Oprócz Podkarpacia oczywiście, choć nie do końca. Spotkałem kibica z Mielca, który odezwał się do mnie tymi słowy: – Ja jestem z Mielca, dostałem od Laty zaproszenie, ale i tak trzymam kciuki za panem.
Osobiście miałem zaproszenie na lożę prezydencką, ale nie skorzystałem. Żal mi było, z bliska, patrzyć na człowieka, którego działalność, te kilka tysięcy ludzi podsumowało przyśpiewką Grzegorz Lato jesteś szm…….ą . Pozwólcie, że nie dokończę, gdyż nie jestem zwolennikiem obrażania ludzi, ale walki z destrukcyjną działalnością Laty nigdy nie poniecham. Te gremialne okrzyki miały miejsce w obecności dzieci, ale Lato sam sobie jest winien, bo to jego decyzje podejmowanie przez ostatnie trzy lata wyzwalają w ludziach takie reakcje. Dla pełnego obrazu wspomnę, że nie brakło tradycyjnego „j…ć PZPN” i retorycznego i zapytania „gdzie jest Orzeł?”. Ludzie dowcipkowali, że orzeł jest w Mielcu, inni protestowali, że w Mielcu to nie mieszka orzeł tylko grzebiąca kura i w tak dowcipkując oglądali mecz.
Gdy szedłem na stadion przeraziła mnie pustka niespotykana dotychczas przed meczem takiej rangi.

Mecz jak mecz, wszyscy widzieli. Ze słabiutkim zespołem z Węgier wygraliśmy 2:1, a wnioski pozostawmy trenerom, bo z taką słabizną przejdzie nam grać mecze towarzyskie, ale już po Euro.
Poznańskie spotkania zaowocowały decyzjami o postawieniu wniosków, o przywróceniu godła na strojach reprezentacji. Na gorąco można śmiało stawiać, że ten wniosek poprze ponad 30 delegatów, bo z tyloma miałem kontakt. Nie wiem do końca, czy będzie on zasadny, bo Lato powoli nie wytrzymuje ciśnienia (to jego po – powiem panu szczerze – drugie ulubione powiedzenie) i chodzą słuchy, że sam przywróci godło na strojach.
Mówiąc szczerze, Lacie NIE ZALEŻY NA GODLE, tylko się panicznie boi, żeby siłą rozpędu delegaci nie przegłosowali wniosku o jego odwołaniu z funkcji prezesa, bo i taki zostanie złożony. Grześ niby taki twardziel, ale na tydzień przed zjazdem chyba dostał obstrukcji.
Operacja „godło na koszulkach” przyniesie straty w idące w setki tysięcy złotych, gdyż Nike wyprodukowała już zapewne pierwszą partię koszulek. Straty, które z pewnością będzie musiał pokryć PZPN, ale co tam straty. Dla Laty i Kręciny liczą się tylko kilkudziesięciotysięczne pensje i żeby starczyło na flaszkę w czasie meczu, co podaję pod rozwagę delegatom na ostatni tej kadencji Zjazd Sprawozdawczy Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Wszystkich głosujących, za przerwaniem tej tragicznej w skutkach dla polskiej piłki kadencji, zapraszam na uroczystą kolację, której koszty pokryję oczywiście ze swoich prywatnych funduszy.

Stwierdzenie Grzegorza Laty

To godło schodzi na psy! – stwierdził Grzegorz Lato.
Jak to skomentować? Za lapsus językowy można uznać, przechodząc nad nim do porządku dziennego pomylenie mistrzostw Świata z mistrzostwami Europy. Z przymrużeniem oka można potraktować stwierdzenia prezesopodobnego Grzegorza typu: „jestem zwierzęciem stadnym”, czy „chłopaki są zdrowe i gotowe”.
Tutaj jednak mamy do czynienia z czynem znacznie większego kalibru. Stwierdzenie, że nasze godło schodzi na psy dyskredytuje mówiącego i to na wszystkich możliwych płaszczyznach. Tego byłego piłkarza, senatora RP i obecnie niby prezesa, stwierdzenie to dyskredytuje jako działacza, prezesa związku sportowego i niestety jako Polaka.
Stwierdzenie, że nasze godło schodzi na psy, gdyż azjaci bawią się w szycie podróbek nie usprawiedliwia nawet w jednym promilu takiego określenia. Nie usprawiedliwia tego stwierdzenia nawet fakt, że mówiący mógł być pod wpływem kilkudziesięciu promili. To stwierdzenie to obraza największych wartości dla całego Narodu.
Nasze Godło nie schodzi na psy – panie Lato. Nasze Godło niezmiennie jest dumne i wyniosłe, a wszyscy Polacy niezmiennie są dumni ze swojego Białego Orła.
Dla nas Godło niesie ze sobą wartości patriotyczne, moralne oraz wiele, wiele innych i żaden azjata, ani żaden działacz z PZPN, ani żaden marketingowiec z PZPN, którzy przeliczyli Naszego Orła na pieniądze tego nie zmieni.
W jednym z ostatnich wywiadów Lato się pyta dziennikarza: – Co ja źle zrobiłem? Według Laty wynika, że pracę człowieka, który miesięcznie pobiera za nią kilkadziesiąt tysięcy złotych, powinno się oceniać po tym co źle zrobił? Paranoja. Dlaczego Lato nie powie co ZROBIŁ DOBREGO dla piłki przez trzy lata. Na każdym zjeździe Lato ma wystąpienie, będące doskonałą okazją do pochwalenia się swoimi osiągnięciami. Rok po wyborach w 2009 roku, przypomnę, stwierdził, że PZPN pod jego rządami przeprowadził kurs trenerski. Proszę wrócić do tego wystąpienia. Lato się pochwalił kursem trenerskim po roku pracy w polskim związku. Wystąpienia w kolejnych latach były jeszcze bardziej lakoniczne. Można przypuszczać, że były pisane dla Laty przez marketingowca Gołosa. Będziecie mieć panowie okazję już za kilkanaście dni (kolejny zjazd) pochwalić się swoimi osiągnięciami. Nie zapomnijcie powiedzieć o zamianie narodowego symbolu na sto złotych. Symbolu jednoczącego miliony Polaków, a w tym miliony kibiców w Polsce

Na zamieszczonym zdjęciu Lato reklamując w TV azjatyckie badziewie, dorabia do sportowej renty, ubrany w koszulkę z naszytym polskim Godłem. Sam strój Laty prawdopodobnie także pochodzi z azjatyckich maszyn szwalniczych. Wtedy mu to nie przeszkadzało. Wtedy Orzeł miał swoją niezmienna wartość, wyższą od reklamowanych towarów. Do całej palety swoich cech Lato dołożył jeszcze jedną – hipokryzję.

Kolejny pomysł na zjazd 25 listopada

Ponieważ opinia publiczna ma małą wiedzę, o czym dyskutuje się na zarządach PZPN, to zabiorę Olejkowskiej informacyjny kawałek chleba i w mikroskopijnym wydaniu uzupełnię tę lukę. Olejkowska pewnie się nie obrazi, bo im niej mówi tym się mniej kompromituje, więc po cichu liczę tylko na jej wdzięczność.
Ostatnio rozważano kolejny pomysł, który szykują koledzy na zjazd 25 listopada. Wiąże się on poniekąd z zapisem w statucie, iż kandydat na prezesa musi posiadać 15 rekomendacji z klubów ekstraklasy, I ligi i związków wojewódzkich.
Tak było w 2008 roku i była to słuszna praktyka, która wstępnie weryfikowała przypadkowych (takich z tzw. ulicy) kandydatów na prezesa PZPN. Dzisiaj jakiś geniusz, podpowiadacz Laty, który mówiąc kolokwialnie ponoć pomysł łyknął jak bocian żabę – wymyślił, że kandydujący na członka zarządu PZPN 2012 -2016, musi również posiadać 15 rekomendacji i dostarczyć je 30 dni przed zjazdem do PZPN.

Praktyka i logika podpowiada, że jedną osobę, kandydata na naczelnego wodza można przemycić, więc rekomendacje są jak najbardziej wskazane. Ta sama logika podpowiada, że ten pomysł to furta do utrzymania składu osobowego obecnego gremium bez „ryzyka” na zmiany. Nasuwa się zatem pytanie, po co komu zjazd, jeżeli już przed nim wybierani są wybranymi. Ewentualnie musi nastąpić weryfikacja nazwy z wyborczego na rekomendujący, co podaję pod rozwagę panom prawnikom i sekretarzowi Kręcinie.
Drugą, znacznie większego kalibru jest sprawa ustalenia terminu zjazdu. O ile wiadomości prasowe są wiarygodne, a Lato się nie przejęzycza, to zjazd sprawozdawczo-wyborczy PZPN ma się odbyć w grudniu 2012 roku. Jeżeli to nie kaczka dziennikarska, to pytam się gdzie jest minister sportu i rząd, gdyż jest to niezgodne ze statutem PZPN. Zapis mówi jednoznacznie, że zjazd musi się odbyć przed upływem czteroletniej kadencji. Jeżeli etatowego obrońcy kolesiów z PZPN, ministra Giersza, zabraknie w nowym rządzie, to egzamin moralności będzie miał nowy urzędnik, być może Sławomir Nowak. Prawo podczas zjazdów za kadencji Laty było tak nagminnie łamane, że nowy minister nie powinien mieć trudności, by zdobyć od ręki zaufanie piłkarskiej Polski. Warunek jest jeden, iż pójdzie śladem prawa, a nie śladem afery hazardowej.
Lato z Kręciną będą chyba forsować grudniową datę, bo to przecież dwie kolejne pensje po kilkadziesiąt tysięcy złotych do ich kieszonek. Jeżeli zatem to się potwierdzi, to pierwszego listopada, sorry drugiego, do PZPN powinien wejść komisarz, wypieprzyć Latę z gabinetu, w którym i tak rzadko przebywa, a dalej już zgodnie ze statutem doprowadzić w sposób praworządny do wyboru nowych władz, czego ani Greń, ani nikt uczciwy z naszego środowiska się nie obawia. Obawiają się za to ci, którzy wielokrotnie zresztą zhańbili siebie i doprowadzili polski futbol do ruiny