Rewolucyjne zmiany w Podkarpackim ZPN

We wtorek 28.06.2011 r. odbyło się 27 posiedzenie Zarządu Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.

Podjęto na nim kilka bezprecedensowych uchwał.

Działanie Zarządu Pod. ZPN w sposób szczególny bierze pod uwagę dobro klubów. Stąd wzięły się pomysły tych reformatorskich przemian.

Najważniejszą zmianą było wprowadzenie licencji dla sędziów. Niesie to za sobą wiele spektakularnych korzyści.

Organizacja sędziowska poprzez opłaty licencyjne pozyska środki na opłacenie obserwatorów do obsługi meczy ligowych. Na wskutek tego budżety klubów będą zwolnione z tego obowiązku. Jest to wymierna korzyść dla kilkuset klubów Podkarpacia. Są jeszcze inne dobre strony tego rozwiązania. Kolegium Sędziów będzie miało własne środki finansowe na szkolenia arbitrów, poza tym kto jak nie Kolegium wie najlepiej kogo, gdzie i ile razy trzeba obserwować, by poziom sędziowania na Podkarpaciu stale wzrastał. Wprowadzenie licencji i skumulowanie środków finansowych w kompetentnych rękach będzie temu z pewnością służyć.

Kolejnym nowatorskim rozwiązaniem jest wprowadzenie oświadczeń o zdolności do gry, składanych przez samych zawodników lub prawnych opiekunów.

Wprowadzenie tej uchwały obowiązek badań lekarskich przerzuca na samych zainteresowanych swoim stanem zdrowia , czyli zawodników. Jest to zgodne z wszelkimi wytycznymi Ministerstwa Zdrowia. Kluby tak jak do tej pory będą desygnować do gry tylko zawodników zdrowych, ale z sędziów ściąga się obowiązek przedmeczowej kontroli kart zdrowia. To rozwiązanie uproszcza całą procedurę.

Kolejną wprowadzoną uchwałą, było zwiększenie liczby zmian zawodników w meczu drużyn seniorskich do 5 graczy.

Uchwała ta spowoduje, iż większa ilość zawodników będzie mogła brać czynny udział w zawodach sportowych. Licznych pozytywów tego rozwiązania nie trzeba chyba szerzej rozwijać.

Uchwała, ograniczająca wymaganą liczbę drużyn młodzieżowych w klubach ligi okręgowej do jednej, powstała z potrzeby chwili. Władze Podkarpackiego ZPN uchwalając tę zmianę kierowały się niżem demograficznym, jaki obecnie ma miejsce w tym regionie Polski. Utrzymywanie dwóch zespołów byłoby sztucznym, oderwanym od życia zabiegiem. Taka argumentacja przyświecała członkom zarządu.

Zwolniono warunkowo jeszcze na kolejny sezon rozgrywkowy, wymóg posiadania licencji trenerskich przez szkoleniowców prowadzących drużyny B i C klasowe. To również jest konsekwencja słuchania uwag i opinii prezesów z małych, ale ważnych z tytułu pracy środowiskowej klubów Podkarpacia.

To kilka z kilkunastu podjętych uchwał i zmian w regulaminach rozgrywek. Cieszyć musi tendencja w działaniu jaką obserwujemy od dłuższego czasu. Każde wprowadzane rozwiązanie ma na celu wymierne oszczędności finansowe dla podkarpackich klubów, usprawnienia organizacyjne i poprzez to podnoszenie poziomu sportowego piłki nożnej.

Pismo

Do wiodących redakcji polskich mediów wystosowałem pismo o poniższej treści.

Szanowni Panowie Redaktorzy!

W październiku 2008 roku rozpoczęła się kadencja Laty i nowego Zarządu. Od jej początku jak dobrze wiecie, nie mogłem się pogodzić z forsowaną przez Latę formą zarządzania Związkiem. Ponieważ nawet jako członka Zarządu moje ostrzeżenia, że idziemy złą drogą trafiały w próżnię , a Lato coraz dalej oddalał się od przedwyborczych obietnic naprawy PZPN, poczyniłem dwa kroki. Na znak protestu zrezygnowałem z funkcji członka zarządu, a także postanowiłem ujawniać publicznie wszystkie niecne poczynania Laty, wyniszczające polski futbol. Te działania nie ominęły także środowisk sędziowskich oraz podstaw ich funkcjonowania. Lato chcąc dokonać zemsty za ujawnianie tych dyskredytujących go jako prezesa faktów, wybrał najgorszą z możliwych dróg. Najpierw zaatakował mnie, potem moją rodzinę. W pierwszej kolejności kazał mnie pozbawić wszystkich funkcji związkowych i przynależności nawet do tych, które przypadały mi w udziale z automatu, jako prezesowi związku wojewódzkiego. Kilkakrotnie byłem wzywany na Wydział Dyscypliny, który na polecenia Laty karał mnie finansowo. To były szykany za podawanie prawdy do opinii publicznej.

Nie dałem i nie dam się złamać.

W dalszej kolejności za ujawnianie prawdy o jego działalności, która praktycznie sprowadzała się do pomnażania prywatnego majątku kosztem stowarzyszenia sportowego, wydał wyrok na mojego syna. Młodego, wykształconego człowieka, pedagoga, wielkiego pasjonata piłki, który nigdy nie ingerował w jakikolwiek sposób w sprawy pomiędzy mną, a G. Lato. Rafał, pierwszoligowy sędzia został zdegradowany kilka dni temu do drugiej ligi, choć z ocen otrzymanych przez obserwatorów zajmował w rankingu 17 wysokie miejsce, które gwarantowało mu bezwzględne utrzymanie w gronie pierwszoligowców. O tej degradacji zadecydowało pięciu członków Kolegium Sędziów na wyraźny rozkaz Laty.

W okresie, gdy trwa wytężona walka wrocławskiej prokuratury o czystość w piłce nożnej, z inicjatywy Laty podjęto kilka działań poddających dobre intencje władz związku w tym temacie w wątpliwość.

Kilka przykładów z tego podwórka.

– Zlikwidowano zakaz wchodzenia do szatni obserwatorom.

– Zlikwidowano podpisywanie oświadczeń o uczciwości. Kara 100 tys. za kłamliwą deklarację przestała funkcjonować.

– Wprowadzono korupcjogenny zwyczaj wypłacania sędziom pieniędzy po meczu do ręki. Komu przeszkadzało przelewanie tych środków na konta.

– Oceny dla arbitrów to pozory. Miejsce w rankingu nie gwarantuje utrzymania w danej klasie rozgrywkowej.

– Manipuluje się przy ocenach. Inną podaje się sędziemu po meczu, inną wpisuje się do dokumentacji.

– Prywatne rankingi członków Kolegium Sędziów są robione nie wiadomo na jakiej podstawie.

To powrót do przeszłości. Te przykłady godzą w sportowy wymiar realizacji i tym samym w podstawowe interesy klubów.

Te fakty przede wszystkim świadczą o Grzegorzu Lato, ale także o tych, którzy go czynnie wspierają. Do tej grupy należy Kręcina, Bugdoł, Hańderek, członkowie Kolegium Sędziów (Eksztajn, Saks, Broński, Sękowski, Stachura) i jeszcze kilku innych. Eksztajn był odsunięty od funkcji działacza na 10 lat. Jego szczęście polega na tym, iż ustawa antykorupcyjna obejmuje zdarzenia od 2003 roku. On po tym roku nie działał, ale są duże przesłanki, że wcześniej prawdopodobnie miał wiele na sumieniu.

Ci ludzie są winni współodpowiedzialności za niszczenie wizerunku Związku, a także spadku poziomu sędziowania w naszym kraju.

Zasady spadków i awansu to kpina. W ubiegłym roku do pierwszej ligi awansowało 10 sędziów. Kto zgadnie z jakich miast? To nietrudne. Po dwóch Warszawy, Szczecina, Krakowa, Katowic i Łodzi. Z tych miast pochodzą członkowie Kolegium Sędziów. Czy w innych miastach brakuje talentów sędziowskich?

Do ekstraklasy awansowano posła z SLD. Układ polityczny?

Póki tacy ludzie jak Lato, Hańderek i Eksztajn będą decydować o sprawach kadrowych, wielu zdolnych, uczciwych wysokiej klasy arbitrów nie dostanie swojej szansy. Powód jest jeden. Oni są spoza układu.

Polska piłka jest zgnita. Miliony złotych są wyprowadzane ze związku, a piłka od strony sportowej stacza się coraz bardziej. Ostatnie cięcia dotknęły nawet piłki młodzieżowej. To karygodne i niedopuszczalne. W czasach gdy w pełni kwitnie rządowy program „Orlik”, Grzegorz Lato ograniczył o 15% dotacje na młodzieżowe kadry wojewódzkie, choć sam jak podaje Newsweek zarabia w piłce ponad 2 miliony złotych rocznie. Jaka przyszłość czeka seniorski futbol.

Chora polityka finansowa związku, wielomilionowe koszty administrowania, obcinanie środków na sport młodzieżowy, łamanie zapisów statutu, to fakty nie podlegające dyskusji.

Na co my czekamy. Lato z Kręciną jednych działaczy kupuje, innych zastrasza, a jeszcze innych po prostu wyrzuca. Mówię o tym głośno i piszę na blogu. Miliony są wyprowadzane ze związku, a piłka od strony sportowej stacza się coraz bardziej.

Dzisiaj jeszcze wielu z nas chce walczyć o zmiany w PZPN i go zmienić, ale może nam braknąć sił. Dzisiaj jeszcze je mamy, ale jak długo? Lato powyrzucał wielu niewygodnych działaczy z komisji, wydziałów i pozbawił wszystkich funkcji. Tomaszewski i ja za mówienie prawdy jesteśmy traktowani jak persona non grata w PZPN.

Nigdy nie handlowałem meczami, dlatego mam moralne prawo o tym mówić i walczyć o przywrócenie praworządności w związku.

Zdaję sobie jednak sprawę, że bez pomocy polityków, a przede wszystkim mediów będzie ciężko walczyć z tą prawdopodobnie już dziś mafijną organizacją. Wspólnymi siłami możemy to zmienić, ale wszyscy musimy tego chcieć.

Do dziś nie widać politycznej woli, by rozbić ten chory układ. Opinia publiczna jest zbulwersowana. Popularność piłki nożnej sprawiła, że 97% Polaków głośno wyraża swój sprzeciw, wręcz żądając natychmiastowej interwencji w tej materii. Przedstawiciele władz państwa Tusk, Schetyna, Kwiatkowski, a szczególnie Giersz w niezrozumiały sposób milczą. Miejmy nadzieję, że już niedługo.

 

Kazimierz Greń

Skok na kasę

Lato zasiadł na stołku prezesa jesienią 2008 r. Bardzo szybko okazało się jakimi priorytetami będzie się kierował w swej prezesurze. Jedynym celem na jakim tak naprawdę się skupił, był tzw. potocznie „skok na kasę”.

Pomimo, że PZPN pogrążał się coraz bardziej w chaosie organizacyjnym, a wyniki sportowe sięgnęły przysłowiowego dna dochody Laty rosły w postępie geometrycznym.

Siedemdziesiąte trzecie miejsce reprezentacji Polski w rankingu FIFA (najgorsze w historii), blamaże wszystkich kadr łącznie z futsalem i piłką kobiecą.

Walka z kibicami na wszystkich frontach. Nie obyło się nawet od procesów sądowych.

Wojenki z działaczami. Przekupywanie jednych, a szantażowanie i zastraszanie innych stało się normą w wydaniu Laty. Nie ma w tej chwili innego podziału. Albo ktoś jest kupiony, albo milczy ze strachu, albo został odsunięty na boczny tor i żyje z etykietką wroga.

Lato działając w ten sposób wywindował swoje zarobki do niebotycznej kwoty 170 tys. złotych miesięcznie. 170 tys. i żadnej odpowiedzialności. Najmniejszej. Przy nim pasą się inni, tacy jak Kręcina, czy ostatnio Janek Domarski. Grzesio po trzech latach osuszania związkowej kasy przygarnął kolegę z boiska, płacąc mu za stanowisko trzeciego trenera jednej z kadr około 15 tys. miesięcznie.

Jedyne cięcia jakich Lato dokonuje to cięcia na sport. Ostatnio Lato może się pochwalić okrojeniem budżetu o 15 % na młodzieżowe kadry wojewódzkie.

Od początku kadencji Laty są wyprowadzane miliony ze związkowej kasy. Niczym nie podyktowany przerost zatrudnienia, długa lista umów zleceń, nagrody, premie, niebotyczny czynsz.

Skąd na to brać, gdy ze sponsorami jest coraz bardziej krucho?

Lato postanowił zrobić kolejny skok na kasę, tym razem klubową. Zwiększył o 3% opłaty za zawodników co da kilkumilionowy dochód roczny. Ten pomysł to łatanie dziurawej kasy PZPN. Kiedy Lato troszczył się o kluby? Ja sobie nie przypominam takiego przykładu.

Wychodzi na to, że jeżeli ktoś powie, że Lato pieniądze bierze za darmo, należałoby oddać go do sądu, bo przecież samo branie też jest czynnością i to najwyraźniej ciężką, jeżeli brakuje już sił na pracę.

Sesja Wydziału Piłkarstwa Amatorskiego PZPN

Kilkanaście dni temu w Ostródzie odbyła się sesja Wydziału Piłkarstwa Amatorskiego PZPN. Na sesję nie przybył, lekceważąc tym samym wszystkich prezesów wojewódzkich związków Lato. Powodem było zaproszenie mojej osoby na to spotkanie. Jak wiele musi mieć na sumieniu człowiek, by bać się konfrontacji z oponentem swoich poczynań. Lato miał wygłosić (według informacji zamieszczonych w programie) prelekcję na temat aktualnych problemów w zarządzaniu związkiem. Niestety. Z powodu tchórzostwa Laty prezesi muszą żyć w niewiedzy.

Spotkanie to nie było jednak bezowocne. Przybyli prezesi dokonali wymiany swoich myśli, zamierzeń i poglądów.

Spotkanie to nie dawało Lacie spokoju. Dla jego przeciwwagi i zneutralizowania poruszonych tam ustaleń zwołał w trybie nadzwyczajnym spotkanie prezesów związków wojewódzkich na 29 czerwca. Nie muszę chyba dodawać, że prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej został pominięty.

Nieudolny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej daje tym samym do zrozumienia, że w Polsce mamy 15 województw.

Jaką Lato ma ofertę dla zaproszonych prezesów? To nie jest wielka tajemnica.

Lato jak to ma w zwyczaju będzie robił dwie rzeczy – straszył i przekupywał.

Śmiem twierdzić, że na 16 miesięcy przed wyborami w PZPN, żadna z tych metod nie będzie skuteczna. Po pierwsze straszyć to można dzieci w przedszkolu, a po drugie to Lato może kupić sobie zegarek za kilkadziesiąt tysięcy, a nie jednego czy drugiego niezależnego prezesa.

Uprzedzę pewne fakty. Lato będzie prezesów straszył słowami: – Jak nie przestaniecie popierać Grenia, to ja zrobię z wami porządek.

Ja mam inną alternatywę dla Panów Prezesów.

Jak poprzecie moje działania to zrobimy porządek nie tylko z nieudolną prezesurą Laty, ale i w całym PZPN-ie.

Macie panowie wybór. Mieć czyste sumienie i zasługi dla polskiego piłkarstwa, albo siedzieć u Laty w kieszeni i akceptować jego wyniszczającą futbol działalność za którą kasuje 170 tys. comiesięcznych dochodów.

Wybór należy do Panów. Ja go dokonałem już w 2009 roku.

Przekręty z decyzjami

Sportową opinię publiczną obiegła ostatnimi dniami wieść o przekrętach związanych z decyzjami dotyczącymi spadków i awansów sędziów ekstraklasy i I ligi. Po zmasowanym proteście w prasie i licznych odwołaniach zainteresowanych osób, zebrało się po raz kolejny pięcioosobowe Kolegium Sędziów,

by jeszcze raz zmierzyć się z testem na uczciwość i czystość swojego sumienia.

 

Śpieszę zawiadomić, że Eksztajn i spółka nie znaleźli salomonowego wyjścia. Wprawdzie przywrócono dwóch sędziów z powrotem do I ligi, ale dla jednego zabrakło miejsca. Przypomnę, że nikt z tej trójki nie kwalifikował się do spadku. Afera rozpętała się w momencie, jak dyspozycyjność Eksztajnowej spółki w stosunku do Laty wzięła górę na poczuciem uczciwości i zdrowym rozsądkiem.

Nie wystarczyło im cywilnej odwagi, by zaoponować przeciwko krzywdzeniu młodych ludzi. Nie wystarczyło im odwagi, by kierować się dobrem sędziowskiego środowiska i misji by podnosić poziom sędziowania w Polsce.

Kolegium Sędziów zderzyło się z potrzebą posłuszeństwa Lacie i z nakazującym poczucie sprawiedliwości werdyktem. Przegrali ten pojedynek z kretesem.

Eksztajn nie ma kryształowego życiorysu. Szara eminencja środowisk sędziowskich Hańderek, tym bardziej nie. Żaden z nich nie wyciągnął jednak ze swych doświadczeń życiowych żadnych wniosków. Za trzydzieści biblijnych srebrników dali się opętać Lacie, który akcję niszczenia swego dobrego imienia zainicjował kilka lat temu.

Zawsze nadchodzi czas rozliczeń z wszelakich dokonań, z tym że rozliczenia z zaniedbań bądź niegodziwości są nieuchronne, a bywa że równie bolesne jak wyrządzone krzywdy.

 

List otwarty

Członkowie Zarządu PZPN

Szanowni Panowie!

List otwarty

W październiku 2008 roku rozpoczęła się kadencja Laty i nowego Zarządu. Od jej początku jak dobrze wiecie Panowie, nie mogłem się pogodzić z forsowaną przez Latę formą zarządzania związkiem. Ponieważ nawet jako członka Zarządu moje ostrzeżenia, że idziemy złą drogą trafiały w próżnię, a Lato coraz dalej oddalał się od przedwyborczych obietnic naprawy PZPN, poczyniłem dwa kroki. Na znak protestu zrezygnowałem z funkcji członka zarządu, a także postanowiłem ujawniać publicznie wszystkie niecne poczynania Laty, wyniszczające polski futbol.

Tak jak Panowie sądzę, że Grzegorz Lato przyjął postawę człowieka nie liczącego się z nikim
i niczym, nawet ze swoim Zarządem.

Chęć pomnożenia własnego prywatnego majątku kosztem stowarzyszenia realizuje z podziwu godnym samozaparciem, jednakże odbywa się to niestety Panów kosztem i kosztem całego Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Przypomnę, że już podczas jednej z pierwszych inicjatyw przy podpisywaniu umowy ze Sport Five, Lato pokazał wręcz oficjalnie, że nie liczy się z Panów zdaniem i opiniami. To niedopuszczalna postawa. Jeden z panów prezesów z Waszego grona ujął to nad wyraz celnie. Kadencja Laty, to skok na kasę. Nic dodać, nic ująć.

Lato chcąc dokonać zemsty za ujawnianie dyskredytujących go jako prezesa faktów, wybrał najgorszą z możliwych dróg. Najpierw zaatakował mnie, potem moją rodzinę. W pierwszej kolejności kazał mnie pozbawić wszystkich funkcji związkowych i przynależności nawet tych, które przypadały mi w udziale z automatu jako prezesowi związku wojewódzkiego. Kilkakrotnie byłem wzywany na Wydział Dyscypliny, który na polecenia Laty karał mnie finansowo. To były szykany za podawanie prawdy do opinii publicznej. Nie dałem i nie dam się złamać. W dalszej kolejności za ujawnianie prawdy o jego działalności, która praktycznie sprowadzała się do pomnażania prywatnego majątku kosztem stowarzyszenia sportowego, wydał wyrok na mojego syna. Młodego, wykształconego człowieka, pedagoga, wielkiego pasjonata piłki, który nigdy nie ingerował w jakikolwiek sposób w sprawy pomiędzy mną, a G. Lato. Rafał, pierwszoligowy sędzia został zdegradowany kilka dni temu do drugiej ligi, choć z ocen otrzymanych przez obserwatorów zajmował w rankingu 17 wysokie miejsce, które gwarantowało mu bezwzględne utrzymanie w gronie pierwszoligowców. O tej degradacji zadecydowało pięciu członków Kolegium Sędziów na wyraźny rozkaz Laty.

Szanowni Panowie!

Grzegorz Lato uzurpuje sobie prawo wręcz do dyktatury.

Chora polityka finansowa związku, wielomilionowe koszty administrowania, obcinanie środków na sport młodzieżowy, łamanie zapisów statutu, to fakty nie podlegające dyskusji. Chytrość
w postępowaniu Laty polega na tym, że sam doprowadza do tego typu negatywnych procederów, ale od odpowiedzialności zechce z pewnością umyć ręce. Znając życie zechce się tą odpowiedzialnością podzielić z Panami. Nie wolno do tego dopuścić.

Myślę, że nie możecie Panowie na tym etapie biernie przyglądać się tym poczynaniom. Nadeszła ostatnia pora, by zareagować.

Jest jeszcze wiele do uratowania, ale potrzeba podjąć odpowiednie decyzje i przedsięwziąć odpowiednie kroki.

Praktycznie w każdym obszarze działania związku należy dokonać przemian i o takie apeluję od ponad dwóch lat.

Nie obracam się w próżni. Rozmawiam z Panami często telefonicznie bądź osobiście. W ogromnej części tematów nasze poglądy i wyobrażenia o kształcie Związku są tożsame.

System szkolenia, organizacja pracy, zewnętrzny i wewnętrzny wizerunek związku, sprawy sędziowskie z jasnymi zasadami spadków i awansów, polityka medialna – długo jeszcze można by wymieniać.

Lato moje wołanie o naprawę futbolu traktował nie jak troskę o dobro piłki, tylko jak prywatne wycieczki w kierunku jego osoby. Totalna bzdura. Skończyło się na tym, że w niewybredny sposób zaatakował moją rodzinę w osobie syna Rafała. Nie będę się użalał, chciałbym tylko uzyskać odpowiedź na jedno pytanie. Rafał Greń i Jarosław Rynkiewicz obaj mieli wysokie miejsca w rankingu nie spadkowe, a wcześniej zostali objęci programem „Mentor –Talent” oraz wzięli udział w lutowym szkoleniu w Turcji z arbitrami z ekstraklasy. Związek poniósł na ich szkolenie wydatek rzędu 8000 zł. W lutym byli rokującymi nadzieję sędziami, w czerwcu już nie? Pytam, dlaczego? Cóż się takiego stało, że kilku panów z Kolegium Sędziów usiadło i zdecydowało tak, a nie inaczej? Do czasu gdy ktoś mi na to nie udzieli logicznej odpowiedzi, mam moralne prawo mówić, że degradacja syna była sprawą ukartowaną i miała podłoże prywatnej zemsty Grzegorza Lato. Znam się z Panami wiele lat i wiem, że żaden z Panów nie pochwala takiego postępowania i stosowania takich metod. Jest to kolejny dowód na to, że Lato za Panów plecami uprawia prywatę wyższego rzędu.

W tym przypadku przykrość dotknęła mnie i mojego syna. Przestrzegam, bo znając Grzegorza Lato wiem, iż żaden z Panów nie może być pewny, że jutro jakaś przykrość nie przytrafi się któremuś z Was lub Waszych bliskich. Lato w swej desperacji nie cofnie się przed niczym w imię ratowania swych kilkumilionowych rocznych dochodów. Zresztą wiecie o tym Panowie równie dobrze jak ja. Nie pozwólcie, by Lato zrobił kolejny krok tym razem przeciwko Wam.

Szanowni Panowie!

Zwróćcie uwagę na jedną rzecz. Nie macie nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Apeluję do Was o bezzwłoczne przecięcie wszystkich patologii mających miejsce w Naszym Związku. Przypominam, macie za sobą opinię blisko 100% społeczeństwa. Apeluję o podjęcie konkretnych działań naprawczych dla dobra piłki, Związku i Was samych.

 

Ze sportowym pozdrowieniem

Kazimierz Greń

Oficjalny protest

Zarząd

Polskiego Związku Piłki Nożnej

w Warszawie

 

 

 

Podkarpacki Związek Piłki Nożnej w Rzeszowie składa oficjalny protest dotyczący

Spadku naszych sędziów w niejasnych i nieczytelnych okolicznościach, tj. Rafała Grenia z I ligi

oraz Rafała Sawickiego i Grzegorza Stęchłego z II ligi, o czym donoszą media i prasa.

Żądamy natychmiastowego wyjaśnienia sprawy popartego źródłową dokumentacją.

 

 

Ze sportowym pozdrowieniem

 

 

 

Wiceprezes

Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Marek Hławko

(Nie)oczekiwany awans syna wiceprezesa PZP

Poniższy tekst wydrukowano w jednym z ostatnich wydań Przeglądu Sportowego

SĘDZIOWIE – Kontrowersje przy spadkach i nominacjach arbitrów

(Nie)oczekiwany awans syna wiceprezesa PZP

Syn Jana Bednarka, dzięki zaskakująco fantastycznym notom obserwatorów, będzie arbitrem pierwszoligowym.

Szefowi Kolegium Sędziów PZPN Januszowi Eksztajnowi oraz jego prawej ręce, Januszowi Hańderkowi zarzuca się, że pilotowali awans do I ligi arbitra Łukasza Bednarka, syna szefa Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. Sędzia, który jeszcze po rundzie jesiennej zeszłego sezonu nie był w ogóle brany pod uwagę, jeśli chodzi o awans, nadzwyczajnym finiszem go wywalczył. W dużej mierze o awansie albo spadku arbitra decyduje średnia not wystawianych przez obserwatorów po każdym meczu. Bednarka w sezonie aż trzy razy obserwowali ludzie z ekstraklasy, co jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Oceniać arbitra pofatygował się sam Eksztajn, który zachwycony jego dokonaniami, wystawił mu notę marzenie 8,6. Podobnie zachował się Roman Kostrzewski. Na całego poszedł jednak Hańderek, wystawiając Bednarkowi notę 8,7 .

-Proszę nie doszukiwać się. skandalu – tłumaczy Eksztajn.

-Sędziował dobrze, więc otrzymał dobre noty. W ekstraklasie trafiały się w tym sezonie wyższe oceny. Tyle razy go obserwowaliśmy, bo to normalne, skoro ktoś jest bliski awansu, to trzeba go sprawdzić – dodaje. (Jednak w przypadku awansu syna wiceprezesa PZPN pojawia się więcej zbiegów oko-liczności, Równocześnie pozbyto się jednego? arbitrów ze Szczecina, aby jak mówią nasi rozmówcy utorować Bednarkowi drogę. Wiadomo bowiem, że trudno, aby nominacje otrzymali dwaj arbitrzy z tego samego regionu. Dodatkowo Bednarek junior. ma już podobno wyczyszczone pole, jeśli chodzi o dalszą karierę i awans do ekstraklasy. Otóż z województwa zachodniopomorskiego w I lidze nie ma już nikogo.

-Wierutna bzdura. Nikt drogi mu nie czyści. Musi. się wykazać. Zresztą sami zobaczycie. Jeśli nie podoła zadaniu, sam go odsunę – zaznacza Eksztajn.

Z naszych informacji wynika, że sprawy awansów i spadków sędziów, omawiane były niemal do ostatniej chwili. O nich decydują dwie sprawy – po pierwsze ranking z całego sezonu, przy którym dość trudno manipulować. Po drugie pod koniec sezonu każdy z obserwatorów tworzy niezależnie swój własny ranking. Podobno dzień przed posiedzeniem Zarządu Kolegium Sędziów w Warszawie pojawił się niespodziewanie Bednarek senior. Następnego dnia rankingi większości obserwatorów zmieniły się. Jednym z nielicznych przypadków, kiedy obserwator nie dał się namówić na wprowadzanie odgórnych korekt, był podobno Mirosław Ryszka: I już słono za to zapłacił. Prawdopodobnie nie będzie obserwatorem ekstraklasy w przyszłym sezonie.

– Ja Bednarka w Warszawie nie widziałem. Po drugie, jak można było zmieniać rankingi, skoro obserwatorzy już kilka dni temu przesłali je do Kolegium. Nie da się zadowolić wszystkich, więc ci niepocieszeni będą wymyślać teorie spiskowe – tłumaczy Eksztajn. Decyzje Kolegium Sędziów dotyczące spadków i awansów zostaną przedstawione na Zarządzie PZPN.

ŁUKASZ CIELEMĘCKI

Forma zarządzania związkiem

Od początku kadencji Laty nie mogłem się pogodzić z forsowaną przez Latę formą zarządzania związkiem. Ponieważ nawet jako członka Zarządu moje ostrzeżenia, że idziemy złą drogą trafiały w próżnię , a Lato coraz dalej oddalał się od przedwyborczych obietnic naprawy PZPN poczyniłem dwa kroki. Na znak protestu zrezygnowałem z funkcji członka zarządu, a także postanowiłem ujawniać publicznie wszystkie niecne poczynania Laty, wyniszczające polski futbol. Lato chcąc dokonać zemsty za ujawnianie tych dyskredytujących go jako prezesa faktów, wybrał najgorszą z możliwych dróg. Zaatakował moją rodzinę. Za ujawnianie prawdy o jego działalności, która praktycznie sprowadzała się do pomnażania prywatnego majątku kosztem stowarzyszenia sportowego wydał wyrok na mojego syna. Rafał , pierwszoligowy sędzia został zdegradowany kilka dni temu do drugiej ligi. Jakimi metodami tego dokonano napiszę poniżej.

Rafał z przyjętymi przeze mnie formami walki z wypaczeniami w PZPN nie miał nic wspólnego. Żył swoim życiem. Nie moim i nie życiem Laty. Zajmował się godząc obowiązki kiedyś studenta, a dzisiaj ojca swoją wielką pasją jaką jest piłka. Jako piłkarz grał w czwartej klasie rozgrywkowej (dzisiejsza trzecia liga), ale zawsze wiedział, że będzie sędzią piłkarskim. Jako młody arbiter prowadził zawody od których umywali ręce starzy wyjadacze. Przykładem niech będzie mecz Ropczyce – Głogovia Głogów, którego stawką był awans do starej czwartej ligi. Po meczu trener pokonanej Głogovii pan Tomasz Kaczyński pierwszy pogratulował Rafałowi bezstronności podczas spotkania i wyraził życzenie, by zawsze taka praca sędziego miała miejsce na spotkaniach jego drużyny. Nie bał się wyzwań. Powoli dzięki swojej ciężkiej pracy i odrobinie talentu awansował do wyższych lig. Przy tym wszystkim spał spokojnie. O zaproszenie do Wrocławia nie musiał się obawiać. W tym sezonie również otrzymywał wysokie noty. W lutym jak Młody Talent (został wytypowany do udziału w tym programie) został wysłany na szkolenie sędziów ekstraklasowych do Turcji. Związek poniósł na to szkolenie syna wydatek rzędu 4000 zł. W lutym był rokującym nadzieję sędzią, w czerwcu już nie, pytam?

Całe środowisko było w szoku, gdy dotarła do nas wiadomość, że Rafała usunięto. Dzisiaj odtwarzam w pamięci pewne fakty i rysuje obraz się jakimi metodami wykonano na nim wyrok, niszcząc karierę młodego człowieka.

Jednym z narzędzi w ręku Laty do wykonania tego zadania był Mirosław Starczewski, wiceprzewodniczący wydziału ds. bezpieczeństwa na stadionach. Uprzedmiatawiam tą personę, gdyż w pełni na to zasługuje. To ten Starczewski co kilka dni temu wwoził wódę na stadion Legii przed meczem Polska –Francja.

Starczewski wywierał wpływ na obserwatora po meczach mojego syna. Było to po spotkaniu Ruch-Radzionków – ŁKS. Obserwator Kuś nie miał po meczu uwag do pracy Rafała, którą ocenił wysoko na 8,5 . Do Warszawy Kuś wracał jednym samochodem ze Starczewskim. Po tej podróży ocena dziwnym sposobem zmalała do 8,3 i dotarła do wiadomości syna nie jak zwykle po trzech dniach, tylko po blisko …. trzech tygodniach. Nie był to jedyny przypadek zmiany ocen, pomimo braku uwag po meczu i deklaracjach wysokiej noty.

Także po meczu Ruch Radzionków- Pogoń Szczecin Roman Walczak, a dzisiaj już Roman W. Próbował manipulować przy ocenie syna. Po odwołaniu pan Zbigniew Przesmycki przyznał słuszność decyzji na boisku Rafałowi i zapędy Walczaka spełzły na niczym.

Rafała „spuszczono” z ligi decyzją Kolegium Sędziów, choć pomimo licznych prób dyskredytowania umiejętności syna w rankingu po sezonie stał wysoko.

Takimi metodami działa Lato rękami swoich sługusów. By zemsty dokonać na dziecku, to podłość wyższego rzędu. „Rzuć w kogoś gównem, fura gnoju do ciebie wróci”– tak mówi przysłowie. Lato już dzisiaj jest unurzany po uszy. Może być pewny, że cała jego czteroletnia działalność dzień po dniu zostanie skrupulatnie rozliczona. Starczewskiego i jemu podobnych również.

Pomimo emocji nie będę się unosił, straszył, składał deklaracji, ale oświadczam z całą mocą i Lato może być pewny, że rozpoczętego dzieła zaprowadzenia porządku w PZPN dokończę.

Skład Kolegium Sędziów przy PZPN

Skład Kolegium Sędziów przy PZPN to twór, który nie wziął się z przypadku. Nie zasiadają w nim też ludzie z powołaniem, kryształowo czyści, z planem naprawy sytuacji tylko osoby z nadania, mające ściśle wykonywać polecenia płynące z góry.

Janusz Eksztajn – przewodniczący to marionetka z mianowania Hańderka. Swoją służalczą postawą przypodobał się także atrapie prezesury Lacie. Za utrzymanie stanowiska wykonał wyrok na moim synu, sędzią pierwszoligowym.

Leszek Saks z Warszawy kolejny zaufany w tym gronie, który miał okazję być już parę razy w prokuraturze we Wrocławiu.

Jerzy Broński reprezentuje Szczecin i znalazł się w kolegium z mianowania Jana Bednarka. Broński pewnie odwdzięczył się tą nominacją koledze, awansując kuchennymi drzwiami syna Bednarka Łukasza do I ligi. Obaj mają praktykę w takich poczynaniach, gdyż już w 2007 roku obaj panowie anulując aneks przy zasadach awansu w zachodniopomorskim, umożliwili Bednarkowi Łukaszowi zasilić szeregi drugoligowych arbitrów. Na czele tego przekrętu stał Bendarek i oczywiście Jerzy Broński szef kolegium sędziów w Zachodniopomorskim ZPN.

Kolejny sprawiedliwy w kolegium to Andrzej Sękowski z Krakowa. Tego wsadził sam guru Hańderek też pochodzący z tego miasta.

Tadeusz Stachura to protegowany R. Bugdoła – Katowice.

Szósty członek kolegium Walczak został aresztowany przez CBA.

Jak działa Kolegium? Jest całkowicie bezwolne w kreowaniu swojej polityki kadrowej i szkoleniowej. Ma wykonywać ślepo polecenia swoich mocodawców i to bezkrytycznie robi. Przypomnę co się stało w ubiegłym roku. Do ekstraklasy awansował Tomasz Musiał, bo tak kazał Hańderek.

Do pierwsze j ligi awansowało 10 sędziów. Kto zgadnie z jakich miast? To nietrudne. Po dwóch Warszawy, Szczecina, Krakowa, Katowic i Łodzi, bo w innych miastach penie brakuje talentów sędziowskich.

W tym roku awansują do ekstraklasy, aby pozyskać delegatów z Opola i przychylność SLD Tomasz Garbowski – poseł SLD z tego miasta oraz w tym samym celu jeżeli chodzi o Olsztyn Wojciech Krztoń.

Zawsze ktoś awansuje kosztem innego i to jest zrozumiałe, ale jak wytłumaczyć fakt, że dzieje się to kosztem mojego syna Rafała, którego na siłę zdegradowano do niższej ligi. W lutym był z reprezentacją sędziów na szkoleniu w Turcji, jako rokujący wielkie nadzieje talent. Co się zmieniło przez te cztery miesiące. Chyba tylko skala mściwości Laty za moją krytykę jego niecnych poczynań osiągnęła apogeum. Zachowania Laty, Hańderka i Starczewskiego (któremu poświęcę osobny tekst) to zachowania chamskie i prostackie. Ludzie ci zachowują się jak ten co koń go pod brzuchem nosi. Hitler mścił się na dzieciach za rodziców, powiedział mi jeden z prominentnych działaczy PZPN dzwoniąc do mnie na wieść o tym zdarzeniu. Dziękuję mu za te słowa. I za te, które powiedział również później, ale te zostawię na razie dla siebie.