Piszę

Piszę na tym blogu o różnych sprawach. Niektóre możemy zaliczyć do kategorii ważnych inne do mniej istotnych. Dzisiaj jednak poruszę sprawę rangi fundamentalnej. Jak zwykle z powodu braku miejsca -bo w końcu blog to blog – zasygnalizuję tylko temat, którego zlekceważyć nie wolno. Odwołuję się do inteligencji delegatów, którzy zapoznają się z tym tekstem, a przede wszystkim do ich uczciwości, by zdecydowanie powiedzieli stop zakusom osób, które zdecydowały się przedstawić delegatom do przegłosowania projekt Preliminarzu budżetowego PZPN na 2011 rok w takiej, a nie innej postaci.

Całe to opracowanie woła o pomstę do nieba. Nie będę się tu odnosił do proporcji planowanych wydatków dotyczących sfery sportowej, administracyjnej, statutowej czy rozrywkowej. Zapewniam tylko, że patrząc na zadania statutowe PZPN są to chore proporcje.

Nie chcę nawet rozstrzygać czy słuszne są założenia rozliczania Futsalu w zadaniach z zakresu Organizacyjno-Prawnego, czy Reprezentacji Narodowej „A” wraz z wydatkami na funkcjonowanie Biura Związku. Te założenia również dają do myślenia, a nawet spekulacji dlaczego właśnie tak, ale zostawmy to w tej chwili na boku.

Najbardziej istotna bo niezrozumiała, nieprzyzwoita, a z pewnością należałoby tu użyć mocniejszego słowa nawet o zabarwieniu prawniczym jest próba ukrycia przed delegatami wydatków na niewiadome cele w kwocie blisko 13 000 000 (trzynastu milionów zł) czyli ponad 20% całego budżetu.

Jeżeli ktoś nie wierzy, niech przewertuje ten preliminarz.

W zestawieniu zbiorczym figuruje kwota 60 000 000 (sześćdziesięciu milionów złotych) zgodna zresztą z wpływami, ale wyszczególnione i rozpisane jest o blisko 13 000 000 zł (trzynaście milionów zł) mniej. Wczytując się szczegółowiej widać, że nie są to pieniądze przeznaczone na (bajoński zresztą) czynsz ani na eksploatację, ani na pozostałe wydatki biura. Z tej kwoty nie będzie finansowany ani Zarząd, ani Wydziały, ani Komisje. Premie, nagrody i wyróżnienia w wysokości 745 000 złotych również figurują gdzie indziej. Wszystkie reprezentacje mają swoje wyszczególnione pozycje. Organy jurysdykcyjne także. Sprzęt sportowy, magazyny, szkolenia, wydawnictwa. Nawet Rzecznik Etyki ma swoje 25 tysięcy.

Sama próba ukrycia choć jednej złotówki dyskredytuje twórców i opiniodawców tego projektu. Chęć ukrycia jakiejkolwiek kwoty musi budzić podejrzenia. Tu przypominam chodzi o trzynaście milionów.

Na jakie zatem wydatki schowano przed delegatami, którzy będą głosować ten preliminarz tak wielką kwotę. Mam zgadywać?

W jednej z umów podpisywanych przez Latę, różnica w poszczególnych egzemplarzach sięgała 1 miliona Euro. Tłumaczono to błędem przy przepisywaniu, Tu się posunięto już znacznie dalej. Ukryto wydatki rzędu 4 milionów Euro.

Wobec takiej sytuacji, czy trzeba wylewać łzy nad milionem czterysta na marketing i PR, czy pół milionem na gazety.

O tych delegatach, którzy bezkrytycznie zagłosują za przyjęciem tego projektu, chyba będzie można powiedzieć, że mieli wiedzę na co przeznaczone są te ukryte miliony. Stąd tylko jeden krok do podejrzeń, że część tych milionów stanie się ich udziałem. Nie wiem też czy po cichu, za plecami innych, czy nie. Nie dopuszczam myśli, że Lato podzieli te pieniądze po równo na 120 osób i wypłaci im po 110 tys. na drobne wydatki. Brzmi to zbyt absurdalnie. Ktoś jednak zaksięguje te pieniądze na jakimś koncie. Ponieważ są ukryte można domniemywać, że prywatnym i daję głowę, że nie będzie to portier z budynku przy Bitwy Warszawskiej.

Grzegorz Lato chce rządzić w UEFA!

Grzegorz Lato chce rządzić w UEFA! – takim tytułem otworzył Magazyn Poweekendowy w Przeglądzie Sportowym Antoni Bugajski.

Jeżeli chciał dużą czcionką przyciągnąć czytelnika, to pewnie mu się udało i jestem w stanie to zrozumieć. Jeżeli tak brzmiący tytuł znalazł się w tej gazecie właśnie w tym tygodniu z innego powodu, to ten powód jest chyba nie tylko dla mnie kompletnie niezrozumiały.

Wprawdzie Lato może się ubiegać o stanowisko członka Komitetu Wykonawczego, ale najpierw musi sobie i osobom które będą miały wpływ na jego nominacją odpowiedzieć – po co?

Jeżeli po prestiż sławę i pieniądze to OK. Niech się stara i wchodzi do tego gremium, tym bardziej jeżeli będzie tam reprezentował tylko siebie. Siebie tzn. swoją inteligencję, błyskotliwość, rubaszność, pomysły i zaangażowanie we wprowadzaniu ich w życie, erudycję, słowność, obowiązkowość, uczciwość, etykę, moralność. Może tyle. Wystarczy.

Jeżeli ma tam wejść by reprezentować Polską Rację Futbolowego Stanu, polecę Sienkiewiczem i powiem krótko: Kończ waść, wstydu oszczędź” – z takimi pomysłami oczywiście. Wprawdzie oduczyłem Grześka ubierać adidasy do garnituru, ale jeszcze kilka innych przyzwyczajeń mu zostało, np. zakłócać w prostacki sposób wywiad przeprowadzany z reprezentantem Polski. Do wglądu pod adresem

- http://www.youtube.com/watch?v=Rtn9bjVMNPg

W jakim stopniu Lato dokonał osobistego rozwoju piastując funkcję prezesa PZPN, jeżeli mówi, że w 2009 roku nawet nie wiedział, że może się ubiegać o akces członka, a dzisiaj twierdzi, że jest godzien tej przynależności.

Dlaczego Lato nie zgłosił swojej kandydatury w 2009? Dlatego, że nie wiedział? To dziwne, bo oficjalne pismo z UEFA w tej sprawie wpłynęło do PZPN-u. Coś tu w takim razie nie gra. Rozpatrzmy kilka możliwości. Nie wiedział, bo sekretarz generalny nie poinformował swojego prezesa o takiej możliwości. Jeżeli tak było to potwierdzają się informacje, że Kręcina swojego pryncypała informuje tylko o tym, o czym chce go poinformować.

Możliwość druga. Kręcina przekazał Lacie wieść radosną, ale w sposób nie zachęcający do podjęcia jakichkolwiek kroków w tym temacie. Lacie obrzydzić, bądź zachwalić jakiś temat nie jest trudno.

Możliwość trzecia. Ze względu na bałagan w PZPN, który tam panuje cały czas, nie wysłano zgłoszenia i okazja przeszła koło nosa.

Możliwości, że mogli a nie chcieli w ogóle nie biorę pod uwagę.

Reasumując. Jakkolwiek nie było mamy kolejny dowód na niekompetencję i słabość przynajmniej dwóch najważniejszych ogniw z łańcucha jaki dusi na co dzień PZPN.

Na tym można by było zakończyć skomentowanie tej niecodziennej informacji, gdyby nie jedna drobna sprawa.

Zastanawiające jest, dlaczego puszczono w eter trochę farby o zabarwieniu sensacyjno-nośnym akurat teraz. Nie w październiku, ani w grudniu, ani nawet nie na początku listopada, tylko właśnie teraz, pięć dni przed Walnym Zgromadzeniem. Śpieszę z wyjaśnieniem. Stało się tak dlatego, bo Lato z Kręciną musieli czymś nakarmić lud głodny sukcesu,a media (i także platformy internetowe) zostały wykorzystane w roli kelnera. Danie przygotowane przez kucharza – pijarowca z otoczenia związkowego na usługach Laty zostało podane na czas, w pięknym opakowaniu i w odpowiedniej temperaturze. Patrzmy uważnie, czy konsumpcja tej potrawy nie skończy się dla smakoszy z Bitwy Warszawskiej niekontrolowanym zatwardzeniem.

Książki cegły

Z piłkarskiej centrali dotarły do delegatów w całej Polsce – książki cegły. Można w nich znaleźć statut i uchwały podejmowane przez zarząd PZPN.

Pytam się po co drukować takie książki na wzór dzieł Lenina, jeżeli to typowy przedruk tego co na bieżąco dostają kluby i związki. Na dodatek wydawnictwa te dotarły do delegatów 10 dni przed zjazdem, chyba tylko po to, by ci którzy nie mieli wcześniej wglądu w radosną twórczość autorów dzieła nie mieli szans się z treścią zapoznać.

Drukowanie takich tomów to kolejny przykład nierozsądnego dysponowania funduszami. W wieku elektroniki zmuszać ludzi do wertowania 2 kilogramowych książek wywołuje uśmiech politowania na twarzy.

Statut jest na stronie internetowej. Ogólnie dostępne maile, płyty DVD, pendrivy i inne trwałe nośniki już dawno wyparły przekazy w formie drukowanej. Przypominam, że każdy kto chciał śledzić wprowadzane nowinki w przepisach związkowych mógł czynić to na bieżąco.

Prywatnie wiem (i nie ma w tym nic dziwnego), że w Podkarpackim ZPN stale śledzi się zmiany wprowadzane w przepisach i od ręki wprowadza te zapisy w rozgrywkach lub działaniach administracyjno-organizacyjnych. Zarząd i jego prezes stosują się w swojej praktyce do wszystkich nowych zapisów, choć wielokrotnie bez przekonania, gdyż nie każda zmiana wygląda logicznie i daje pewność, że podejmowane rozwiązania sprawdzą się w praktyce. Nikt z tym jednak nie dyskutuje.

Szkoda, że ten przepływ uchwał, zrozumienie dla ich treści i honorowanie zmian odbywa się tylko w jedną stronę. Odpowiedzialni w PZPN za realizowanie uchwał podejmowanych przez Zjazd Podkarpackiego ZPN, nie spotyka się z takim zrozumieniem w Warszawie. Wręcz odwrotnie. Przykładem może być całkowite zlekceważenie uchwały o odwołaniu całego składu delegatów na Walne Zgromadzenie i powołanie nowych osób.

No cóż, jeżeli osoby decyzyjne w PZPN nie przestrzegają zapisów własnego statutu (dowodów na to przez ostatni rok przedstawiłem dziesiątki) to jak można wymagać od nich, by respektowali stanowienie prawa przez innych. Przykre to, lecz niestety prawdziwe.

Ma takie działanie również akcent skandalu, bo ten fakt nie respektowania uchwał legalnego Zjazdu związku wojewódzkiego, który nie ma wpływu in plus, ani in minus na funkcjonowanie PZPN, podyktowany jest tylko i wyłącznie ochroną prywatnych interesów prezesa i sekretarza. Jeszcze raz powtórzę, ci panowie dokonają każdej rzeczy, nawet wbrew prawu czy etyce, by hasło „trwać i brać” – miało ciągle odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Obiecanki Laty

Przed ubiegłorocznym Zjazdem tak również i teraz Lato sypał jak z rękawa obiecankami, obiecankami, obiecankami. W noc poprzedzającą Zjazd pierwszoligowe kluby poczuły się bogatsze o 40 tys. zł dzięki obietnicom Laty i niejakiego Szypuły z Bielska-Białej. Za co? Za lojalne głosowanie. Z jakiego źródła miała być ta kasa, nikt nie wyartykułował do dzisiaj. O fakcie, że te finanse wpłynęły oficjalnie do któregokolwiek klubu również nie słyszałem do dzisiaj. Od kilku dni słyszy się, że cena rekompensaty za rękę w górze delegata z klubu I ligi na Zjeździe, oczywiście w stosownej chwili, urosła do 500 tys. na klub. I to nie kluby podniosły stawkę, tylko obiecujący podnieśli zachętę za dalsze legalizowanie obecnego stanu rzeczy. Kompromitując się tym zresztą po raz enty.

Podsumowując rachunek i biorąc pod uwagę, że na tym zjeździe będzie reprezentowanych 18 klubów, szykuje się wydatek z niewiadomego źródła rzędu 9 mln. zł. Nasuwa się więc pytanie skąd one się ot tak pojawią. Lato nie ma problemu, bo jego zadaniem jest obiecywać, a nie dotrzymywać obietnic.

Obiecał wprowadzić reformy? Tak.

Wprowadził? Nie.

Mówił: – Jak przez rok nie poprawi się sytuacja w polskim futbolu odejdę. Tak, mówił. Odszedł? Nie.

Dzisiaj też obiecuje i to różne rzeczy, różnym ludziom, ale tylko ciężki frajer może uwierzyć, że ma wolę słowa dotrzymać.

Pojawiło się ostatnio nowe polskie powiedzenie, które robi oszałamiająca karierę. Nikt ci tyle nie da, co Lato i Szypuła obieca. Czyżby znowu na ten lep wzięli się przedstawiciele klubów. Czy dadzą się po raz kolejny nabrać, trudno powiedzieć.

Nietrudno omamić człowieka, kiedy wszystko to odbywa się w czasach, gdy występują bardzo wysokie koszty utrzymania zespołu w I lidze.

Jeden mecz to najczęściej wydatek rzędu 5000 zł lub więcej, tylko na sędziów, delegata i obserwatora.

Lato zamiast wnieść odpowiednie zapisy do projektu budżetu, przeforsować odpowiednie uchwały by ulżyć klubom, woli obiecywać gruszki na wierzbie.

Po co na każdy mecz jest wysyłany delegat. Nie każde spotkanie jest meczem wymagającym szczególnych zabezpieczeń. Bardzo często tysięczna widownia ogląda wysiłek piłkarzy i idzie do domu. Ale polityka Laty jest inna. Jak delegat zarobi to będzie wdzięczny. Jak będzie wdzięczny to będzie uległy. I o to chodzi. A Klub. Klub niech się martwi.

A dlaczego pytam, za obserwatorów nie ma płacić PZPN. Obserwacja i szkolenie sędziów leży przecież w gestii PZPN. A może za niektórych delegatów również koszty mógłby pokryć Związek, by kluby odciążyć.

Pamiętam dokładnie te dni, kiedy Lato i Szypuła obiecywali sponsora tytularnego dla I ligi. Padały kwoty 5 mln. może więcej, ale przytoczona suma miała być bezwarunkowym minimum. Czy dotrzymali słowa? Ależ skąd. Kolejny raz ten duet zrobił z gęby cholewę.

I ta historia powtórzy się po Zjeździe.

Dlaczego kluby obiecywanych pieniędzy nie dostaną przed Zjazdem? Po prostu dlatego, że nikt nie zamierza tych przyrzeczeń dotrzymać.

Trzeba przypomnieć, że I liga to bezpośrednie zaplecze ekstraklasy. Stamtąd się wywodzą zawodnicy do reprezentacji, ekstraklasy i klubów zagranicznych. Płyną z tego tytułu również pieniądze do PZPN-u.

Słyszę, że kilka klubów może mieć problemy z przystąpieniem na wiosnę do rozgrywek. Padają nazwy Warty Poznań, KP Gorzów, Ruchu Radzionków i inne.

Nie lepiej się dzieje w klubach II ligi. Obciążenia mają podobne, a pomocy w postaci przemyślanych rozwiązań żadnych.

No cóż. Dla obecnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej najważniejszą rzeczą jest trwać, by brać. Dla realizacji tego celu obieca wszystko, nawet gdyby ceną miało być prymitywne oszukanie innych ludzi.

Strach

Historia Polskiego Związku Piłki Nożnej liczy ponad 90 lat. Różne były czasy, różni byli ludzie piastujący najważniejsze funkcje w Związku. Raz było gorzej, raz lepiej. Zawsze jednak jak przekazuje historia i sięga moja pamięć, kierujący związkiem podejmując kontrowersyjne nieraz inicjatywy kierowali się dobrem piłki. Jeżeli nawet czynili to drogą okrężną, bo i takie przykłady można by przytoczyć, zachowywali przynajmniej pozory przyzwoitości. Dzisiejsze działania władz związku w osobach Laty i Kręciny określić można jako szczyt arogancji, chamstwa i bezczelności. Poczynania tych dwóch panów, w czym po części począł im wtórować np. Komitet Organizacyjny Walnego Zgromadzenia Delegatów dawno przekroczyły granice, poza którymi zaczynają dominować już tylko elementy dyktatury.

To co obserwujemy w ciągu ostatnich dwóch lat to ewenement w skali światowej. Zasady, które narzucają swoim postępowaniem ci dwaj panowie obowiązują już dzisiaj na świecie tylko w kilku krajach zdecydowanie potępianych przez światową opinię publiczną, takich jak Korea Płn., Kuba czy Białoruś.

Za tydzień kolejny Walny Zjazd PZPN.

Lato przygotowania do tego Zjazdu rozpoczął już …. 13 stycznia 2010 na posiedzeniu Zarządu PZPN. Już wtedy rzucił hasło do szukania rozwiązań praktycznych, by scenariusz z 20 grudnia 2009 nie miał szansy się powtórzyć. Interes Laty to przede wszystkim interes tych, którzy faktycznie w PZPN pociągają za sznurki, bo w to że Lato jest marionetką i to małego kalibru wie już dzisiaj każdy. Któż taki gra pierwsze skrzypce. Któżby inny jak nie Kręcina, Placzyński, Piechniczek, Engel, Bugdoł, Kulikowski i jeszcze kilku innych pomniejszych. Należy w tym miejscu zapytać, czym jest inspirowane tak nerwowe działanie. Odpowiedź jest banalnie prosta. STRACHEM. Czego boją się ci panowie? Kilku rzeczy, ale przede wszystkim ujawnienia nieprawidłowości i zamknięcia kurka horrendalnych przychodów z tytułu sprawowania władzy. Nie z zaangażowania, pracy i efektów tylko podkreślam z tytułu sprawowania władzy. Dowodów na to jest tyle, ile obietnic w reklamie jednego z operatorów telefonicznych. Bez liku.

Jak zatem zamierzają zmanipulować nadchodzące obrady. Wspomnę tylko o dwóch elementach, choć jest ich więcej. Pierwszy to taki, iż panem, władcą, wyrocznią na Walnym ma być etatowy pracownik związku Kręcina. W projekcie Porządku Obrad jest punkt mówiący, że ten pracownik ma dostać władzę absolutną nad Delegatami i Obradami. Kręcina ma udzielać i zabierać możliwość zabrania głosu, ma decydować kiedy ktoś ma mówić, co ma mówić, a czego mówić nie wolno. Ma to robić, choć na codzień nie kieruje się przecież interesem związku, tylko interesem skompromitowanej władzy.

Propozycja, by nie było zgłaszania kandydatur na Przewodniczącego obrad to zamach na demokrację i policzek wymierzony przez pomysłodawców tego projektu każdemu kto uważa, że jest z racji prawa niezależnym i pełnoprawnym przedstawicielem swoich wyborców.

Jak zachowają się delegaci zobaczymy. Którzy z nich dadzą się publicznie zniewolić okaże się już za tydzień. Tak właśnie zniewolić, bo nie ma żadnego wytłumaczenia na czelność wysunięcia takiego projektu.

Strach. Tylko taka negatywna emocja mogła podsunąć tak kompromitujący organizatorów obrad projekt.

By tak skonstruowany Porządek Obrad został przegłosowany specjaliści od manipulacji podpowiedzieli organizatorom, by Zarząd PZPN został posadzony frontem do delegatów. Czy tak się stanie zobaczymy. Cel jest jeden. Czujne oczy mają dyscyplinować podczas głosowań i wyławiać ewentualnych myślących inaczej. Tych niezależnych i myślących racjonalnie należy potem sprawdzonymi metodami dyscyplinować. Tak było rok temu po Zjeździe 20 grudnia i tak ma być tym razem. Metody te są znane jeszcze z czasów PRL-u, a polegają na zastraszeniu, bądź nagradzaniu.

Wycieczki po województwach i klubach mają już zresztą miejsce od kilkunastu dni. Wysłannicy Laty bądź on sam przeprowadzili kilka rozmów. Jakie tematy były w nich poruszane i jakie obietnice składane pozostawiam na dzień dzisiejszy Państwa inteligencji.

Zbliża się nieuchronnie koniec roku

To okres podsumowań i planów. Odnośnie działalności PZPN o planach nie ma co mówić, bo nie będą inne jak do tej pory, czyli żadne. Biorąc się za podsumowanie działalności obraz jaki się wyłania jest porażający. Bazując tylko na informacjach medialnych i wywiadach z ludźmi zorientowanymi w temacie można stwierdzić, że jest gorzej niż zakładali najwięksi pesymiści związkowi(czyli ci którzy mają wpływ na decyzje i ich konsekwencje).

Najważniejszego dokumentu Sprawozdania Finansowego za 2010 rok Lato (jako instytucja) jeszcze nie ujawnił, a zamierza to zrobić …… jesienią 2011 roku. I tu macie Państwo wyraźny sygnał, że strach przed ujawnieniem wyników finansowych firmy za rok 2010 PZPN jest uzasadniony.

Znając ten fakt wzywam wszystkich, którym leży na dobru czystość w zarządzaniu PZPN-em by podjęli kroki w ramach swych kompetencji, które sprawią, że …. zostanie powstrzymana lawina wypływu środków finansowych z konta Stowarzyszenia.

O tym, że Lato wygenerował wielomilionowe straty w 2010 r. wie każdy.

Pisząc KAŻDY mam na myśli cały Zarząd oraz wielu podporządkowanym personalnie członkom zarządu delegatom. Matematyka nie kłamie.

Wie o tym również rząd, a jego przedstawiciele mają wybór. Albo szarpać się z Lato, Kręcina i ich prawnikami (opłacanymi ze związkowych pieniędzy zresztą, nie z prywatnych) albo odnieść sukces polityczno – gospodarczy pt. Euro 2012. Dla mnie jedno nie wyklucza drugiego. Dla urzędników rządowych widocznie tak.

 

Tym delegatom, którzy żywią nadzieję, że może nie jest tak źle spieszę donieść, że nadzieja wprawdzie umiera ostatnia, ale przede wszystkim jest matką głupich.

Dziś trochę o ogólnikach, od przyszłego tygodnia rozliczę parę posunięć bazując już na dokumentach.

Jak można utrzymać firmę nie będącą kopalnią diamentów w ryzach finansowych jeżeli sam Lato pobiera z kasy związku rocznie 600 tys, a innych szacuje się na: Rudolfa Bugdoła -180 tys. Antoniego Piechniczka podobnie. Edward Potok czy Jan Bednarek prawdopodobnie kolejne 60 – 70 tys. rocznie. Zwiększono zatrudnienie. Zatrudnienie około 80 etatów. Umowy zlecenia kolejne około 50 osób. Wprowadzono wynagrodzenia za posiedzenia Działu Dyscypliny, Wydziału Gier, Trybunału Piłkarskiego. To też daje wymierne wydatki. Jeżeli średnio w każdym wydziale jest 10 osób to matematyka jest prosta. 5 razy w miesiącu po 400 zł, razy 12 miesięcy razy 10 osób to się równa circa ćwierć miliona na jeden wydział.

Członkowie Zarządu za każde posiedzenie kasują po blisko 2000 zł. Komisja Rewizyjna też jest „doceniana” różnymi wymiernymi profitami w tym nagrodami finansowymi, a fakt że jej członkowie są obserwatorami i delegatami na mecze opłacanymi przez PZPN stwarza pole do różnych uzasadnionych zresztą spekulacji na temat niezależności tego gremium.

Wydział Szkolenia, przekroczył kilkakrotnie swój budżet. W tym przypadku nawet nie wiadomo na co wydatkowano te pieniądze. O znalezieniu winnych tych nadużyć w tym przypadku można zapomnieć. Że Lato to toleruje mnie nie dziwi. Fakt, że tolerują to organy powołane do kontroli prawidłowości funkcjonowania Związku musi już budzić niepokój. Pytanie brzmi, czy znajdzie się ktoś kompetentny, kto przestanie to tolerować. Marzeniem by było, aby uczyniło ruch Walne Zgromadzenie Delegatów. Kuriozalne jest to, że większość dzisiejszych delegatów boi się nazwać rzecz po imieniu. O ile jeszcze w swoich środowiskach podczas rozmów podzielają opisywane tu poglądy, to już pod krawatem w Warszawie nabierają wody w usta. Znając życie, ludzie nie zajmują pewnych postaw bez powodów. Jakie argumenty kształtują te postawy i skąd się biorą prędzej czy później ujrzą światło dzienne i podejrzewam, że nie będą powodem do dumy.

 

Andrzej Padewski – reinkarnacja

Miałem więcej na blogu nie poruszać tematu pt. Andrzej Padewski. Są ważniejsze sprawy w polskiej piłce niż kolega działacz z Wrocławia, a np. takie jak przekręty w PZPN, w którym zresztą Padewski się udziela. Skoro jednak wypowiada się na mój temat w mało pochlebny sposób, nie mogę tego pozostawić bez komentarza.

Padewski ma dzisiaj jeden problem. Ten problem to on sam, ale po kolei.

Wszyscy w Polsce wiedzą, bo składałem wielokrotnie publiczne oświadczenia (tylko Padewski nie wie), że osobiście nie mam nic do pana Grzegorza Lato. Powtarzam to po raz setny, tym razem jednak już na użytek samego pana Padewskiego. Piętnuję negatywne,niepokojące, niewłaściwe, szkodliwe itd. DZIAŁANIA jakie są podejmowane przez zarządzających PZPN-em, a które powiem wprost od dwóch lat spuszczają polski futbol w przepaść. Ponieważ decyzje ite działania podejmują określone osoby stąd następuje personifikacja pewnych wypowiedzi. Ja inaczej nie umiem. Może Padewski potrafi bezosobowo definiować np.ludzkie matactwa. Ja nie.

 

Różnica pomiędzy mną, a kolegą Padewskim jest taka, że ja potrafiłem zrezygnować z funkcji członka Zarządu PZPN, a on postąpił w swoim życiu dokładnie odwrotnie. Moja rezygnacja wywołana była protestem i niechęcią firmowania „zła”, a Padewski firmuje w tej chwili to„zło” i mówi, że czyni to niechętnie.

 

Nie dość, ze cwaniak to jeszcze hipokryta.
Dlaczego cwaniak? Przypomnę.

Ponieważ był otwartym przeciwnikiem Laty w wyborach w 2008 roku, po przegranej Bońka został pozostawiony sam sobie. Łatwo było go przekonać do oficjalnego zademonstrowania niezadowolenia z działania obecnych władz PZPN. Mało tego. Wodził rej w grupie opozycyjnej. Oficjalnie. Po cichu knuł swój cichy plan, który zresztą zrealizował, oszukując po drodze wielu ludzi w tym również, a może przede wszystkim delegatów ze swojego macierzystego związku.

Skąd taki wniosek? Przypomnę. Na Zjeździe zaczął ostro atakować, potem przycichł by „po angielsku” na paluszkach po 21 zniknąć z sali obrad. I czekał, aż się doczekał. Dostał ofertę, którą wykorzystał „do spodu”.

Może publicznie powie kto złożył mu taką intratną ofertę i za jaką cenę.
Dzisiaj mówi: – Nie pełnię żadnych zaszczytnych funkcji w PZPN-ie.

To wymieńmy te, które pamiętam.

Wiceprzewodniczący Piłkarstwa Amatorskiego.

Członek Komitetu Organizacyjnego Zjazdu Delegatów.

Czyżby dla niego nie były zaszczytne? Jeżeli tak, to dlaczego je przyjął.

Co jeszcze dostał w zamian za pokorność?

Wycofano kontrkandydata dla Padewskiego przy wyborach na prezesa Dolnośląskiego ZPN.

Nie piszę – Lato wycofał – bo mnie posądzi o psychozę. Otwarto mu tym samym furtkę na tę funkcję.

Został pełnomocnikiem ds. Euro na Wrocław. Faktycznie. Do dupy z takim zaszczytem, a szczególnie z płynącymi z tego tytułu profitami.

Stale powoływany do różnych komisji doraźnych. Noclegi w Sheratonie. Wycieczka do USA to tylko marne uszko w barszczyku, który mu podano na stół. Prywatny stół.

Tak Padewski walczy z uchybieniami w PZPN. Z uchybieniami, o których ja mówię i piszę od kilkunastu miesięcy. W ciągu następnych kilku przedzjazdowych dni napiszę o następnych i to uchybieniach większego kalibru, których w pośredni sposób dokonał również Komitet Organizacyjny Zjazdu. Przypomnę, że kolega Andrzej Padewski z Wrocławia jest członkiem tego Komitetu.

PS.

Zdanie o prezesie z Mielca okraszone epitetem, jest prawdziwe i padło podczas spotkania w Sękocinie. Są na to świadkowie.

Program wyborczy Grzegorza Lato

Dwa lata temu na bazie poniżej przedstawionego programu wyborczego Grzegorz Lato wygrał wybory na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Drukuję powyższy dokument w całości zaznaczając czerwonym kolorem zobowiązania Laty, których albo nie zrealizował, albo nadał im formę służącą wąskiej grupie działaczy, a nie celowi nadrzędnemu jakim jest Polski Związek Piłki Nożnej. Pokusiłem się też miejscami o krótki komentarz. Na szczególną uwagę zasługuje ostatnie zdanie preambuły (o ile mi wolno użyć tutaj tego słowa). W tekście stosowny fragment jest podkreślony. Jego wymowa, cytuję; „…co w niedalekiej przyszłości zaowocuje poprawą wizerunku zarówno PZPN, jak i całego polskiego futbolu” – dyskredytuje po dwóch latach działalność pana Laty nie tylko jako prezesa PZPN, ale w całej rozciągłości jako działacza piłkarskiego działającego wręcz na szkodę polskiego futbolu.

Zapraszam do lektury.

Mielec, 1 październik 2008r.

 

 

Szanowni Państwo,

Drodzy Delegaci,

 

Dziękując raz jeszcze za okazane poparcie, już jako „oficjalny” kandydat na funkcję Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, pragnę przedstawić Program stanowiący odpowiedź na obecną sytuację, w jakiej znalazła się rodzima piłka.

Prezentowany Program stanowi wyjście naprzeciw w stosunku do oczekiwań zarówno działaczy związków wojewódzkich, okręgów i podokręgów, klubów piłkarskich wszystkich klas rozgrywkowych, jak i kibiców piłki nożnej w naszym kraju.

Jest on odzwierciedleniem głosów opinii publicznej, ale również postulatów działaczy, jakie usłyszałem w trakcie ponad 50 spotkań odbytych w okresie ubiegania się o poparcie mojej kandydatury.

Mój Program zawiera sześć obszarów niezbędnych do dalszego rozwoju piłkarstwa w Polsce, co w niedalekiej przyszłości zaowocuje poprawą wizerunku zarówno PZPN, jak i całego polskiego futbolu.

 

NOWE OTWARCIE!

 

– Przeprowadzenie audytu celem zbadania sytuacji finansowej Związku i poznania możliwości realizacji zadań statutowych;

 

– Zmiana zasad zarządzania Związkiem na bardziej przejrzysty i profesjonalny; – wprowadzono zasady wprost przeciwne do deklarowanych

 

– Stworzenie w PZPN „przyjaznego biura” dla działaczy i trenerów załatwiających sprawy w „centrali”; – gdzie ono funkcjonuje? Na pewno nie przy Bitwy Warszawskiej.

 

– Powołanie profesjonalnego Biura Prawnego z uwzględnieniem bieżących potrzeb związków wojewódzkich; – Biuro Prawne jest dla prezesa, nie dla terenu, czy Związku jako całości. Niebotycznie rozbudowane i kosztowne Biuro Prawne daje wykładnie prawne nie mające nic wspólnego z potrzebami związków wojewódzkich

 

– Analiza przepisów związkowych pod kątem zmian zapewniających zgodność uregulowań prawnych PZPN z ustawodawstwem obowiązującym w naszym kraju oraz przepisami wewnętrznymi FIFA oraz UEFA;

 

– Poprawa współpracy PZPN ze związkami wojewódzkimi, Spółką Ekstraklasa SA i Polską Ligą Piłkarską – wsparcie dla realizacji ich celów statutowych przez cały czteroletni okres kadencji; – nie spotyka się z prezesami związków i nie analizuje problemów związków wojewódzkich. Nieudane próby zawłaszczenia Ekstraklasą SA.

 

– Zmiana dotychczasowego wizerunku środowiska sędziowskiego poprzez stworzenie przejrzystych zasad doboru sędziów, zasad awansów i spadków oraz możliwości podnoszenia ich kwalifikacji. Wprowadzenie jawności ocen sędziów dokonywanych przez obserwatorów. – kolejne zatrzymania sędziów i obserwatorów, zakamuflowane zasady awansów sędziów.

 

– Zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PZPN w przeciągu czterech miesięcy w celu wyeliminowania uchybień statutowych; -nie dokończenie Zjazdu, nie głosowanie uchwał itd., itd.. Przykłady można by mnożyć.

 

– Powołanie doraźnych komisji tematycznych złożonych z delegatów na Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze jako ciało opiniodawcze; – można zapomnieć o takich komisjach. Zorganizowane akcje pt. „okrągłe stoły” zostały ośmieszone (TVP, Canal+)

 

– Wsparcie finansowe i organizacyjne dla rozwoju piłki nożnej kobiecej, futsalu oraz plażowej piłki nożnej; – narzekano, że są transmisje tylko w Tele –5 i Polonia- 1 dziś nie ma żadnych. Spadek w rankingu na łeb i na szyję

 

– Uproszczenie procedur rejestracji zawodników; – nie uproszczono

 

– Utworzenie Rady „Inwestorów i Sponsorów” jako ciała konsultacyjnego dla decyzji Zarządu PZPN; – nie utworzono

 

– Uproszczenie systemu i zwiększenie transparentności przy procesach przyznawania licencji dla klubów; – jak był bałagan i nieprawidłowości tak są do tej pory.

 

– Aktywizacja komórki związkowej powołanej w celu pozyskiwania środków unijnych; – nie utworzono. Przepadają ogromne pieniądze.

 

– Dalsza popularyzacja futbolu, poprzez eliminowanie zjawisk rasizmu oraz poprawę bezpieczeństwa na stadionach; – nie realizowana

 

– Zakończenie wdrażania Programu „Ekstranet”; – utopiono kilka milionów. System dalej nie działa.

 

WALKA Z KORUPCJĄ!

 

– Stworzenie skutecznych związkowych procedur karania za udowodnioną korupcję; – nie zrealizowano. Dodatkowo na Sali obrad przebywają delegaci na Zjazd z wyrokami sądowymi i zarzutami

 

– Powołanie komisji Etyki z udziałem autorytetów społecznych; – Nie powołano

 

WSPÓŁPRACA Z ADMINISTRACJĄ RZĄDOWĄ I SAMORZĄDOWĄ!

 

– Zacieśnienie współpracy z administracją rządową oraz samorządową w zakresie współfinansowania szkolenia młodzieżowego, poprawy bezpieczeństwa na stadionach, rozwoju infrastruktury sportowej oraz działań niezbędnych w celu należytego wywiązania się z roli organizatora „Euro 2012”; – zacieśnienie nastąpiło, ale tylko z panem Gierszem. Nic to nie wniosło dla poprawy w sytuacji piłki nożnej w Polsce.

 

– Podjęcie rozmów z Ministerstwem Finansów w sprawie korzystnych rozwiązań podatkowych mogących wesprzeć działalność klubową; – nie podjęto

 

– Dalsza współpraca przy realizacji rządowego Programu „Orlik” i jego kontynuacji w latach kolejnych;

 

– Przystosowanie istniejących hal sportowych do uprawiania futsalu; – nie przystosowano

ROZWÓJ PIŁKARSTWA MŁODZIEŻOWEGO!

 

– Stworzenie „Funduszu rozwoju piłkarstwa młodzieżowego”; – nie stworzono

 

– Wzmocnienie organizacyjne i finansowe Pionu Szkolenia; – przekroczono parokrotnie budżet bez wyników szkoleniowych. Świeżutki temat na dodatek.

 

– Utworzenie na bazie wojewódzkich związków, kolejnych młodzieżowych ośrodków szkolenia z dofinansowaniem z Polskiego Związku Piłki Nożnej; – liczba ośrodków pozostała bez zmian

 

– Opracowanie systemu selekcji piłkarskiej młodzieży, konsultacji i współzawodnictwa klubów i województw; – nie opracowano

 

– „Warsztaty szkoleniowe” dla trenerów prowadzących pracę z młodzieżą zarówno w szkołach, jak i klubach;

 

– Dalszy rozwój „Programów Sponsorskich” wspierających turnieje młodzieżowe; – nie realizowano

 

POLITYKA INFORMACYJNA!

 

– Poprawa przepływu informacji między Zarządem, a komórkami organizacyjnymi związku; – nie istnieje. Praktycznie nawet się ją utrudnia.

 

– Zwiększenie przejrzystości działań związku poprzez informowanie opinii publicznej; – 99% społeczeństwa oczekuje zmian, których nie widać. Brak JAKIEJKOLWIEK RZETELNEJ informacji na linii Związek opinia publiczna.

 

– Nawiązanie poprawnej współpracy Związku z mediami przez utworzenia Biura Prasowego PZPN; – Biuro Prasowe PZPN i funkcja rzecznika to kpina z dziennikarzy w żywe oczy.

 

„EURO 2012” RÓWNIEŻ DLA ŚLĄSKA I KRAKOWA!

 

– Działania na arenie międzynarodowej zmierzające do przyznania organizacji spotkań grupowych w ramach „EURO 2012” w Krakowie i Chorzowie; – oszukanie działaczy z Krakowa i Katowic

 

Dziękując za już okazane wyrazy życzliwości jestem do Państwa dyspozycji i proszę o poparcie w dniu 30 października 2008 r. podczas wyborów nowego Prezesa PZPN.

 

Pozostaję z wyrazami szacunku

Grzegorz LATO

Tak wygląda realizacja Programu Wyborczego Grzegorza Lato po dwóch latach pełnienia funkcji prezesa PZPN, która: „… w niedalekiej przyszłości zaowocowała poprawą wizerunku zarówno PZPN, jak i całego polskiego futbolu”

O człowieku, który strzelił bramkę i gola

Moją ulubioną lekturą ostatnimi czasy są wywiady z Grzegorzem Lato, któremu ciąży funkcja kierowania związkiem sportowym. Rzadko mam okazję do takiej rozrywki, bo ostatnio Lato przed dziennikarzami uciekał do windy, albo chował się za plecami ekspertki od poczynań pzpn-owskich działaczy Agnieszki Olejkowskiej. Nie dał szansy żurnalistom w Mińsku, ani przed salą sądową na której miała być rozpatrzona sprawa o ochronę wizerunku PZPN. Lato choć sam złożył pozew i miał tam wystąpić w charakterze świadka oczywiście się nie pojawił. Na mój gust brakło mu tyleż argumentów co odwagi, by publicznie na głos powiedzieć: PZPN jest wielki, a także ja jego prezes jestem OK.

Z lubością zatem usiadłem do lektury w postaci wywiadu z Latą w Przeglądzie Sportowym i wieczór kabaretowy miałem zapewniony. Oczywiście nie za przyczyną redaktora Romaniuka, tylko jego rozmówcy.

Króciutko zatem, w kilku punkcikach, czego można się było dowiedzieć z tego interwiu.

– Lato jest zmęczony prezesurą – tak mówi na wstępie. Czym jest tak zmęczony przecież nie pracą. Czyżby podróżami? Z tym się zgodzę.

– W kolejnym pytaniu sam sobie zaprzecza twierdząc, że prezesura mu się podoba. A komu by się nie podobało. Za nieróbstwo brać 50 tys. zmian jak nie było tak nie ma, kolejne aresztowania itd., itd..

– Zarząd PZPN ma gówno do gadania w sprawie reprezentacji narodowej. Tyle samo miał zresztą do powiedzenia w sprawie umowy ze Sportfive (oraz innych mniejszej rangi) i żadne umorzenie dochodzenia tego faktu nie zmieni.

– Nie wiem na jakiej podstawie Lato twierdzi, że członek zarządu Lach ma się zajmować dwoma klubami ekstraklasowymi, Wisłą i Cracovią. Czyżby nastąpiły jakieś zmiany w kompetencjach zarządu. A może by tak Lato zainteresował się Stalą Mielec. Próżne życzenia. Olewał ten klub jak był senatorem to dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej. To tak na marginesie. Fakt, że publicznie zabrania zabierania głosu członkowi zarządu w sprawie pierwszej reprezentacji Polski jest nad wyraz wymowny. (Odwagi panie Zbyszku, niech się Pan nie daje zepchnąć do roli chłopca na posyłki.)

– Lato stwierdza, że ranking FIFA nie jest miarodajny, przy czym tłumaczy to w prostacki sposób niewłaściwą metodą naliczania punktów. Dlaczego prostacki? Dlatego, że Lato narzeka iż za zwycięstwo w meczu towarzyskim dostaje się tylko jeden punkt i po tej stronie upatruje niedoskonałości rankingu. Zapomniał, że pod jego prezesurą reprezentacja nie odnosi zwycięstw, to skąd ma brać biedaczysko punkty. Tak na marginesie dodam, że prezes Lato powinien sobie poczytać zasady naliczania punktów rankingowych, wtedy nie plótł by w wywiadach głupot. A może czytał tylko niewiele zrozumiał z tego tekstu. W to jestem w stanie uwierzyć.

– Kolejne stwierdzenie kuriozum: ZAJMUJEMY się reprezentacją, licencjami, młodzieżą.

Oto efekty tego „zajmowania” i konkluzja:

Brak wyników reprezentacji: nie Laty wina

Brak systemu szkolenia: nie Laty wina

Brak przejrzystych zasad licencyjnych: nie Laty wina

I na koniec jedna ze złotych myśli prezesa Lato dotycząca zawodników młodzieżowych. Przypomnę ją z myślą o potomnych: Zawodnik jest od tego, by grać nie trenować.

Tak, to faktycznie bardzo głęboka maksyma.

– Lubi się też Lato pożalić, a zarazem pochwalić mówiąc: – Nie jesteście mi w stanie zabrać tego, co osiągnąłem.

Cóż zatem osiągnął Lato po swojej karierze piłkarskiej, bo wypowiadając powyższe zdanie nie tylko kopanie „skóry” miał chyba na myśli.

To jedziemy:

Trenerem był żadnym. Przykłady zna każdy. Legenda trenera nie istnieje.

Senatorem był jeszcze gorszym. Podczas swojej kadencji raz zabrał głos pytając, czy może otworzyć okno bo jest duszno. Środowisko partyjne, a przede wszystkim wyborcy prędziutko zrewidowali swoje postrzeganie senatora Laty i w kolejnych wyborach pokazali mu jego miejsce w szyku. Legenda polityka nie istnieje.

Jako działacz sportowy zrobił tyle samo, co jako prezes PZPN, czyli nic. I tu doszliśmy do podsumowania jego prezesury. Faktycznie, ciężko zabrać człowiekowi coś czego nie ma. Kolejna legenda pękła jak bańka mydlana.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Lato używając w jednej myśli stwierdzeń: … transparentność i przeźroczystość … oraz rozdzielając znaczenie tych określeń, zachowuje się tak jakby stwierdził: – Strzeliłem jednym uderzeniem bramkę i gola. W tym przypadku to chyba do własnej bramki.

Nigdy nie byłem w partyzantce

Nie wiem czy to jest wada czy zaleta, ale mając wzgląd na różnego typu uwarunkowania w latach mojej działalności na rzecz polskiej piłki moja przynależność do formacji zdrajców albo reformatorów powinna być czytelna. Niestety. Docierają do mnie wieści, że trzeci z grona odnowicieli sprzed roku czyli niejaki „Jagoda” wypowiada publicznie słowa dyskredytujące moją dwuletnią walkę o NORMALNOŚĆ w Polskim Związku Piłki Nożnej.

Pierwszy reformator o imieniu Andrzej bujał się niedawno w…… samolocie (do i ze Stanów Zjednoczonych). Pomimo bliskiego siłą rzeczy kontaktu z polską reprezentacją z wypowiedzi prasowych wynika, że nic nie wie o ekscesach w jej szeregach.

Drugi buduje swój wizerunek na forum PSL (i ma do tego prawo), ale dlaczego zarzuca mi dwulicowość tego nie rozumiem. Ot taki niewierny Tomasz w stosunku do oceny moich intencji w działalności piłkarskiej.

Oświadczam publicznie (i na Tomkowe ucho również), że spotkam się z każdym poważnym działaczem związkowym, klubowym czy terenowym, aby podczas konstruktywnej rozmowy wypracować drogę ratunku dla piłki nożnej.

Nie ukrywam, że do takich rozmów ciągle dochodzi i to w wielu województwach.

Ponieważ zostałem poproszony o dyskrecję nie wymieniam w tym tekście dat, miejsc i tym podobnych szczegółów.

Szanuję zdanie każdego delegata, a także jego decyzję podczas głosowań w czasie Zjazdu.

Według zasad demokracji panowie wybrani na zjazd reprezentujecie interesy swojego elektoratu, który Was wybrał. Nie swoje własne interesy. Powinniście zatem być głosem dużych klubów z waszych województw, ale przede wszystkim tych mniejszych i całkiem malutkich A, B i C klasowych. Tam bowiem odbywa się cała pozytywistyczna praca, która ma tak ogromny wpływ na ogólnospołeczny wymiar oddziaływania sportu. Chyba, że ważniejsze są interesy obecnego prezesa, sekretarza, kilku członków zarządu.

Za kilkanaście dni okaże się kto przyjechał na zjazd. Bezwolne maszynki do głosowania w celu podtrzymania chorego układu,

czy inteligentni, posiadający swoje zdanie delegaci.

Tak na marginesie ciekawy jestem jaką postawą wykaże się Tomasz Jagodziński, o ile oczywiście będzie posiadał mandat delegata.