Lato wyjeżdża do Madrytu

Pod koniec maja, gdy dowiedziałem się, że G. Lato jedzie do Madrytu na finał Champions Leaque od razu mi to zapachniało prywatą. I miałem rację. Przypomnę. Lato pojechał do Madrytu, czyli postawił wyżej wycieczkę ponad swoje prezesowskie obowiązki, czyli obecność na finale Remes Pucharu Polski rozegranego w Bydgoszczy. Tłumaczył to infantylnie, że w Madrycie dokona więcej dla polskiej piłki, niż w Bydgoszczy. Dziś już wiemy, że były to zwyczajne brednie. Obiecałem, że będę konsekwentny i cierpliwie poczekam na relację z madryckich dokonań prezesa na rzecz polskiego futbolu. Niestety, do dzisiaj nie doczekaliśmy się żadnej relacji, podsumowania, czy analizy z przeprowadzonych rozmów itd, itp. Tłumaczenie wyjazdu prezesa było groteskowe, bo sam prezes zachowuje się groteskowo. Ponieważ Lato już kilkakrotnie publicznie błysnął swoją angielszczyzną, wnioskowałem, że również w Hiszpanii sobie nie poradzi, o ile po raz kolejny nie przyniesie wstydu Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej, jak miało to miejsce w przeszłości.

Uważam, że znajomość języka obcego nie jest obowiązkowa. Brak tej umiejętności to żaden wstyd. Jednak mówienie publiczne po angielsku bez jego znajomości to już jest głupota wyższego rzędu.

Jako przykład niech posłuży błyskotliwa wypowiedź Grzegorza Lato dotycząca organizacji Euro 2012.

Cytat dosłowny: – „Jestem bardzo szczęśliwy, jeśli mój przyjaciel i pan Surkis weźmie cztery miasto, to samo wspólnie mistrzostwa świata 2012. Myślę tak, ponieważ najlepszy pomysł UEFA dziś wieczorem, dzisiaj, jeżeli da to samo …. cztery dla czterech dla wszystkich polskich ludzi, polskiego rządu, to samo na Ukrainie, ukraińskim ludziom i rządowi”.

Gratulacje dla prezesa poligloty, a dla nas zrzeszonych w PZPN pozostał wstyd na forum całej Europy.

PS. Na relację z madryckich rozmów i korzyści dla polskiej piłki jakie z nich wyniknęły konsekwentnie czekamy. Może być ona przedstawiona nawet w języku obcym.

Objęcie kontrolą postępowania PZPN

Rzeszów, 9 czerwca 2010 r.

 

 

Pan Adam Giersz

Minister Sportu i Turystyki

Dotyczy: objęcie kontrolą postępowania PZPN

 

 

Szanowny Panie Ministrze!

 

 

Już wielokrotnie zwracałem się do Pana w sprawie nieprawidłowości, jakie moim zdaniem mają miejsce w Polskim Związku Piłki Nożnej. Niestety nigdy nie zajął Pan w tej kwestii merytorycznego i stanowczego stanowiska. Za każdym razem uciekał się Pan do różnych wybiegów, aby uniknąć jednoznacznego wypowiedzenia się na ten temat. Albo udzielenie odpowiedzi było przeciągane w czasie, albo miało charakter wymijający i stwierdzał Pan, że nie jest kompetentny w tych sprawach.

Po pierwsze jak każdy organ państwowy ma Pan ustawowy obowiązek niezwłocznego udzielenia odpowiedzi. Wynika on z treści art. 35 § 1 Kpa zgodnie, z którym: Organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. O Pańskich odpowiedziach można powiedzieć różne rzeczy, ale na pewno nie to, że zostały załatwione bez zbędnej zwłoki.

W związku z powyższym wzywam Pana o niezwłoczną, pisemną odpowiedź na pisma skierowane na Pana ręce.

W przeciwnym razie będę zmuszony skorzystać z moich uprawnień i wnieść skargę na bezczynność działania organu administracji.

 

Pomimo wielu moich interwencji nie przedsięwziął Pan jakichkolwiek kroków w celu poprawy sytuacji i przestrzegania prawa w Polskim Związku Piłki Nożnej. Obawiam się, że nie zostały podjęte nawet czynności sprawdzające. Przypuszczam, że podobnie jak poprzednie interwencje również i niniejsze pismo nie przyniesie efektu. Pragnę jednak poinformować, że zgodnie z art. 26 pkt 6 i 8 statutu PZPN do kompetencji Walnego Zgromadzenia należy m. in. udzielanie raz w roku absolutorium poszczególnym członkom Zarządu na wniosek Komisji Rewizyjnej oraz zatwierdzanie sprawozdania finansowego PZPN.

Działania takie nie zostały podjęte. Należałoby, zatem w ramach nadzoru podjąć odpowiednie kroki. Organem nadzoru jest Minister Sportu i Turystyki.

Niniejsze pismo zakończę pewną ogólną refleksją. Pełnienie każdej funkcji a w szczególności publicznej ma dwie strony. Z jednej to prestiż, władza i uprawnienia. Nieodłącznie związana jest z tym jednak druga strona, czyli obowiązki i odpowiedzialność. Słowo „minister” pochodzi od łac. ministersługa, pomocnik. Należałoby, zatem przypuszczać, że osoby pełniące tę zaszczytną, ale i odpowiedzialną funkcję zdają sobie sprawę ze swoich obowiązków i decydując się na jej pełnienie mają odwagę, aby działać i chęci, aby pracować. Niestety w Pana przypadku mam wątpliwości czy w niezrozumieniu istoty tej funkcji nie wybrał Pan tylko jednej strony. Chcę, zatem przypomnieć, że bycie ministrem to nie tylko spotkania, zaproszenia, przecinanie wstęg, itd. To również a może przede wszystkim ciężka praca i podejmowanie odważnych, choć może czasem niepopularnych decyzji.

 

Takiego pełnienia urzędu Panu życzę.

Ze sportowym pozdrowieniem.

 

 

Prezes

Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Kazimierz Greń

Część czwarta

Kolejne informacje o wnioskach skierowanych do Wydziału Dyscypliny.

Ponieważ zaistniały poważne przesłanki, iż prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato świadomie łamie zapisy statutu Stowarzyszenia na czele którego stoi, by ponadto pośrednio odnieść z tego tytułu prywatne korzyści, zdecydowałem się spełnić obowiązek członka tej organizacji i zawiadomić o tym stosowny w tym przypadku Wydział Dyscypliny PZPN.


Pismami z dnia 31 marca 2010 roku skierowanymi do przewodniczącego wydziału Pana Artura Jędrycha, prawnika, człowieka ogólnie szanowanego, skierowałem wnioski o wszczęcie z urzędu postępowania dyscyplinarnego z powodów o których napisałem powyżej.

Blisko dwa miesiące wnioski te nabierały mocy urzędowej. Jest to o tyle dziwne, gdyż członkowie wydziałów dyscypliny z reguły na bieżąco starają się rozpatrywać i wydawać orzeczenia odnośnie wpływających zarzutów.

W międzyczasie, Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej 20 maja 2010 roku (siedem tygodni po złożeniu przeze mnie ww. pism) podjął uchwałę w sprawie określenia diet dla członków Wydziału Dyscypliny PZPN i Związkowego Trybunału Piłkarskiego, która stanowi o tym, że:

I. Mając na uwadze częstotliwość posiedzeń oraz duży nakład pracy przyznaje się członkom Wydziału Dyscypliny PZPN i Związkowego Trybunału Piłkarskiego dietę w wysokości 400 zł za każde zebranie niezależnie od ewentualnego zwrotu kosztów podróży.

II. Niniejsza Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Podpisano: Prezes PZPN Grzegorz Lato.

Dziwny zbieg okoliczności, ale teraz można już było zająć się wnioskami członka związku dotyczących prezesa Lato, o których zechcę Państwa poinformować w ciągu kilku najbliższych dni.

Oto kolejne wnioski.


Wniosek siódmy.

Rzeszów, 31 marca 2010 r.

Pan Artur Jędrych

Przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN

w Warszawie

Proszę o wszczęcie z urzędu postępowania dyscyplinarnego przeciwko prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorzowi Lato w związku z łamaniem statutu Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Informuję, iż w sprawie Andrzeja Bińkowskiego toczy się postępowanie prokuratorskie. Doniesienie o podejrzeniu przestępstwa przez wyżej wymienionego złożył delegat Pomorskiego Związku Piłki Nożnej Bogdan Duraj. Pomimo tego Andrzej Bińkowski nadal pełni funkcję przewodniczącego Wydziału do Spraw Bezpieczeństwa na Obiektach Piłkarskich.

Grzegorz Lato jako prezes Związku zwyczajnie to toleruje. W przypadku tylko podejrzenia popełnienia przestępstwa powinien on być natychmiast zawieszony.

To nie pierwszy przypadek łamania statutu przez prezesa Grzegorza Lato.

Proszę o informację na piśmie co do wszczęcia postępowania i jego wyników dotyczących łamania statutu Stowarzyszenia.

Prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Kazimierz Greń

Do wniosku załączono artykuł z Gazety Wyborczej, gdzie Michał Szadkowski opisuje zajście w którym Andrzej Bińkowski odegrał wiodącą rolę. Chodziło o to, jak czytamy w gazecie, że Andrzej Bińkowski chwalił się, że zapłaci kibolom „parę groszy” i rozgonią oni manifestację Koniecpzpn.pl. Bińkowski chyba nie poczuł się urażony wymową artykułu, bo nigdzie oficjalnie nie wypowiadał się, że dochodzi swoich praw od Gazety z tytułu podania kłamliwej informacji o nim.

Wniosek ósmy.

Rzeszów, 31 marca 2010 r.

Pan Artur Jędrych

Przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN

w Warszawie

Proszę o wszczęcie z urzędu postępowania dyscyplinarnego przeciwko prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorzowi Lato w związku z łamaniem statutu Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Prezes Grzegorz Lato świadomie i z premedytacją nie dopuścił mojej osoby jako delegata na Zjazd 20 grudnia 2009 r. pomimo tego, iż wszelkie procedury z mojej strony zostały zachowane.

Załączam pełna dokumentację.

Dowodzi to dobitnie o notorycznym łamaniu statutu PZPN.

To nie pierwszy przypadek łamania statutu przez prezesa Grzegorza Lato.

Proszę o wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych wobec prezesa Grzegorza Lato.

Proszę o informację na piśmie co do wszczęcia postępowania i jego wyników dotyczących łamania statutu Stowarzyszenia.

Prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Kazimierz Greń


Do wniosku dołączono komplet pism dokumentujących zachowanie wszelkich procedur i terminów wymaganych przez zapisy statutu PZPN.

Bez zakończenia procedur wyjaśniających domyślam się końcowego werdyktu Wydziału Dyscypliny. Nie domyślam tylko jego uzasadnienia w tak oczywistych sprawach jakie mają miejsce w tych przypadkach. Pan Jędrych i inni członkowie wydziału ryzykują jednak swoją reputacją, gdyby zdecydowali się na odstąpienie od sprawiedliwej oceny tych postępowań, a tłumaczyli by je tyleż odważnie co mętnie.

Zemsta za przyśpiewkę „j…. PZPN”?

Kielce. Międzypaństwowy mecz Polska – Finlandia. Piękny stadion, wspaniała publiczność, barwy narodowe, muzyka, śpiew, gromki doping. I tą całą wspaniałą scenerię piłkarskiego święta zakłóca jeden incydent.Do sektora VIP przylega pomieszczenie cateringowe, gdzie prezes Lato (był na tym spotkaniu) i namaszczone przez sekretarza Kręcinę osoby (niektóre nie związane ze środowiskiem piłkarskim) uprzyjemniali sobie 90 minut spotkania piłkarskiego jadłem i popitkiem. Tym procentowym również. Od strony trybun ww. pomieszczenie było pilnie strzeżone przez ochronę z firmy Zubrzycki, (nie to nie jest reklama tej firmy, zapewniam). W PZPN, w którym przeciwko przewodniczącemu Wydziału Bezpieczeństwa Andrzejowi Bińkowskiemu toczy się postępowanie wyjaśniające za namawianie do przemocy – co na nikim w związku piłkarskim nie robi specjalnego wrażenia – dochodzi przy bierności służb porządkowych do incydentu, który możecie sobie Państwo oglądnąć na filmie do którego link załączam.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100608/POWIAT0104/8091266

Dla wyjaśnienia agresywny osobnik, wątpliwy bohater tego zajścia wyszedł z pzpn-owskiego VIP – room i do niego powrócił. Czyżby zemsta za przyśpiewkę „j…. PZPN”. Nie do wiary.

Całość pozostawiam bez komentarza.

Zmarł Tadeusz Hogendorf, legenda rzeszowskiego sportu

W sobotę 12 czerwca zmarł Tadeusz Hogendorf, znakomity piłkarz i trener, legenda rzeszowskiego sportu. Miał 92 lata.

To jeden z najbardziej znanych rzeszowskich sportowców. Swoją karierę rozpoczynał przed wojną w Resovii,

skąd przeniósł się do Warszawianki. Po wojnie grał w Pogoni Katowice oraz Lechii Gdańsk. Najdłużej jednak był związany z ŁKS-em Łódź, gdzie grał do1952 roku. Swoją karierę zakończył w Stali Rzeszów.

W reprezentacji Polski rozegrał sześć meczów, w których strzelił dwie bramki.

Ukończył warszawską AWF. Był trenerem I klasy piłki nożnej.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej uczył wychowania fizycznego w jednej z rzeszowskich szkół, a także udzielał się jako trener w miejscowych drużynach.Sporo czasu poświęcał dla sportu, w szczególności wychowywaniu młodych piłkarzy. Kochał muzykę i teatr.

Otrzymał liczne odznaczenia w tym Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski w 1999 roku.

23 września 2008 roku został Honorowym Obywatelem Miasta Rzeszów.

Na rzeszowskim cmentarzu Wilkowyja tego zasłużonego sportowca pożegnali ci wszyscy dla których był wzorem i niepodważalnym autorytetem.

Byli obecni przedstawiciele władz miasta z prezydentem na czele, związku wojewódzkiego, klubów sportowych, środowisk kultury oraz bardzo dużo młodzieży.

Zabrakło tylko delegata PZPN o jego prezesie nie wspominając.

PZPN poprzez sekretariat zamówił wieniec, który niósł pewien młody człowiek. Z całym szacunkiem dla niego, ale trudno go nazwać delegatem polskiego związku. Nigdy go nie widziałem w warszawskiej centrali. Delegacji z Warszawy po prostu nie było. Mamy kolejny dowód, że każde działanie władz PZPN, które nie niesie ze sobą prywatnych profitów finansowych jest traktowane jak piąte koło u wozu. Nawet śmierć człowieka na którego legendzie wychował się piłkarz z Mielca, do tej pory tam zamieszkujący, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato. Hańba.

Oni pamiętali.

Przypomnijmy, że przy okazji wyjazdowego meczu Lechii Gdańsk z Cracovią Kraków Dariusz Krawczyk, Andrzej Duffek oraz Marcin Gałek złożyli wizytę obchodzącemu 90-te urodziny Tadeuszowi Hogendorfowi, mieszkającemu w Rzeszowie. Piłkarski nestor był w przeszłości zawodnikiem gdańskiego klubu.

Bałagan w III lidze

 

 

 

To PZPN odpowiada za bałagan w III lidze

Kazimierz Greń prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej nie był wczoraj w stanie odpowiedzieć czy Stal Mielec i Karpaty Krosno utrzymają się w III lidze.

– W tym sezonie rozgrywki III ligi prowadzi Lubelski ZPN i to on odpowiada, za doprowadzenie wszystkich spraw z tym związanych do końca – tłumaczy nasz rozmówca. – Także tych dotyczących kwestii spadków. My na Podkarpaciu tylko możemy czekać, a przecież już powinniśmy pracować nad przygotowaniem rozgrywek III ligi na następny sezon, które będziemy prowadzili.

- Jeśli by doszło do najgorszego, czyli Stal i Karpaty musiały pożegnać się z III ligą, to pociągnie także degradacje w niższej klasie rozgrywkowej. Wówczas zagrożone są Strumyk Malawa i JKS Jarosław.

– Nie tylko one. Taki rozwój sytuacji wywoła lawinę kolejnych spadków, począwszy od III ligi, poprzez IV, na okręgówce i A-klasach kończąc.

- Rozwiązaniem mogłoby być powiększenie IV ligi. Czy Podkarpacki ZPN rozważa taką opcję.

– Uważam, że nie po to ustaliliśmy, że w tej klasie rozgrywkowej występuje 16 zespołów, by teraz to zmieniać. To jest jednak moje prywatne zdanie. O wszystkim zdecyduje zarząd naszego związku, który zbierze się w piątek. Obawiam się jednak, a nawet jestem przekonany, że nie będziemy mieli o czym dyskutować, bo sprawa do tego czasu na pewno się nie wyjaśni.

- Nie odnosi pan wrażenie, że Lubelski ZPN, chce przy okazji zamieszania z licencjami dla Hetmana Zamość, Motoru Lublin i Spartakusa Szarowola, jak najwięcej ugrać dla swoich zespołów kosztem naszego regionu.

Absolutnie nie. Jestem w stałym kontakcie z działaczami Lubelskiego ZPN i wiem, że oni też czekają na to co wymyśli Warszawa od której decyzji są uzależnieni. To bowiem PZPN przyznaje licencję na II ligę i to on jest odpowiedzialny za całe zamieszanie. Po raz kolejny widać jak działa prezes Lato. On co prawda osobiście nie zajmuje się tymi sprawami, ale robią to podlegli mu ludzie. Ci zaś są niekompetentni, skoro znów mamy taki bałagan. Cóż jaki prezes PZPN, taki cały związek. A swoją drogą po raz kolejny widać jak Lato dba on o interesy regionu z którego się wywodzi.

 

Rozmawiał Piotr Pezdan

Wywiad ukazał się w dzienniku Super Nowości

Rozstrzygnięcia w ligach przy zielonym stoliku

Mamy koniec rozgrywek, ale niestety, mamy również kontynuację bałaganu w PZPN. Czy aby tylko o bałagan chodzi?

Zarządzający ligami Wydział Gier PZPN zupełnie nie panuje nad rozgrywkami. Jeżeli Związek ściąga opłaty za prawo do gry (i to niemałe),powinien przez sezonem ustalić jasne, twarde i niezmienne zasady rywalizacji.

Czy kluby – które ponoszą wydatki na rzecz PZPN związane z otrzymaniem licencji, które płacą za transfery,sędziów, rejestracje, kary i długo by jeszcze wymieniać – powinny obchodzić problemy organizatora rozgrywek.

Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek kilkadziesiąt drużyn w skali kraju nie wie, czy nawet jak wygra ostatni mecz utrzyma się w lidze.

- Takiego bałaganu nie było chyba nigdy – mówi Marian Urbański z Lubelskiego ZPN, który prowadzi rozgrywki.

My sportowo się utrzymaliśmy, teraz niewiele od nas zależy.Szkoda, że ważniejszy od boiska jest zielony stolik – to wypowiedź Bartosza Jaskota, kierownika Stali Mielec.

- Jest jednak wiele niedomówień i ostateczną decyzję podejmiemy w możliwie najkrótszym czasie –o dziwo potwierdza ten stan rzeczy sam przewodniczący Wydziału Gier PZPN Wojciech Jugo, a ma to miejsce na dwa dniprzed ostatnim meczem w lidze.

Te trzy wypowiedzi, trzech osób reprezentujących centralę, region i klub w pełni oddają istotę tego problemu.

Dziennikarz sportowy jednego z dzienników Podkarpacia podsumowuje: - Wiadomym jest, że PZPN lubi zmieniać reguły w trakcie, a nawet po zakończeniu rozgrywek.

Jak powinno być? Klub przed rozgrywkami winien wiedzieć. Zajmuję „x” miejsce w lidze, gwarantuje mi to awans, bądź utrzymanie. Koniec, święto, kropka, amen.

A jak jest: – W przyszłym tygodniu mamy naradę w Warszawie, to może czegoś się dowiem – mówi wspomniany wcześniej Marian Urbański.

To jest jakaś niepojęta PARANOJA.

Od kogo, od czego, od jakich układów, układzików będzie teraz zależeć być albo nie być dla zainteresowanych klubów w całej Polsce. Czyje interesy i przez kogo będą teraz reprezentowane?Kto będzie równy, a kto równiejszy? Czy w związku z tym popłyną za decyzjami jakieś bliżej nieokreślone profity? Pytania można mnożyć. Tylko czy ktoś na nie odpowie.

Opowiadał mi kolega przypadek,który miał miejsce jak służył w wojsku. Pewnego dnia „jego” jednostka została poddana kompleksowej kontroli. Wyniki były przerażające. Jeden z dowódców kontrolujących zaproponował. Wywieście sobie przed wejściem napis „Burdel” bo tylko tego wam tu brakuje.

To samo proponuję prezesowi Lato.Nie pan sobie wywiesi napis „Burdel”, bo to niewielka inwestycja, a każdy działacz klubowy będzie przed rozgrywkami wiedział z czym i z kim ma do czynienia.

Kolejna kompromitacja Laty

Rzeszów 21-06-2010 r.

Pan Grzegorz Lato

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej

Chciałbym Pana zapytać jak długo będzie Pan tolerował złośliwości i arogancję Pana Edwarda Potoka przez którego niekompetencję nie zostaliśmy, jako Podkarpacki Związek Piłki Nożnej, poinformowani o brakujących dokumentach, które miały być złożone w Ministerstwie Sportu i Turystyki jeżeli takowe braki w ogóle są,. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy protokołu pokontrolnego z Polskiego Związku Piłki Nożnej z roku 2009, jak również z kontroli, która została przeprowadzona w lutym 2010 roku przez Pana Talagę i Pana Szczechowicza.

Gdy Pani Jackowska i Pan Nowak odpowiadali za wojewódzkie ośrodki szkolenia piłkarskiego młodzieży o ewentualnych brakach w dokumentach informowali nas telefonicznie czy też e-mailowo. Takie nieprawidłowości występowały również w innych Związkach z całej Polski i natychmiast były naprawiane, korygowane. Ale jak widać Pan Potok i osoby odpowiedzialne za te Ośrodki uważają, że nie trzeba informować naszego Związku, ale inne Związki tak. Pani Zielonka, która odpowiada z Łódzkiego Związku Piłki Nożnej za Ośrodki Szkolenia albo nie odbiera telefonu, na co mamy dowody, albo nie może nic powiedzieć, bo jej ktoś zabronił. Po wizycie i rozmowach w Ministerstwie zapewniono nas, że wina leży po stronie PZPN-u, a nie po stronie Ministerstwa; na co pokazano nam dokumenty. Jesteśmy w trakcie przenoszenia Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodzieży do Krosna. Ośrodki były zmieniane również w innych województwach, m.in. w Krakowie. Od nowego roku szkolnego, mamy podpisane stosowne umowy z prezydentem miasta Krosna, gdzie została dokonana selekcja przez trenerów i gdzie trwa rekrutacja dzieci do w/w Ośrodka. Zabezpieczono boiska, halę, hotel itp. Stwierdziła to i zobaczyła na własne oczy kontrola przeprowadzona w lutym tego roku; kontrola z PZPN Pan Talaga i Pan Szczechowicz z Ministerstwa – opiniując pozytywnie nasze działania. Wstrzymanie środków finansowych na dokończenie roku szkolnego i nie podpisanie umowy z jedynym Ośrodkiem z Podkarpacia zakrawa na szczyt arogancji i bezczelności. Jeżeli Panowie chcecie rozmawiać i poznać prawdę na najbliższym Zarządzie w PZPN-ie w Warszawie gdzie został wprowadzony punkt obrad – omówienie Ośrodka – to powinniście zaprosić przedstawiciela naszego Związku i wysłuchać naszego stanowiska.

Zabranie pieniędzy i zlikwidowanie Ośrodka w województwie Podkarpackim nie będzie dla mnie ani smutkiem, ani radością, bo ani ja nic z tego nie mam, ani do tej szkoły nie chodzą moje dzieci. Chowanie prawdy przez Pana Potoka umacnia mnie w tym, że ta prawda wcześniej czy później wyjdzie na wierzch. Otacza się Pan niekompetentnymi osobami, a miało być tak pięknie. Potok, Zielonka, Polak pobierają za to niemałe pieniądze, żeby nam pomagać, ale w tym przypadku działają na szkodę naszego Związku.

 

Prezes

Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej

Kazimierz Greń

Do wiadomości otrzymują

Członkowie Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej

 

 

Blokowanie pieniędzy przez Związek na dokończenie roku szkolnego 2009/2010 zakrawa na zorganizowaną akcję wymierzoną w Podkarpacki Związek Piłki Nożnej. Złośliwe wstrzymanie należności z których miały być uregulowane rachunki za np. posiłki, internat jest niewytłumaczalne i karygodne.

Dochodzą słuchy do Rzeszowa, że akcja ta ma na celu zdyskredytowanie Ośrodków w Rzeszowie i tego nowego w Krośnie po to, by przenieść siedzibę Podkarpackiego Ośrodka Szkolenia Młodzieży do Mielca i to na dodatek do prywatnej szkoły. Skąd my to znamy jak nie z Łodzi, gdzie również Ośrodek funkcjonował na jednym korytarzu z prywatną szkołą, a kto jadł z jakiej miski i za czyje pieniądze wie tyko niejaki Potok Edward,

Jeżeli faktycznie jest to prawda to po co robić takie podchody jak małoletni harcerze.

Rozliczyć stare, a nowe z urzędu dać tam gdzie serce dyktuje. Przecież mnie, ani nikomu innemu z Podkarpackiego Związku nie zależy, gdzie i za ile będzie się szkoliła młodzież z naszego terenu. Powiem nawet więcej. Jak ją zabierzecie spod naszej kurateli nie będziemy się przynajmniej musieli użerać z osobami pokroju Edwarda Potoka. Nie jest nam po drodze z ludźmi, którzy rozwalają dobrze funkcjonujący zespół pracowników z PZPN działających przy Ośrodkach, na rzecz prywatnych układów i bylejakości.

Przyjdzie czas, że ten pan zostanie dokładnie rozliczony ze swych teraźniejszych poczynań.

Pan Lato niech przestanie w końcu udawać, że nic nie wie na ten temat, bo wiele na to wskazuje, że cała ta akcja jest przeprowadzana przy jego osobistym namaszczeniu..

Stowarzyszenie Polski Futbol rośnie

W dniu 14 czerwca w Warszawie odbyło się kolejne spotkanie koordynatorów Stowarzyszenia Polski Futbol, reprezentujących 12 województw. Były to bardzo owocne obrady podczas których omówiono plan pracy na najbliższe tygodnie.

Stowarzyszenie – podkreślano – znajduje się na najtrudniejszym etapie. To tak jak przy budowie domu. Prace przy fundamentach są czasochłonne, wymagają włożenia wielu sił, a efekty są niewidoczne. Każdy jednak wie, że tylko na odpowiednich fundamentach wybudować można stabilny gmach.

Niewiele już jednak potrzeba by przebrnąć przez rejestrację Stowarzyszenia opartego na odpowiednim statucie. Ponieważ prace programowe są już znacznie zaawansowane, wszyscy mamy nadzieję na rychłe oficjalne przedstawienie koordynatorów wojewódzkich z całej Polski.

Jedną z ciekawszych godzin spotkania była ta, w czasie której analizowano sytuację w Polskim Związku Piłki Nożnej poprzez pryzmat zachowań członków zarządu Związku podczas Wojewódzkich Zjazdów Sprawozdawczych. Szerzej o tym piszę poniżej, ale i tutaj pozwolę sobie na dwa zdania na ten temat. W czym rzecz? A w tym, że członkowie zarządu naciskani przez delegatów wojewódzkich wypowiadają się publicznie mało pochlebnie o obecnych władzach PZPN. Okazuje się, że ta postawa jest dość rozpowszechniona i trwa już od dawna. Dwulicowość niektórych członków zarządu polega jednak na tym, że po przyjeździe do Warszawy prześcigają się oni w okazywaniu lojalności Grzegorzowi Lacie – prezesowi, który jak niesie wieść gminna wykazuje niezrozumiałą uległość np. szefom firmy Sportfive. To nie jest stabilny fundament. Ten dom stoi na trocinach. To jest początek końca prezesie Lato.

Odbywają się zjazdy sprawozdawcze w związkach wojewódzkich

To taki wymóg statutowy, który w odróżnieniu od związku centralnego, w województwach jest przestrzegany.

W Podkarpackim ZPN takowy odbył się w maju. Na 180 delegatów przybyło blisko 140.

Podsumowano dwuletni okres działalności, a także podziękowano najbardziej zaangażowanym.

A jak było w Śląskim ZPN. Na zaproszenie prezesa Rudka Bugdoła na 108 delegatów zjawiło się tylko 38.

Daje to do myślenia, dlaczego w największym związku wojewódzkim w Polsce była taka niska frekwencja. Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie. Ja widzę tylko dwie możliwości. Albo delegaci nie przyjeżdżając pokazali wiceprezesowi PZPN Bugdołowi, że nie będzie robił z nich idiotów, bo związek to nie Media Markt, albo to prezes chciał zrobić z nich idiotów i Zjazd zorganizował w środę kiedy to swoje kolejki ligowe rozgrywała większość drużyn, po to by zjawiło ich się jak najmniej. Dlaczego? Bo po co się tłumaczyć przed setką działaczy ze swej nieudolnej działalności na Śląsku i w Warszawie np. z aprobowania faktów łamania statutu przez kolegę prezesa Lato.

Zjazd Sprawozdawczy odbył się również w Okręgowym ZPN w Piotrkowie, gdzie prezesem jest Stanisław Sipa. Ciemne moce próbowały go odsunąć z funkcji prezesa, a powodem był odmienny sposób myślenia od niejakiego prezesa Edwarda Potoka. O dziwo oberwało się nie Stasiowi a Edziowi, który na zadane pytania przez delegatów nie potrafił udzielić jasnych, logicznych odpowiedzi. Zagrał po piłkarsku na czas, odwlekając zajęcie stanowiska na nurtujące delegatów wątpliwości na dwa dni. Wtedy to bowiem miał się odbyć zjazd sprawozdawczy w Łodzi. Zjazd się odbył, a satysfakcjonujących odpowiedzi i tak się nikt nie doczekał. Ot taka zasłona milczenia. To tak jakbym widział zjazd PZPN. Ta sama szkoła.

Od pewnego czasu daje się zauważyć pewne nowum. Zaskoczony jestem zachowaniami niektórych członków zarządu PZPN. Otóż coraz częściej krytycznie wypowiadają się publicznie na temat władz PZPN. Czyżby skutek przesłuchań w CBA? Namiastki tego mają miejsce właśnie podczas zjazdów sprawozdawczych, także w kuluarach, a coraz częściej w trakcie półprywatnych gabinetowych spotkań. Pojawił się nawet zarzut, że prezes Lato jest uzależniony i to od samego szefa Sportfive na Polskę. No cóż. W każdej plotce tkwi ziarenko prawdy. Na razie mamy do czynienia z dziwnym zjawiskiem. W terenie inna postawa, w Warszawie inna. O ironio, co za przewrotność. Można i w ten sposób chronić siebie, udawać dobrego i niewinnego, a w Warszawie, w stosunku do elit PZPN jak przychodzi co do czego opowiadać się za obecnym układem.

Zjazdy odbywają się w związkach wojewódzkich, ale nie w PZPN, którego zarządzający po raz nie wiadomo który łamią prawo.

Statut PZPN przewiduje w art. 26 pkt. 6 i 8, iż do kompetencji Walnego Zgromadzenia należy m.in. udzielanie raz w roku absolutorium poszczególnym członkom Zarządu na wniosek Komisji Rewizyjnej oraz zatwierdzanie sprawozdania finansowego PZPN.

Ponieważ takiego sprawozdania nie zatwierdzono podczas grudniowego Zjazdu (nie było go w porządku obrad) należało to zrobić do końca czerwca. Tylko po co, kiedy Lato uważa, a reszta go w tym utwierdza, że delegaci są dla niego, a nie on dla nich.

Kolejne naruszenie prawa i tym razem z powodu strachu przed kompromitacją i blamażem. Panie Lato gdzie pan jest. Jeszcze w Afryce?