„Zibi” i przyjaciele – futbolplus

1

Prezes PZPN, Zbigniew „Śmieszy mnie to” Boniek po awansie reprezentacji Polski na finały Euro 2016 złapał wiatr w żagle. Wiadomo, odtrąbił sukces niebywały, gdyż wybrał selekcjonera Adama Nawałkę, któremu udało się wprowadzić kadrę do turnieju, w którym zagra połowę Europy, brawo! Naprawdę jest się czym szczycić i co świętować. Nawet Michel Platini dzwonił o 7:15 z gratulacjami. To nic, że podejrzany o wzięcie 2 milionów franków szwajcarskich łapówki i zawieszony w czynnościach, ale przecież nadal prezydent UEFA. Przyjaciel.

Śmieszny prezesik nie byłby sobą, gdyby sukces niebywały nie starał się wykorzystać w tym, do czego się przecież absolutnie nie miesza i nie chce, żeby go z tym w ogóle łączyć. Czyli na pewno nie w piłce, bo ta przecież łączy, więc jak nie w piłce, to w polityce. Dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi nadarzyła się wyśmienita okazja, aby wrzucić swoje trzy grosze do politycznego ogródka. Szef polskiej skopanej nie omieszkał więc tego uczynić.

Boniek_Smolensk_Gowin_TT

Na swoim ulubionym komunikatorze odpowiedział jednym, ale jakże wymownym zdaniem Jarosławowi Gowinowi, co myśli o PiS, Smoleńsku i nowym politycznym rozdaniu. Przyjaciele „Zibiego” z Platformy Obywatelskiej (Grzechu „Zniszczę Cię” Schetyna, Andrzej Person, Joanna Mucha, etc) musieli po tak wiele znaczącym wpisie zacierać ręce ze szczęścia. Prezes śmieszek wykonał fantastyczne zadanie. Porwał tłumy, a teraz daje wyraźne sygnały na kogo nie należałoby głosować 25 października.

Przyjaciele od „Sowy”, którą to knajpę też chętnie odwiedzał śmieszny prezesik (wyprawiał tam nawet swoje imieniny) mogą być dumni ze swojego frendziaka. Dobra robota, Zbychu!

Źródło: http://futbolplus.pl/plus/rudy-102/item/3784-zibi-i-przyjaciele

Afera w FIFA. Blatter i Platini zawieszeni. Boniek zaniemówił. Kolej na PZPN?

1

Komisja Etyki Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), oprócz prezydenta federacji Seppa Blattera, zawiesiła na 90 dni także szefa UEFA i wiceprezydenta FIFA Michela Platiniego. Sprawa ma związek z podejrzeniem korupcji.

2

Blatter, Platini przez 90 dni nie mogą pełnić żadnych funkcji w piłce nożnej, również w swoich krajach.
Prokuratura w Szwajcarii prowadzi postępowanie sprawdzające. Jest podejrzenie, że Blatter miał nielegalnie przekazać Platiniemu 2 mln franków szwajcarskich z konta FIFA.
Blatterowi zarzuca się ponadto inne przypadki działania w sprzeczności z interesem organizacji, w tym te związane z prawami telewizyjnymi i marketingiem.
Szwajcar w lutym pożegna się z prezydenturą w FIFA. To wynik jego rezygnacji w związku z aferą w federacji. Najpoważniejszym kandydatem na zajęcie jego stanowiska był Platini.
Zbigniew Boniek z pewnością zaniemówił z wrażenia na wieści z Zurychu.

Szwajcarscy prokuratorzy być może już jednym okiem spoglądają w kierunku PZPN-u, którym kieruje kolega Platiniego z piłkarskiej murawy Zbigniew Boniek.
Boniek był czołowym orędownikiem wyboru Platiniego na szefa FIFA, grywał z Michelem w golfa, chełpił się wręcz przyjacielskimi koneksjami z Francuzem.
Pola golfowe mają to do siebie, że bardzo często stają się miejscem bardzo dyskretnych biznesowych rozmów.
Tak więc osoba Bońka może także stać się niedługo obiektem zainteresowań pewnych służb i to nie tylko tych z kontynentu, ale także tych naszych, polskich. O ile już nie jest.
Nie rzucam jakichkolwiek oskarżeń, ale najbliższy czas być może zaskoczy nas kolejnymi sensacjami i to z naszej macierzystej federacji.
Boniek ma w swoim życiorysie udział w przesłuchaniach na terenie Włoszech związanych z kontaktami z organizacjami mafijnymi.
No i ta współpraca z nielegalnymi w Polsce firmami bukmacherskimi może kiedyś dokończyć dzieła.
Komisja Etyki PZPN, rzecznik dyscyplinarny Adam Gilarski, rzecznik etyki PZPN prof. Wojciech Przybylski, czy rzecznik ochrony prawa związkowego Krzysztof Malinowski powinni brać przykład od kolegów z FIFA i wstydzić się swojej biernej postawy w obliczu oczywistych przypadków łamania prawa związkowego, zapisów statutu i innych obyczajowych przez prezesa polskiej centrali futbolowej.
No cóż. Coś ich powstrzymuje, ale odpowiedź na pytanie, co, musi jeszcze trochę poczekać.

Ciągle w grze

Chytry, lisi plan definitywnego pozbycia się mnie  z działań na rzecz polskiej piłki nie powiódł się. Oczywiście, działaniami członków z Komisji Dyscypliny oraz  kilku z NKO przy PZPN na podstawie inspirowanej nagonki medialnej ścięto mi głowę kapturowym wyrokiem. Okazuje się jednak, że nie tak do końca. Ostatnie miesiące sejmowych prac ustawodawczych otworzyły mi możliwość skorzystania z prawnych ścieżek odwoławczych i dziękuję prawnikom z PZPN za podpowiedź w tej sprawie. Jestem ciągle w tej grze.

            Już złożyłem stosowne pismo do Polskiego Komitetu Olimpijskiego, bo mi na to pozwala stosowna ustawa. Bardzo chciałbym się mylić, ale mam poważne podejrzenia, że macki PZPN sięgają i tej instancji. Nie robię sobie, przeto zbyt wielkich nadziei po tym odwołaniu. Liczę jednak, że kolejna prawna możliwość odwołania, a taka istnieje, tym razem do Sądu Powszechnego przywróci mi nie tylko wiarę w sprawiedliwość.

Przeciwstawiłem się otwarcie zakusom manipulowania statutem PZPN, kolejnymi próbami ograniczania pozycji związków wojewódzkich, a wręcz planom ich unicestwienia. A te zagrożenia ciągle istnieją. Zapewniam.

Mówiłem głośno o nieprawidłowościach w kierowaniu polskim związkiem piłkarskim. Skarcono mnie srogo. Dzisiaj wiem, że w kolejce czekają następni. Ci, którzy nie poddali się nieformalnym zasadom gry. Ci, którzy nie pozwolili sobą manipulować, mają dumę, honor i do dziś nie zaprzedali swojego dobrego imienia za ochłapy z pańskiego stołu. Są działacze, którzy mówią, że w związku piłkarskim od trzech lat trwa nieuczciwa gra znaczonymi kartami i wiedzą, co mówią. Jak w tym dowcipie. W karty grają niedźwiedź, zajączek, wilk i wspomniany na wstępie lis. – Ktoś oszukuje – mruknął niedźwiedź po kilku rozdaniach. – Nie będę pokazywał palcem, ale jak przypieprzę w ten rudy łeb!

rudy

Blatter zawieszony przez Komisję Etyki FIFA!

z18913286Q,Sepp-Blatter

Komisja Etyki FIFA zajęła się sprawą Seppa Blattera i prezydenta UEFA Michela Platiniego. Komisja podjęła decyzję o tymczasowym zawieszeniu na 90 dni tego pierwszego jako prezydenta Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Werdykt komisji musi jeszcze zostać potwierdzony przez szefa komitetu orzekającego Hansa Joachima Eckherta.
Żadnej decyzji nie podjęto jeszcze wobec Platiniego.

Komisja Etyki obraduje w Zurychu od poniedziałku. Swoje posiedzenie zakończy w piątek. Dopiero wtedy wszystkie jej decyzje zostaną ogłoszone publicznie. Na razie informacje o zawieszeniu Blattera to przecieki prasowe. Rzecznik komisji, Marc Tenbuecken, na razie odmawia komentarza.

Podejrzenia wobec Blattera

Sprawa dotyczy podejrzeń, jakie szwajcarska prokuratura ma wobec Blattera. Szef FIFA jest podejrzany m.in. o podpisanie w 2005 r. niekorzystnego dla FIFA kontraktu z Karaibską Unią Piłkarską. Zarzuca mu się ponadto inne przypadki działania w sprzeczności z interesem organizacji, w tym te związane z prawami telewizyjnymi i marketingiem. Szwajcar miał również przekazać nielegalnie dwa miliony franków szwajcarskich (ok. 7,7 mln zł) w 2011 r. obecnemu prezydentowi Europejskiej Unii Piłkarskiej Michelowi Platiniemu za pracę w roli doradcy w okresie między styczniem 1999 a czerwcem 2002 r.

Szwajcarska prokuratora nie postawiła Platiniemu żadnych zarzutów, ale określiła go jako kogoś między świadkiem a podejrzanym.

Blatter i Platini zaprzeczają, jakoby dopuścili się czegokolwiek nielegalnego.

Źródło: http://www.sport.pl/pilka/1,64946,18987384,blatter-zawieszony-przez-fifa.html

Prezent dla Legii sędziego Musiała w meczu z Górnikiem. Karny z kapelusza! – futbol plus

3

Znowu po meczu Górnik Zabrze – Legia Warszawa (2:2) podniesie się w Polsce larum, iż drużynie z Łazienkowskiej pomagają sędziowie. Niestety, po tym co wykonał na Roosvelta arbiter z Krakowa, Tomasz Musiał, będą to słuszne pretensje. Prezesowi PZPN, Zbigniewowi Bońkowi i przewodniczącemu Polskiego Kolegium Sędziów, Zbigniewowi Przesmyckiemu trudno będzie wybielić sędziego po skandalicznym podyktowaniu rzutu karnego z kapelusza, co, niestety, miało znaczący wpływ na wynik niedzielnego spotkania.

W 19. minucie przy stanie 1:0 dla Górnika w pole karne gospodarzy wbiegł z piłką obrońca Legii Łukasz Broź. Gonił go Łukasz Madej i co wykazały powtórki, nawet nie dotkął rywala, nie mówiąc już o pchnięciu, podcięciu czy złapaniu za koszulkę. Broź teatralnie „zanurkował”, a sędzia zamiast wlepić legioniście żółtą kartkę za symulowanie i wymuszanie rzutu karnego, wskazał na jedenasty metr od bramki Grzegorza Kasprzika.

Na nic się zdały protesty kapitana zabrzan, Radosława Sobolewskiego. Arbiter pozostał nieugięty i nie zmienił swojej błędnej decyzji. Co ciekawe, mimo że dopatrzył się przewinninia Madeja w polu karnym na Broziu, nawet nie ukarał pomocnika Górnika żółtą kartką.

Rzut karny na wyrównującego gola zamienił najskuteczniejszy zawodnik Legii i całej Ekstraklapy Serbo-Węgier Nemanja Nikolić.

Ostatni mecz Henninga Berga w roli trenera Legii zakończył się remisem 2:2. Niesmak jednak pozostał. Gdyby nie fałszywy gwizdek Musiała, wicemistrzowie Polski najpewniej mieliby w Zabrzu znacznie cięższą przeprawę. Nie dziwić też będą powtarzene od pewnego czasu opinie, iż Legii w lidze sprzyjają PZPN i sędziowie.

2

1

4

5

Źródło: http://futbolplus.pl/kraj/item/3629-prezent-dla-legii-sedziego-musiala-w-meczu-z-gornikiem-karny-z-kapelusza

Plan Lewandowskiego na życie. Kto to mógł klepnąć? – futbolplus

359da792bacc6c8e92211ae288dcfcf4_L

Napastnik Bayernu Monachium i kapitan reprezentacji Polski, Robert Lewandowski na naszych oczach, dzięki bitym z meczu na mecz strzeleckim rekordom, zdobywa trwałe miejsce w historii światowego futbolu. Wszyscy zewsząd gratulują „Lewemu” niesamowitych wyczynów, a agentowi zawodnika, Cezaremu Kucharskiemu idealnego ułożenia kariery swojego klienta.

Światowe media prześcigają się w peanach pochwalnych Lewandowskiego. Cytują niedawną wypowiedź Kucharskiego z TVN24, który stwierdził, iż ma plan na dalsze życie (czytaj: karierę) „Lewego”, a pytany o ewentualny transfer do Manchesteru, żartobliwie odparł, iż „tam stale pada deszcz”, apo czym zagadnięty o Barcelonę i Madryt, oznajmił iż „To są dobre miejsca. Również w Hiszpanii jest najlepsza atmosfera do gry piłkę”.

Kucharski: Mam plan co do przyszłości Lewandowskiego. Barcelona albo Madryt? To dobre miejsca do gry w piłkę

Tymczasem prezes PZPN Zbigniew „Śmieszy mnie to” Boniek oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie znalazł okazji do dopieczenia „Kucharzowi”. Prezes śmieszek zamieścił na swoim ulubionym komunikatorze społecznościowym znamienny wpis, który miał, a jakże, ośmieszyć agenta Lewandowskiego, a jednocześnie wbić klin między snajperem Bayernu a jego menedżerem:

Boniek_Kucharz_Lewy_plan_zycie_TT

Śmieszny prezesik polskiej skopanej zadał zagadkę twitterowiczom „kto to mógł klepnąć?” tekst o ułożeniu Robertowi planu na życie?. No, kto? A w podtekście, jak w ogóle można tak wielkiemu zawodnikowi jakim jest Lewandowski układać cokolwiek? Przecież on jest już tak wielki, że sam sobie wszystko poukłada, a na pewno nie potrzebuje do tego menedżera, takiego jak Kucharski. Jedyną właściwą osobą, która teraz mogłaby posterować karierą „Lewego” jest on sam. No, może jeszcze nieomylny kawalarz z PZPN, „numero uno” z Bitwy Warszawskiej 1920 móglby pomóc mu wypłynąć na jeszcze szersze wody (o ile w ogóle takowe zdołałby się jeszcze znaleźć na naszym globie?).

Jak bardzo prezesa „Śmieszy mnie to” uwiera przy Lewandowskim jego skuteczny agent Kucharski i co by nie mówić także sukces tego drugiego, świadczy kolejny wpis Bońka dotyczący „Kucharza”, a będący odpowiedzią na tweet red. Przemysława Iwańczyka z Polsatu Sport:

Przechwytywanie

Śmieszny prezesik polskiej skopanej, który przez 3 lata kadencji nie zrobił dotychczas absolutnie nic, aby poprawić w Polsce szkolenie młodzieży, wypracować jakikolwiek system „produkowania” talentów na miarę Lewandowskiego, naśmiewa się z menedżera najlepszego obecnie polskiego piłkarza, który sławą może przyćmić obecnego sternika PZPN.

To naprawę już nie jest śmieszne. Co najwyżej – żałosne.

TWITTEROMANIAK W RUCHU – futbolplus

1

Wydawało się nam, że po wtopie w Mielcu, kiedy to stacja telewizyjna Canal+ pokazała podczas transmisji spotkania Termalica Brut-Bet Nieciecza – Pogoń Szczecin (1:1) prezesa PZPN Zbigniewa „Śmieszy mnie to” Bońka z nosem wlepionym w smartfona i zawzięcie twittującego, sternik polskiej piłki choć na chwilę się opamięta i zaniecha tej paskudnej twittomanii, przynajmniej kiedy gości na ligowych meczach. Niestety, tylko nam się wydawało.

Prezes śmieszek po zwróceniu mu uwagi, iż raczej powinien oglądać mecz Termalica – Pogoń, albo przynajmniej sprawiać wrażenie choćby odrobinę zainteresowanego tym, co dzieje się na boisku, a nie przesadnie twittować, zaczął się głupio tłumaczyć, w myśl zasady, iż tylko winni się tłumaczą.

2

Twittowanie jest jednak silniejsze od powściągliwości i taktu śmiesznego prezesika. Nie dalej niż dzień po meczu Termaliki z Pogonią pokazał się podczas spotkania Ruchu Chorzów z Legią Warszawa i, a jakże, nie potrafił powstrzymać się od wlepienia nosa w smartfona. Kiedy wszyscy wokół na trybunie, poza dyrektorem komunikacji, mediów i marketingu PZPN, Januszem Basałajem, podnieśli żółte kartony z niebieskim napisem „Górny Śląsk”, wyrażając swoją solidarność z regionem, prezes „Śmieszy mnie to” Boniek nie potrafił nawet wtedy, jako gość śląskiego klubu – chorzowskiego Ruchu, uszanować gospodarzy.

Zasady dobrego wychowania nakazują trzymanie rąk na stole podczas posiłku, używanie sztućców zamiast palców, ale też na przykład zachowanie zainteresowania i resztek powagi, gdy się kogoś odwiedza.

Niegdyś prasa wytykała prezesowi PZPN, Michałowi Listkiewiczowi publiczne dłubanie w nosie, a Grzegorzowi Lacie rubaszny, głupawy śmiech. To z pewnością nie były dobre maniery dawnych szefów polskiego futbolu. Czy jednak lekceważące przeglądanie twittera w telefonie w towarzystwie to dobra maniera? Tego już przychylna prezesowi „Śmieszy mnie to” Bońkowi prasa, jakoś mu nie zarzuca.

Polska piłka doczekała się… twitteromaniaka. Może jednak obeznany w świecie medialny doradca śmiesznego prezesika – dyrektor Basałaj, wyjaśni swojemu pryncypałowi, co to jest bon ton i na czym polegają towarzyskie konwenanse.

Źródło: http://futbolplus.pl/plus/rudy-102/item/3394-twitteromaniak-w-ruchu

EURO-DNO Lecha I Legii

1

Nasze eksportowe drużyny ruszyły na podbój Ligi Europy. To znaczy raczej obruszyły co bardziej nerwowych polskich kibiców, którzy żyją nadzieją podsycaną nieumiejętnie (nie, jak ktoś jeszcze czuje taką potrzebę, skreślić!) przez prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka.

„Legii nie widziałem, Lech ambitnie i dość dobrze, może to początek drogi w dobrym kierunku-))” – zatweetował z Rzymu w czwartkowy wieczór sternik polskiej piłki, uprawiając klasyczną propagandę sukcesu z lat PRL i rządów PO. Coraz mniej nomen omen much daje się jednak łapać na ten tani lep. Maleje stado pelikanów łykających tę niestrawną indokrynacyjną papkę. Niewielu już daje się otumanić zawołaniem „jest dobrze”, skoro gołym okiem widać, iż jest źle, a nawet fatalnie.

Ludzie, w tym kibice, budzą się z letargu i zaślepienia. Gadka szmatka Bońka w stylu Tuska o „Zielonej Wyspie” w polskiej piłce już się kupy nie trzyma. Tym bardziej, iż własnie ta Zielona Wyspa może nas pozbawić za niewiele ponad trzy tygodnie ostatniej szansy na lepsze jutro – także polskiej skopanej.

Eurowpierdolu, jak to z lubością podkreśla ukochana tuba bońkowego PZPN, tym razem nie było. Ale było euro-dno. Ktoś słusznie odpowiedział Bońkowi, że Michał Kucharczyk był jedynym Polakiem, który w czwartek w Lidze Europy strzelił gola. Szkoda tylko, że był to gol samobójczy.

Nasi potentaci – Lech i Legia nie radzą sobie z europejskimi przeciętniakami. Ale prezes PZPN mówi, a w zasadzie tweetuje o „początku drogi w dobrym kierunku”. Parafrazując pewne wulgarne powiedzenie – ktoś się tu chyba z piłką na łby pozamieniał. I raczej tymi „ktosiami” nie są zdegustowani ciągle dołującym poziomem polskiego futbolu kibice.

Jacek Kmiecik

Źródło: http://futbolplus.pl/plus/felietony/item/3350-to-moze-byc-poczatek-drogi-w-dobrym-kierunku-czyli-jak-boniek-zaklina-euro-dno-lecha-i-legii

Od Grenia do Bońka, czyli ostatni będą pierwszymi – futbol plus

1

Tygodnik „Piłka Nożna” opublikował tradycyjny już coroczny ranking 100. najważniejszych ludzi w polskiej piłce. Tym razem zestawienie otwiera najbardziej zdołowany w ostatnich miesiącach podkarpacki działacz, ciągle pozstający członkiem zarządu PZPN, Kazimierz Greń. A klasyfikację kluczowych osobowości naszego rodzimego futbolu, według „Piłki Nożnej”, zamyka, jak w poprzednim rankingu numer 1, prezes PZPN, Zbigniew Boniek, któremu autor Adam Godlewski nie szczędzi ciepłych i cierpkich słów.

W rankingu, jak to w życiu – ostatni mogą za rok okazać się pierwszymi, a pierwsi ostatnimi, zgodnie z biblijną ewangelią świętego Mateucza. 20. 1-16. Niezbadane bowiem są wyroki i ciężko przewidzeić, co nas czeka za miesiąc czy dwa, a co dopiero za dwanaście miesięcy. Któż wie, co przez z ten czas może się zdarzyć?

Kiedyś ś.p. prezes PZPN, Marian Dziurowicz powiadał, że w piłkarskich grach salonowych nie ważne kto jest pierwszy czy ostatni, a najistotniejszy jest tak zwany obrotowy. I taką rolę w polskiej piłce zdaje się mieć obecnie podkarpacki Greń, który nieoczekiwanie z najbardziej „skopanego” przez obecne związkowe władze może stać się wkrótce tym najmocniej kopiącym. Jak to już zresztą za kadencji poprzednika Bońka w fotelu prezesa PZPN – Grzegorza Laty było.

A przecież historia lubi się powtarzać…

2 3

Źródło: http://futbolplus.pl/plus/prasowka/item/3267-od-grenia-do-bonka-czyli-ostatni-beda-pierwszymi

Rozmowa z Kazimierzem Greniem

Nie jestem pozbawiony swoich praw

- Panie prezesie. Najwyższa Ko­misja Odwoławcza zmniejszyła Panu karę dyskwalifikacji o po­nad połowę.
- Przyznam, że tym przypadku nie chodziło o wysokość, tylko o dłu­goletnie wyeliminowanie mnie z „gry”. Świadczy o tym dobitnie orzeczenie Komisji Dyscypliny. Dziesięć lat dyskwalifikacji bez jakichkolwiek dowodów na moją na winę. To wystarczająco wyraź­ny sygnał dla ludzi posługujących się zdrowym rozsądkiem, że cała ta „afera” była grubymi nićmi szyta. Handlarzy meczami, ludzi, którym został udowodniony wieloletni proceder korupcyjny, skazywano na rok, dwa trzy. Mnie po procesie nawet nie poszlakowym, tylko na zasadzie pomówień skazano na 10 lat.

- To na jakiej podstawie Pana właściwie skazano?
- Na podstawie doniesień medial­nych, pomówień przez maile i roz­mowy telefoniczne. Innych „dowo­dów” nie przedstawiono. W aktach sprawy były skany z doniesień medialnych, obciążające mnie ma­ile i stenogramy z rozmów telefo­nicznych oraz zeznania redaktora irlandzkiego, który został sprowa­dzony na koszt PZPN, bez poin­formowania o tym fakcie mojego obrońcy. Ciekawe to były zezna­nia. Kilka z jego wypowiedzi moż­na było potraktować jak pozytyw­ne … dla mnie, nie oskarżycieli. Nie pokazano żadnych dowodów. Nawet nagrań z monitoringu, a ten element był podstawą do wszczę­cia postępowania przeciwko mnie. Czy ktoś miał wpływ na orzekają­cych członków komisji? Przyjdzie czas pochylić się i nad tym elemen­tem, ujawnić ewentualne nazwiska.

- Prezesował Pan 11 lat w Pod­karpackim ZPN
- Tak. Jedenaście lat ciężkiej pra­cy. Wyprowadziłem z grupą wspa­niałych ludzi Podkarpacki ZPN na prostą. Staliśmy się prężnym, pro­fesjonalnie funkcjonującym sto­warzyszeniem piłkarskim. Zajmu­jemy czołowe miejsce w Polsce w szkoleniu sędziów i tre­nerów. Organizujemy kilka kursów rocznie także w okręgowych związkach. Mamy czołowe miejsce w szkoleniu młodzieży. Proszę policzyć ilu chłopaków w ostat­nich latach wyje­chało z Podkarpa­cia zasilając gru­py młodzieżowe w klubach eks­traklasowych i pierwszoligo­wych.

- Czystość rozgrywek to też chyba wielki sukces
- Tak. To jed­no z naszych większychosiągnięć. Nie mieliśmy po­błażania dla tych, którzy odważyli się kupczyć meczami. Nie dotyczyło to tyl­ko sędziów, a także dużej grupy obserwa­torów.Wprowadzenie porządku w tym elemencie funk­cjonowania związku przysporzyło mi wielu wrogów. Odciąłem spo­ro osób od „lewych” dochodów. Miałem w tym wsparcie także obecnego prezesa Marka Hławko. Kara dyskwalifikacji orzeczona w Warszawie, to poniekąd także po­kłosie moich wypowiedzi na temat nielegalnego reklamowania firm bukmacherskich w Polsce oraz torpedowania prób wprowadzenia niedemokratycznych zmian w sta­tucie PZPN forsowanych siłowo w ostatnim czasie. Nie było zgody działaczy ze związków wojewódz­kich na pomniejszanie roli zpn-ów oraz sztuczne wzmacnianie po­zycji obecnego prezesa przed nachodzącymi wyborami. Sam Boniek powiedział w wywiadzie dla Prze­glądu Sportowego: – „Greń cierpi, gdyż za­angażował się w dzia­łalność opozycyjną”.

- Jakie będą Pana dalsze losy?
- Mam ważną umo­wę o pracę, dlatego będę dalej pracował w związku, z tą róż­nicą, że już nie przy piłce, tylko w admini­stracji. Dzięki Bogu, pra­wo stanowione w PZPN nie pozbawia jeszcze lu­dzi praw obywatelskich w tym prawa do pracy oraz chociażby praw wy­borczych.

Dziękuję za rozmowę